Tuż po wyborach zaczęli niszczyć dokumenty. Tajemniczy Rosjanin w węgierskim MSZ – Wprost


W niedzielę wieczorem, po ogłoszeniu wyników węgierskich wyborów, stało się jasne, że dni Viktora Orbana i jego ludzi w rządzie są policzone. Na wiecu wyborczym zwracał uwagę fakt, że w sztabie Fideszu brakowało ministra spraw zagranicznych Pétera Szijjárto.

Wybory na Węgrzech. Szef MSZ od razu przystąpił do niszczenia papierów w resorcie


Rozwiązanie zagadki miało nadejść już następnego dnia, gdy lider zwycięskiej partii TISZA Peter Magyar oznajmił w swoim pierwszym wystąpieniu dla mediów, że człowiek Viktora Orbana miał przebywać w biurach ministerstwa.


(…) pojawił się w MSZ i od tamtej pory on i jego najbliżsi współpracownicy niszczą dokumenty związane z materiałami sankcyjnymi – ujawnił Magyar, który powołał się na informacje od „sympatyków jego partii w resorcie”.

Po przegranej ruszyli czyścić dokumenty. Nagrania dowodem


Sensacyjne informacje na temat niszczenia dokumentów miały zostać potwierdzone przez serwis Telex, który dotarł do nagrań.


Dziennikarze internetowej gazety podali, że do procederu miało dojść w pokojach 523 i 524 w budynku MSZ. Ministrowi pomagała dyrektor polityczna MSZ Henrietta Balajthy oraz wiceminister Eszter Gyarmati, odpowiedzialna za administrację publiczną.


Jak donoszą informatorzy portalu Europejska Prawda w akcji niszczenia dokumentów miała brać udział także osoba narodowości rosyjskiej, której nie rozpoznali pracownicy ministerstwa.


Jak podano, obecność tajemniczego Rosjanina podczas akcji niszczenia dokumentów pozostaje niejasna, ale nie brakuje sugestii, że mogło to mieć związek z próbą „porządkowania” resortu przed dymisją ministra, który był postrzegany jako prorosyjski.


Redakcja Telex zwróciła się o stanowisko do resortu, jednak jego przedstawiciele zdecydowanie zanegowali wszystkie oskarżenia. W odpowiedzi podkreślono, że doniesienia są bezpodstawne i oburzające, a samo nagranie ich zdaniem nie mogło powstać, ponieważ Péter Szijjártó ani Eszter Gyarmati nie pojawili się we wskazanych urzędach.


Ministerstwo nie zdementowało jednak informacji o tym, że na miejscu znajdowała się Henrietta Balajthy, a z jej biura miały pochodzić zniszczone materiały. Według resortu były to niepotrzebne dokumenty, a ich wersje są dostępne w elektronicznym systemie.

Apel Anity Orban w sprawie niszczenia dowodów w węgierskim MSZ


We wtorek do sprawy odniosła się Anita Orban, wskazywana jako potencjalna następczyni Szijjártó w rządzie Péter Magyar.


Polityczka zaapelowała o natychmiastowe wstrzymanie niszczenia wszelkiej dokumentacji oraz zakaz usuwania danych z systemów elektronicznych. Ostrzegła przy tym, że osoby odpowiedzialne za takie działania mogą ponieść konsekwencje karne.


Zwróciła się również do pracowników resortu, podkreślając, że nie muszą już obawiać się odmowy wykonania poleceń, które nie są zgodne z prawem. Jednocześnie zaapelowała do kierownictwa, aby nie podejmowało pochopnych decyzji kadrowych.

Nagrania rozmów z Ławrowem


Sprawa nabrała jeszcze większego znaczenia po wcześniejszych ustaleniach dziennikarzy śledczych z Frontstory, VSquare, Delfi Estonia, The Insider oraz ICJK.


Ujawnione przez nich nagrania rozmów między Szijjártó a szefem rosyjskiego MSZ Siergiejem Ławrowem wskazywały, że węgierski minister przekazywał informacje dotyczące kontaktów z partnerami europejskimi. Z nagrań wynikało też, że Ławrow prosił ministra o działania, które spowodują usunięcie z unijnej listy sankcji osoby powiązanej z oligarchą Aliszerem Usmanowem. W jednej z rozmów Szijjártó zapewniał rosyjskiego ministra o swojej dyspozycyjności.


Po tym, jak materiały ze śledztwa dziennikarzy wyszły na jaw, Komisja Europejska zwróciła się do władz w Budapeszcie o pilne wyjaśnienia.

Udział