W Polsce nikt by się na to zgodził – wolimy jasne zasady. Tymczasem w Niemczech, każdy, kto chce wiedzieć, ile zarabia urzędnik, nie może po prostu spojrzeć na tabelę płac. Różnice w zarobkach i statusie są zbyt duże.


Pensja niemieckiego urzednika zależy od stopnia zaszeregowania, poziomu doświadczenia, statusu federalny urzedu, kwalifikacji osobistych a także od przyznawanych dodatków. Dlatego Niemcy chcą zasadnych zmian.

Wadliwe zaszeregowanie pensji. Niesprawiedliwe dodatki rodzinne


Wszystko wskazuje na to, że niemiecki system wynagrodzeń w służbie cywilnej jest zbyt skomplikowany. Na dodatek eksperci są zdania, że fundamentalna część tego systemu jest po prostu wadliwa.


Jak informuje focus.de, nauczyciel z grupą zaszeregowania A13 nie zarabia automatycznie tyle samo w każdym kraju związkowym. Co więcej, w niektórych krajach związkowych nauczyciele szkół podstawowych otrzymują wynagrodzenie według grupy zaszeregowania A12, a w innych według grupy zaszeregowania A13. Sęk w tym, że różnica w wypłacie może sięgać nawet kilkuset euro miesięcznie!


Sprawę jeszcze bardziej gmatwa kwestia dodatków rodzinnych. W Nadrenii Północnej-Westfalii żonaci urzędnicy z czwórką dzieci, mieszkający w regionie o wysokich czynszach, mogą otrzymywać ponad 3400 euro miesięcznie zasiłku rodzinnego (około 14,7 tys. zł), podczas gdy w Badenii-Wirtembergii zasiłek ten wynosi zaledwie 989 euro miesięcznie (około 4300 zł) i jest przyznawany tylko na trzecie i każde kolejne dziecko.


Wszystko dlatego, że chcąc wypełnić konstytucyjne zobowiązania, kraje związkowe opracowały w tym celu zupełnie różne modele.

Miliardy euro więcej do pensji zasadniczych. Sprawiedliwa reakcja łańcuchowa


Ekonomistka Gisela Färber proponuje Niemcom rewolucję – zamiast osobnych dodatków wyższe pensje zasadnicze. Dzięki temu osoby samotne nie będą dyskryminowane.


Podwyżki byłby znaczące – w 2025 roku Niemcy wydali około 826 milionów euro na dodatki rodzinne dla urzędników federalnych, sędziów federalnych i żołnierzy. To ponad 3,6 mld zł.


Ponieważ zasada zachowania rozsądnego dystansu między różnymi grupami płacowymi wymaga zachowania odpowiedniej luki, wzrost najniższych pensji urzedników pociągnie za sobą także wzrost pensji z wyższych szczebli, czyli reakcję łańcuchową w zakresie wynagrodzeń.


Według obliczeń, rząd federalny musiałby w rezultacie wydawać dodatkowe 3,5 miliarda euro rocznie. Także kraje związkowe spodziewają się dodatkowych kosztów. Hesja szacuje je na ponad 750 milionów euro rocznie, Szlezwik-Holsztyn na około 500 milionów, a Turyngia na ponad 200 milionów euro.


W tle jest także podwyżka emerytur w Niemczech, a to już kłóci się z zapowiedzią drastycznych reform emerytalnych rządu Friedricha Merza. System jest w coraz gorszej kondycji, dlatego kancelrz Merz proponuje reformę: od 2031 roku wiek emerytalny będzie automatycznie rósł wraz ze wskaźnikami długości życia, co w praktyce oznacza dłuższą aktywność zawodową Niemców – nawet do 70 roku życia.

Udział
Exit mobile version