
-
Marjorie Taylor Greene, uważana za jedną z najbliższych sojuszniczek Trumpa, ogłosiła odejście z Kongresu po publicznym konflikcie z prezydentem.
-
Powodem jej decyzji były ostre słowa Trumpa pod jej adresem. Poszło o odtajnienie akt sprawy Epsteina.
-
Greene otwarcie krytykowała zarówno przywództwo Trumpa, jak i stan amerykańskiej .
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Greene, kongresmenka z Georgii, była uważana za jedną z najbliższych sojuszniczek Trumpa. Deklarowała się jako zwolenniczka jego programu „America First”, ale w ostatnich miesiącach doszło między nimi do konfliktu w związku z ujawnieniem dokumentów rządowych dotyczących akt Jeffreya Epsteina.
W 10-minutowym filmie opublikowanym w piątek w mediach społecznościowych Greene powiedziała, że do rezygnacji skłoniła ją perspektywa konfrontacji z popieranym przez Trumpa republikańskim kontrkandydatem w prawyborach oraz potencjalne przejęcie Izby Reprezentantów przez demokratów w przyszłorocznych wyborach uzupełniających.
Polityk skarżyła się również, że Kongres został w dużej mierze „odsunięty na boczny tor” od czasu powrotu Trumpa do władzy w styczniu.
Greene: Nie chcę być maltretowaną żoną
– Mam zbyt dużo szacunku do siebie i godności, za bardzo kocham swoją rodzinę i nie chcę, żeby mój kochany okręg wyborczy musiał znosić bolesne i pełne nienawiści prawybory przeciwko mnie, prowadzone przez prezydenta, o którego wszyscy walczyliśmy, tylko po to, by walczyć i wygrać wybory, podczas gdy republikanie prawdopodobnie przegrają wybory śródokresowe – powiedziała Greene.
– Nie chcę być maltretowaną żoną, która ma nadzieję, że to wszystko minie i będzie lepiej – dodała.
W wywiadzie dla ABC News Trump powiedział, że rezygnacja Greene, która wejdzie w życie 5 stycznia, jest „wspaniałą wiadomością dla kraju. To wspaniała wiadomość”.
Greene ubolewał nad stanem amerykańskiej polityki, twierdząc, że ani republikanie, ani demokraci nie pracują nad rozwiązaniem problemów kraju, w tym rosnących kosztów utrzymania.
Powiedziała, że wyborcy ignorują Waszyngton, ponieważ „wiedzą, ile mają długów na kartach kredytowych, wiedzą, jak bardzo wzrosły ich własne rachunki w ciągu ostatnich pięciu lat, sami robią zakupy spożywcze i wiedzą, że jedzenie kosztuje za dużo, ich czynsze rosną, zbyt wiele razy zostali przelicytowani przez korporacyjnych zarządzających aktywami, gdy składali oferty kupna domu”.
Konflikt Trumpa z kongresmenką osłabia pozycję republikanów
Publiczny spór między Trumpem a Greene podsycił obawy niektórych republikanów, że elektorat Trumpa, zwolenników hasła „Make America Great Again”, może się rozpaść na rok przed wyborami uzupełniającymi, a demokraci zyskają szansę odzyskać kontrolę nad Kongresem.
Rezygnacja Greene zmniejszy republikańską większość w Izbie Reprezentantów do 218 członków w stosunku do 213 demokratów. Republikanie mają większość 53 do 47 w Senacie.
Greene coraz bardziej demonstrowała swoją niezależność od Trumpa, przyłączając się do wysiłków Izby Reprezentantów mających na celu wymuszenie ujawnienia akt Epsteina pomimo jego sprzeciwu, krytykując kierownictwo Izby za brak większych działań na rzecz rozwiązania problemu kosztów opieki zdrowotnej podczas niedawnego zamknięcia rządu i nazywając atak Izraela na Gazę ludobójstwem.
Konflikt ws. akt Epsteina. Greene chciała ich odtajnienia
Trump z kolei stał się wobec niej bardzo krytyczny i wielokrotnie ją obraził. Zanim Izba Reprezentantów zdecydowaną większością głosów zagłosowała za ujawnieniem akt Epsteina, nazwał ją „zdrajczynią” i „hańbą” Partii Republikańskiej. Wycofał swoje poparcie dla niej i nazwał ją „bredzącą wariatką”.
W swoim nagraniu wideo Greene natomiast broniła swojego głosu w sprawie Epsteina.
– Stając w obronie Amerykanek, które zostały zgwałcone w wieku 14 lat, były ofiarami handlu ludźmi i wykorzystywane przez bogatych, wpływowych mężczyzn, nie powinnam być nazywana zdrajczynią ani zastraszana przez prezydenta Stanów Zjednoczonych, za którego walczyłam – powiedziała.
Greene powiedziała, że jest dumna ze swojego konserwatywnego dorobku wyborczego, dodając, w uszczypliwej krytyce wobec Trumpa, że „lojalność powinna działać w obie strony”.
Jej sojusznik w Izbie Reprezentantów, reprezentant Thomas Massie, opublikował na X wpis, w którym stwierdził, że Greene „uosabia to, kim powinien być prawdziwy reprezentant” i pochwalił jej decyzję.












