
– Irańczycy w ciągu ostatnich kilku tygodni nie atakowali statków, a ropa nadal płynie przez cieśninę Ormuz. Dzieje się tak częściowo dlatego, że prezydent (Trump – red.) bardzo wyraźnie dał do zrozumienia, iż jeśli Iran zaatakuje statki, Stany Zjednoczone odpowiedzą. Czasami potrzebna jest zarówno marchewka, jak i kij – powiedział J.D. Vance w telewizji Fox News.
W ubiegłym tygodniu strona amerykańska poinformowała, że w odwecie na irańskie ataki na dwa statki handlowe w rejonie Ormuzu siły USA przeprowadziły uderzenia na cele w Iranie.
Vance przestrzega Irańczyków w sprawie negocjacji. „I tak pozostanie zniszczony”
Vance przekonywał w rozmowie z Fox News, że „Stany Zjednoczone są w bardzo korzystnej pozycji, niezależnie od tego, jak ostatecznie zakończą się negocjacje”.
– Jeśli zakończą się sukcesem – a oczywiście tego właśnie chcemy – będziemy mieli Iran, który przeszedł trwałą transformację: Przestał finansować terroryzm i destabilizację w regionie, definitywnie zrezygnował z ambicji posiadania broni jądrowej i dzięki temu został ponownie przyjęty do światowej gospodarki. To byłby znakomity rezultat dla narodu amerykańskiego i dla całego regionu – podkreślił.
– Z drugiej strony, jeśli Irańczycy nie będą postępować właściwie, jeśli nie zgodzą się na ustępstwa, których oczekujemy w trakcie negocjacji, to ich program nuklearny i tak pozostanie zniszczony, ich konwencjonalne siły zbrojne również będą zniszczone, a Stany Zjednoczone nadal będą znajdować się w znacznie silniejszej pozycji wobec Iranu – kontynuował.
Wiceprezydent USA ocenił też, że jego kraj „posiada wszystkie karty” w negocjacjach i zaznaczył, że chce, by rozmowy zakończyły się sukcesem. – Ale nawet jeśli tak się nie stanie, osiągnęliśmy nasz podstawowy cel – zapewnienie, że Iran nigdy nie będzie posiadał broni jądrowej – przekonywał wiceprezydent.
Iran. Wiceprezydent USA o zmianach w Teheranie. Wspomniał o „ścieraniu się stanowisk”
Według Vance’a w irańskim systemie władzy dochodzi do „pewnego rodzaju wewnętrznego ścierania się stanowisk„. – Są ludzie, którzy zdają sobie sprawę, że sposób, w jaki Iran prowadził swoją politykę przez ostatnie 47 lat, był błędem, i chcą rozpocząć nowy rozdział. Widać jednak także opór ze strony twardogłowych i radykałów, którzy nie chcą zmieniać swojego postępowania – dodał Vance.
Polityk powiedział, że USA chcą w ramach negocjacji sprawdzić, „na ile poważnie Irańczycy podchodzą do zmian„. – A jeśli mają być traktowani poważnie, nie wystarczy, że będą mówić właściwe rzeczy – muszą dokonać rzeczywistych ustępstw – oznajmił.
Vance powiedział, że stronę amerykańską „znacznie mniej interesuje” to, co Irańczycy mówią, a znacznie bardziej to, co robią. – Dostrzegamy pewne pozytywne sygnały, ale oczywiście widzimy również sygnały negatywne – dodał.
– Prezydent polecił nam kontynuować pracę nad tym problemem i sprawdzić, dokąd doprowadzą negocjacje. Jeśli jednak nie zakończą się one pomyślnym rozwiązaniem na drodze dyplomatycznej, nadal dysponujemy wieloma możliwościami działania, a jednocześnie już osiągnęliśmy bardzo wiele z punktu widzenia narodu amerykańskiego – podkreślił wiceprezydent.
Irańczycy z ostrzeżeniem dla USA. „Jesteśmy gotowi na wojnę”
Głos w sprawie relacji między Teheranem a Waszyngtonem zabrał wcześniej główny irański negocjator Mohammad Bagher Ghalibaf, który oświadczył w wywiadzie dla państwowej telewizji, że tranzyt statków przez cieśninę Ormuz obowiązuje tylko przez 60 dni, a cieśnina to suwerenna sprawa Iranu i Omanu. Ponadto zapewnił, iż jego kraj nigdy nie zrezygnuje ze swoich praw.
Ghalibaf zaznaczył, że Teheran nie będzie podejmował dalszych rozmów z USA, dopóki nie zostaną spełnione warunki określone we wstępnym porozumieniu. – Dążymy do dialogu, ale jeśli nie przyniesie on rezultatów, jesteśmy gotowi także na wojnę i odpowiednio zareagujemy – dodał.
Irański negocjator zaznaczył, że „od dnia zniesienia blokady do dziś wyeksportowaliśmy ponad 40 mln baryłek ropy”. – Dla porównania, w ciągu poprzednich 50 czy nawet blisko 60 dni nie byliśmy w stanie wyeksportować ani jednej baryłki – przekazał.
Wcześniej we wtorek „New York Times” informował, że Oman w porozumieniu z Iranem zamierza, mimo protestów USA, przedstawić plan opłat za tranzyt statków przez cieśninę Ormuz.
Gdy po raz pierwszy w maju pojawiły się doniesienia o ewentualnej współpracy Omanu i Iranu w tej kwestii, prezydent USA Donald Trump zagroził zbombardowaniem sułtanatu. W czerwcu zapowiedział z kolei, że Iran nie będzie pobierał opłat tranzytowych od statków przepływających przez cieśninę Ormuz.
Witkoff i Kushner przybyli do Dohy. Spotkają się z negocjatorami z Kataru
Przypomnijmy, że Steve Witkoff i Jared Kushner przybyli we wtorek do stolicy Kataru Dohy, gdzie będą rozmawiać z katarskimi negocjatorami.
Przedstawiciel Kataru stwierdził, że omawiane będą m.in. kwestie Iranu oraz Libanu. Zastrzegł jednocześnie, że nie dojdzie do rozmów na linii USA – Iran. – Oni nie są tu, żeby prowadzić negocjacje z Irańczykami – przekazał Al-Ansari, cytowany przez AFP.
– W najbliższych dniach nie zaplanowano żadnych bezpośrednich spotkań między stronami – zapewnił. Dodał też, że delegacja z Iranu podróżuje do Dohy „w zależności od postępów w negocjacjach”, a obecnie w stolicy Kataru nie ma irańskich przedstawicieli wysokiego szczebla.
Katarski urzędnik potwierdził jedynie, że podczas takich rozmów omawiane są „kwestie techniczne” między urzędnikami niższego szczebla na temat szczegółów, obejmujące m.in. kwestie gospodarcze, bezpieczeństwa czy energii jądrowej.
W poniedziałek Donald Trump przekazał, że „Iran zwrócił się z prośbą o spotkanie”, które miałoby odbyć się we wtorek. Słowom amerykańskiego prezydenta zaprzeczył rzecznik irańskiego resortu spraw zagranicznych.













