
W skrócie
-
Switłana Hrynczuk zrezygnowała ze stanowiska ministra energetyki Ukrainy po ujawnieniu afery korupcyjnej.
-
W proceder korupcyjny zamieszany jest jej poprzednik, obecny minister sprawiedliwości Herman Hałuszczenko.
-
Hrynczuk zapewnia, że nie dopuściła się żadnych naruszeń prawa i odcina się od spekulacji dotyczących jej osoby.
„Stanowisko nigdy nie było dla mnie celem samym w sobie. Jestem wdzięczna prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu, Radzie Ministrów Ukrainy i posłom za możliwość pracy na rzecz państwa, którą wykonywałam przez ostatnie 10 lat na różnych stanowiskach” – napisała Switłana Hrynczuk.
Polityk podkreśliła, że w trakcie pracy w państwowych organach nigdy nie weszła w konflikt z prawem. „W ramach mojej działalności zawodowej nie doszło do żadnych naruszeń prawa. Coś takiego w ogóle nie wchodzi w grę” – wskazała.
„Jeśli chodzi o domysły dotyczące moich relacji osobistych – wszelkie spekulacje na ten temat są nie na miejscu. Wszystko ma swoje granice” – dodała.
Ukraina. Skandal korupcyjny, służby oskarżają ministra sprawiedliwości
Krótko po opublikowaniu oświadczenia przez Hrynczuk jej podanie się do dymisji potwierdziła premier Ukrainy Julija Swyrydenko. Poinformowała także o rezygnacji ministra sprawiedliwości Hermana Hałuszczenki.
Rezygnacja Hrynczuk to pokłosie afery, w ramach której ukraińskie służby oskarżyły ministra sprawiedliwości i poprzedniego szefa resortu energetyki, Hermana Hałuszczenkę o udział w procederze korupcyjnym.
Osoby zamieszane w przestępczy proceder miały czerpać nielegalny zysk od kontrahentów strategicznej spółki Energoatom. Ich wysokość miała wynosić od 10 proc. do 15 proc. wartości kontraktów.
Wcześniej do złożenia rezygnacji Hrynczuk wezwał prezydent Wołodymyr Zełenski. Nie wiadomo, czy minister należy do osób oskarżonych w sprawie. Do tej pory nie została wskazana jako jedna z osób biorących udział w tym procederze.












