
Tegoroczne obchody rocznicy Krwawej Niedzieli były wyjątkowo uważnie śledzone nie tylko w Polsce, ale również w Ukrainie. Powodem były napięte relacje między Warszawą a Kijowem oraz rosnący spór o pamięć historyczną, który znów wybrzmiał przy okazji upamiętnienia ofiar Rzezi Wołyńskiej. W części ukraińskich mediów rocznica została jednak przedstawiona w sposób, który może szokować polskiego odbiorcę. Pojawiły się sformułowania o „tragedii wołyńskiej”, opisy sugerujące symetryczny konflikt oraz zarzuty o polityczne wykorzystywanie pamięci historycznej w Polsce.
Ukraińskie media nazywają rzeź „tragedią wołyńską”
Ukraiński nadawca publiczny Suspilne media opisał obchody w Polsce jako odbywające się na tle pogorszenia relacji między oboma państwami. W materiale próbowano wyjaśnić ukraińskiemu odbiorcy, czym była „tragedia wołyńska”. W tekście pojawiło się stwierdzenie, że chodziło o czystkę etniczną Ukraińców i Polaków w latach 1943-1944, a UPA miała sprzeciwiać się Armii Krajowej w warunkach walki partyzanckiej, która doprowadziła do ofiar cywilnych po obu stronach. Taki sposób opisu zrównuje odpowiedzialność i pomija skalę zbrodni, która w Polsce jest określana jako ludobójstwo.
W mediach w Ukrainie zamiast deeskalacji „fala antyukraińska”
Podobny ton pojawił się także w innych ukraińskich mediach. Portal New Voice of Ukraine również pisał o „tragedii wołyńskiej” i starciu UPA z Armią Krajową. Dodatkowo zasugerowano, że polskie władze wykorzystują temat historyczny do zaostrzenia nastrojów i budowania antyukraińskiej atmosfery przed wyborami. W komentarzach dotyczących ekshumacji padały też sugestie, że strona polska nie docenia działań podejmowanych przez Ukrainę i że wokół poszukiwań ofiar narosła niemal teatralna narracja.
„Od dawna toczy się symboliczna, wręcz teatralna opowieść związana z ekshumacjami, na którą od dawna nalegała strona polska, która jest przekonana, że kości dziesiątek tysięcy ich torturowanych rodaków leżą na ukraińskiej ziemi. Ukraina traktuje to ze zrozumieniem i wydała zgodę na prace” – czytamy w portalu Espreso.
Ukraińskie media piszą o „histerii polskich polityków”
Szczególne emocje wzbudził wywiad opublikowany przez „Ukraińską Prawdę” z Wołodymyrem Wiatrowyczem, byłym szefem ukraińskiego IPN. W rozmowie mówił on o „histerii polskich polityków” i przekonywał, że Ukraina coraz mocniej pisze własną wersję historii. W jednej z wypowiedzi odniósł się także personalnie do rzecznika Kancelarii Prezydenta Rafała Leśkiewicza.
– To polska histeria i polskie oceny, które nie mają nic wspólnego z obiektywną rzeczywistością. Myślę, że nie trzeba na to reagować. Chyba mówimy o rzeczniku prezydenta. To stwierdzenie jest dla mnie bardzo osobiste. Dobrze się z nim znam, bo byliśmy praktycznie przyjaciółmi, chodziliśmy na piwo. To człowiek, który śpiewał kiedyś piosenki powstańcze. Wydaje mi się, że ma żonę Ukrainkę. Ten facet był kiedyś w porządku. Histeria, niestety, deformuje mózgi wielu ludziom – powiedział Wiatrowycz.












