
-
Policja w Lipsku zastrzeliła tygrysa, który uciekł z prywatnej hodowli i zranił lekko jedną osobę.
-
Właścicielką zastrzelonego tygrysa była treserka zwierząt Carmen Zander, która wcześniej została już skrytykowana za warunki, w jakich trzymane są jej zwierzęta.
-
Na terenie posesji treserki przebywają także inne dzikie zwierzęta, a lokalne władze uznają, że warunki ich życia są nieodpowiednie.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W niedzielę po południu funkcjonariusze policji zastrzelili tygrysa, który zbiegł z prywatnego wybiegu w miejscowości Schkeuditza na wschodzie Niemiec. Wcześniej zwierzę zraniło lekko jedną osobę.
Zastrzelony tygrys w Lipsku
Rzeczniczka lokalnej policji przekazała, że zwierzę było trzymane na prywatnej posesji w miejscowości Schkeuditz pod Lipskiem i na razie nie ustalono, w jaki sposób z niej uciekło. Mężczyzna, który przebywał na terenie hodowli, odniósł lekkie obrażenia i został przewieziony do szpitala. Był to najprawdopodobniej asystent treserki.
Właścicielką dzikiego zwierzęcia była treserka zwierząt Carmen Zander. Jak podała agencja prasowa dpa – w przeszłości zdarzały się skargi na metody hodowli Zander, która występowała razem z tygrysami w przeszłości w cyrkach.
Występy w cyrku
Na terenie prywatnej posesji treserki przebywają tez inne dzikie zwierzęta, w tym najprawdopodobniej 10 tygrysów. Niemieckie media podają, że warunki, w jakich żyją drapieżniki, nie są dla nich odpowiednie.
Potwierdza to również Rayk Bergner, burmistrz miejscowości Schkeuditz. W rozmowie z lokalnymi mediami stwierdził, że właścicielka nie jest w stanie zapewnić zwierzętom dobrych warunków, dlatego nie powinny one mieszkać na terenie posesji Zander.
W sieci można znaleźć filmy, na których widać cyrkowe występy Zander z tygrysami. Nagrania pochodzą sprzed kilkunastu lat, ponieważ od 2022 r. kobieta ma zakaz komercyjnego wystawiania swoich zwierząt.

