Szef ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, Ołeksandr Ałfiorow, przypomniał w rozmowie z Polskim Radiem, że „według ukraińskiego prawa ekshumacje muszą być poprzedzone poszukiwaniami, zgodę na poszukiwania wydaje Ministerstwo Kultury, a zgodę na ekshumację wydaje komisja przy ukraińskim Instytucie Pamięci Narodowej”. 

Szef IPN Ukrainy: Zgody na ekshumacje natychmiastowe

Jak zaznaczył Ałfiorow, „po zakończeniu poszukiwań trzeba odczekać pewien czas, aby uzyskać zgodę na ekshumację”. Dodał jednak, że „w obecnych warunkach komisja działa bardzo szybko i zgody na ekshumacje po zakończeniu prac poszukiwawczych wydawane będą praktycznie natychmiast”. 

Zobacz wideo W Kijowie protest przeciwko odwołaniu ministra obrony Fedorowa

W piątek (17.07) prezydent Ukrainy poinformował, że będą wydane znaczne liczby zezwoleń na poszukiwania i ekshumacje. „Wspólnie ze stroną polską musimy zapewnić większe możliwości prowadzenia takich działań” – dodał we wpisie na portalu społecznościowym.

Otwarte archiwa

Zełenski zapowiedział również w piątek (17 lipca), że zostaną otwarte wszystkie archiwa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy oraz Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy dotyczące tragicznych wydarzeń XX wieku na Wołyniu. Te jednak – jak komentowało część badaczy – były już wcześniej otwarte. 

„Nie wiem, co miał na myśli prezydent Ukrainy, ponieważ archiwa służb specjalnych są już od 11 lat dostępne dla badaczy” – napisała Olga Popowycz, historyczka, ekspertka ds. relacji polsko-ukraińskich na Facebooku.

W rozmowie z „Wyborczą” osoby zajmujące się relacjami polsko-ukraińskimi nazwały tę zapowiedź mglistą. Więcej szczegółów zdradził w rozmowie z Polskim Radiem Ałfiorow. Ukraińskie archiwa sowieckiego NKWD z lat 1917-91, będące w gestii Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, są otwarte dla badaczy od lipca 2016 r., jednak obecnie korzystanie z nich jest skomplikowane – mówił historyk. 

Dlatego – jak tłumaczył – zapowiedź Zełenskiego dotyczy utworzenia bazy specjalnych indeksów, które pozwolą badaczom na samodzielne poszukiwania bez konieczności zwracania się do specjalistów archiwalnych, którzy dysponują zamkniętymi indeksami.

Historyk: Krok naprzód 

Dr Leon Popek, historyk lubelskiego IPN badający zbrodnię wołyńską, przyznał w rozmowie z PAP, że polscy badacze faktycznie mieli utrudniony dostęp do ukraińskich archiwów i utworzenie takiej bazy byłoby krokiem naprzód. – W większości one były mało dostępne albo prawie niedostępne – podkreślił. – Mam nadzieję, że nie jest to jakieś jednorazowe ułatwienie oraz że polscy historycy będą mogli mieć większy dostęp do tych archiwów – dodał badacz.

Dr Popek zauważył też, że polski IPN od lat współpracuje ze stroną ukraińską w zakresie prac archiwalno-historycznych, czego efektem jest seria wydawnicza dotycząca losów obu krajów w latach 30. i 40. XX wieku. Jak wskazał, w jednym z tomów opublikowane zostały dokumenty związane z działalnością UPA na Wołyniu oraz na terenach Stanisławowa i Tarnopola. – Myślę, że mogą się pojawić nowe dokumenty, bo w Polsce też mamy takie sytuacje, np. kilka lat temu odnaleźliśmy zeszyty w Tarnobrzegu – przypomniał historyk.

Źródło: PAP

Udział