
-
Portal Politico opisuje, że Islandia i Norwegia mogą wyprzedzić Ukrainę, Mołdawię, Albanię, Serbię i Czarnogórę w kolejce do członkostwa w UE, ponieważ dołączenie bogatszych krajów jest bardziej atrakcyjne dla obecnych członków UE.
-
Islandia podjęła działania w kierunku wznowienia dyskusji o akcesji do UE i planuje przeprowadzić referendum w tej sprawie.
-
Według Politico obawy dotyczące trwałości zobowiązań nowych państw wobec wartości UE oraz aspekty finansowe utrudniają akcesję biedniejszych kandydatów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Nowe kraje nie chcą już przystępować do Unii Europejskiej, ponieważ dzięki temu staną się bogatsze. Obecnie chcą tego, ponieważ zapewni im to bezpieczeństwo – pisze portal Politico.
„W miarę jak powojenny porządek się rozpada, a politycy kwestionują wiarygodność Stanów Zjednoczonych, zamożniejsze kraje, takie jak Islandia czy Norwegia, które rozważały członkostwo w Unii Europejskiej, a następnie z niego zrezygnowały, obecnie czują się przyciągane do Europy ze względu na oferowane przez nią bezpieczeństwo” – czytamy.
Norwegia i Islandia przed Ukrainą? Rozstrzygają kwestie bezpieczeństwa
Według portalu pełnowymiarowa inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku była jednym z głównych czynników zmiany. Największym katalizatorem była jednak polityka Donalda Trumpa po jego powrocie do Białego Domu w 2025 roku – uważają rozmówcy Politico.
– Teraz nie jest czas, by działać samemu – mówił wprost jeden z norweskich urzędników. – Trump zmienia wszystko – dodał.
Islandia jako pierwsza rozpoczęła działania w tym kierunku. Rejkiawik wznowił dyskusje o akcesji i planuje przeprowadzenie referendum w sprawie wznowienia negocjacji z UE.
– Bylibyśmy silniejsi w większej grupie, z krajami o podobnych poglądach, które opowiadają się za demokracją, wolnością, prawami człowieka i integralnością terytorialną. Nie wspominając o prawie narodów do samostanowienia – powiedziała Politico islandzka minister spraw zagranicznych Þorgerður Katrín Gunnarsdóttir. Jak dodała, atrakcyjność przystąpienia do UE „to z pewnością obrona i bezpieczeństwo, ale to także nasze bezpieczeństwo ekonomiczne”.
„Bardziej atrakcyjni” kandydaci. „Nie chcemy kolejnego Orbana”
„Dla obecnych członków Unii Europejskiej dołączenie do Wspólnoty bogatszych krajów jest znacznie bardziej atrakcyjne niż dołączenie kolejnej grupy biedniejszych państw wschodnich” – czytamy.
Politico zauważa, że wszystkie 13 krajów, które przystąpiły do UE od 2004 roku, nadal otrzymuje więcej funduszy, niż wpłacają do unijnego budżetu. To samo najpewniej dotyczyć będzie także krajów obecnie znajdujących się na liście oczekujących, w tym Ukrainy, Mołdawii, Albanii, Serbii i Czarnogóry, ponieważ wysokość unijnych składek jest w dużej mierze uzależniona od wielkości gospodarki danego kraju.
„Względy finansowe oznaczają, że trudno będzie przekonać obecnych członków do przyjęcia tych biedniejszych krajów. Obecni członkowie otrzymaliby jeszcze mniejszą część funduszy UE” – zaznacza portal.
Trzej dyplomaci w rozmowie z Politico stwierdzili, że na niekorzyść tej grupy państw działa również niepewność co do siły i trwałości zobowiązań tych krajów wobec podstawowych wartości UE.
– Nie chcemy powtórki z Węgier czy Słowacji. Nie wiemy, co się stanie w tych nowych krajach za 10-15 lat. A wtedy moglibyśmy znaleźć się w sytuacji, w której mielibyśmy kolejnego Viktora Orbana – mówił jeden z dyplomatów.
Unia Europejska a Kanada i Wielka Brytania. „Bezpieczeństwo tkwi w liczebności”
Tymczasem zamożne kraje z długoletnią tradycją istnienia demokratycznych instytucji, takie jak Islandia i Norwegia, nie napotkałyby takich przeszkód. Oba państwa pod względem nominalnego PKB na mieszkańca (per capita) regularnie plasują się w pierwszej dziesiątce najbogatszych krajów świata, podczas gdy Czarnogóra ledwo mieści się w pierwszej setce, a Ukraina ma zająć 132. miejsce w 2026 roku.
– Oczywiście, Islandii i Norwegii łatwiej byłoby dołączyć. Są one prawie o 80 procent bliżej celu, jakim jest włączenie przepisów UE do swoich systemów prawnych. Jeśli zechcą przystąpić – a to zależy tylko od nich – może to nastąpić bardzo szybko – powiedział przedstawiciel Unii Europejskiej.
Politico zaznacza, że jest też Kanada. Minister spraw zagranicznych Francji Jean-Noël Barrot i prezydent Finlandii Alexander Stubb sugerowali, że kraj ten powinien rozważyć przystąpienie do UE. Choć premier Kanady Mark Carney odrzucił tę sugestię, Ottawa zbliża się do Europy w zakresie choćby handlu.
Z kolei Wielka Brytania, która zagłosowała za opuszczeniem UE w 2016 roku, próbuje odbudować relacje z Unią po brexicie. „Chociaż nie ma perspektyw na rychłe przystąpienie Wielkiej Brytanii do UE, gotowość premiera Keira Starmera do współpracy z przywódcami Francji i Niemiec w zakresie wyzwań polityki zagranicznej świadczy o tym, że Wielka Brytania i Europa pozostają naturalnymi sojusznikami w dziedzinie obronności” – czytamy.
Politico podkreśla, że „umieszczeni między Ameryką Trumpa, Rosją Władimira Putina i Chinami Xi Jinpinga, obecni członkowie UE mogą również dojść do wniosku, że bezpieczeństwo tkwi w liczebności„.












