W wielu polskich gminach sieć wodociągowa pracuje na granicy wydajności. Rosnące zużycie wody latem powoduje spadki ciśnienia i lokalne przerwy w dostawach.
Okazuje się, że także ilość wody, jaką można pobierać z własnej studni, jest już ograniczona, a przekroczenie limitu może skończyć się dotkliwą karą finansową, sięgającą nawet ponad 100 tys. zł.
Woda ważniejsza niż schron. Alarmujące komunikaty do mieszkańców
Problem z wodą w Polsce dotyczy głównie pasa nizin środkowych, czyli centralnej i wschodniej części Polski. Z brakiem wystarczającej ilości wody zmaga się kilka województw: mazowieckie, łódzkie, lubelskie.
Władze Radzymina zarządziły kontrole zużycia wody „w celach innych niż bytowe” – z powodu suszy i upałów wprowadzono zakaz podlewania ogrodów. W podwarszawskim Piasecznie oraz w gminie Brwinów również wprowadzono ograniczenia w poborze wody w lecie. Przerwy w dostawach i spadki ciśnienia są tutaj związane także z modernizacją Stacji Uzdatniania Wody.
Katastrofa wodna dotyczy Wiązownej, zwłaszcza wsi Lipowo i Majdan. Tutaj lokalne studnie po prostu wysychają, a wodociągi pracują na absolutnej granicy wydajności. Samorządy wsi Świercze oraz Nowy Wiśnicz alarmują o problemach z wodą i wnioskują o dodatkowe środki na wydajne ujęcia wody oraz infrastrukturę krytyczną. „Od 3 lat wprowadzamy w formie uchwały radny gminy okresowe zakazy używania wody do innych celów niż bytowe, czyli zakaz podlewania ogródków, mycia samochodów, napełniania basenów” – wyjaśniał dla PAP wójt gminy Świercze Adam Misiewicz. Zaapelował do premiera o możliwość skorzystania z pieniędzy na schrony i obronę cywilną na rozwój sieci wodociągowej.
Gminy w Polsce zmagają się z suszą. Dostawa wody niemożliwa
Susza hydrauliczna dotyka także gminy Wiskitki. Władze wystosowały rozpaczliwy komunikat do mieszkańców: „Zdajemy sobie sprawę, że mieszkaniec jest osobą, której dostawa się należy, a samorząd jest podmiotem, który ma obowiązek tę wodę dostarczyć, jednakże ze względu na obecne okoliczności klimatyczne, możliwości techniczne oraz poziom zapotrzebowania – realizacja tego obowiązku może być utrudniona lub czasem nawet niemożliwa”.
W gminie Wiązowna (woj. mazowieckie), władze znalazły winowajcę – skok zużycia wynika głównie z podlewania ogrodów i napełniania basenów. Jeśli pobór wody nie spadnie, gmina wprowadzi czasowy zakaz takich działań. Apeluje o oszczędne korzystanie z wody i zapowiada bieżące komunikaty.
Pilny apel do mieszkańców wystosowały władze jednej z podlubelskich gmin: „Woda powinna być wykorzystywana wyłącznie do celów bytowych. Należy powstrzymywać się od podlewania trawników, ogrodów i napełniania basenów. Zwiększony pobór wody może powodować obniżenie ciśnienia lub przerwy w jej dostawie” – przekazał w mediach społecznościowych Zakład Gospodarki Komunalnej w Niemcach.
Studnia własna, ale nie woda. Brak wiedzy nie zwalnia z odpowiedzialności
Polacy są przekonani, że przynajmniej z własnej studni można czerpać tyle wody ile się chce. Nic bardziej mylnego! Limit wynosi do 5 metrów sześciennych wody na dobę, czyli maksymalnie 5 tys. litrów wody dziennie, liczonych jako średnia roczna. Co więcej, woda z własnej studni nie może być wykorzystywana także do działalności gospodarczej ani rolniczej na większą skalę.
Konsekwencje nieprzestrzegania tych przepisów są bolesne:
-
opłaty naliczone wstecz za kilka lat, -
odsetki, -
cofnięcie prawa do korzystania ze studni, lub jej likwidacja, -
kara w wysokości ponad 100 tys. zł!
Rolnik z Choszczewa na Podlasiu pobierał 45 m3 wody na dobę. Inspektor ochrony środowiska nie tylko naliczył nowe opłaty za wiele lat wstecz wraz z odsetkami – dołożył jeszcze karę 100 tys. zł. Nie pomogło tłumaczenie się nieznajomością przepisów. Jak podkreślał urząd, brak wiedzy nie zwalnia z odpowiedzialności.













