
Waltz odniósł się do sobotnich wypowiedzi Donalda Trumpa, który ogłosił, że „wiele krajów” ma wysłać okręty w rejon Bliskiego Wschodu, by pomóc w utrzymaniu żeglugi przez jeden z najważniejszych szlaków energetycznych świata. Prezydent USA wymienił przy tym m.in. Chiny, Francję, Japonię, Koreę Południową i Wielką Brytanię jako państwa, które powinny zaangażować się w tę operację.
USA chcą szerszej koalicji w sprawie Ormuzu
W wywiadzie dla CNN amerykański dyplomata nie podał, które kraje już zadeklarowały udział, tłumacząc to trwającymi rozmowami. Zaznaczył jednak, że świat już zna podobny scenariusz z lat 80., kiedy w czasie wojny iracko-irańskiej część państw włączyła się w osłanianie tankowców w Zatoce Perskiej. Według Waltza właśnie do takiego międzynarodowego wysiłku wzywa dziś administracja Trumpa.
Ambasador przekonywał, że Iran trzyma światowe gospodarki w szachu, a Stany Zjednoczone „z zadowoleniem przyjmują, zachęcają, a nawet żądają” od innych krajów, by „ratowały swoje własne gospodarki”.
Podobny przekaz popłynął z wypowiedzi ministra energii Chrisa Wrighta dla NBC. Jak relacjonował Reuters, Wright potwierdził, że Stany Zjednoczone prowadzą dialog z częścią państw, które mogłyby wesprzeć działania w regionie. Zwrócił przy tym uwagę, że szczególnie silnie od dostaw przez Ormuz zależą gospodarki azjatyckie, w tym Japonia, Korea Południowa, Chiny i Indie.
W odpowiedzi na apel Trumpa Korea Południowa oświadczyła w niedzielę, że „wnikliwie analizuje” sprawę. Z kolei szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi zaapelował w niedzielę do świata o powstrzymanie się od działań, które mogłyby prowadzić do zaostrzenia konfliktu. Dodał, że celem ataków odwetowych irańskiej armii nie są ani obiekty cywilne, ani osiedla mieszkaniowe na Bliskim Wschodzie. Jak oświadczył, Teheran jest gotowy powołać międzynarodową komisję w celu zbadania odpowiedzialności za takie ataki.
Cieśnina Ormuz kluczowa dla rynku ropy
Przez cieśninę Ormuz normalnie przechodzi około 20 proc. światowego handlu ropą i gazem. Obecny konflikt sparaliżował ruch w tym rejonie, a Iran wykorzystuje zamknięcie szlaku jako jeden z głównych instrumentów presji na USA i ich sojuszników. W ostatnich dniach pojawiały się też informacje o możliwym uruchomieniu osłony dla statków handlowych. Reuters informował wcześniej, że Pentagon analizuje takie warianty, ale amerykańska marynarka wojenna nie rozpoczęła jeszcze regularnego eskortowania tankowców. Równolegle Iran miał rozmieścić w cieśninie miny morskie, co dodatkowo zwiększyło ryzyko dla żeglugi i podbiło ceny surowców.
Rosną ceny i rośnie presja
Kryzys w Cieśnie Ormuz już przełożył się na globalny rynek. Ceny ropy w marcu mocno wzrosły, a zagrożone zostały zarówno eksport z państw Zatoki, jak i bezpieczeństwo dostaw do Azji. Administracja Trumpa liczy, że udział partnerów w operacji zwiększy presję na Iran i pomoże szybciej przywrócić żeglugę. Wright ocenił przy tym, że wojna z Iranem może zakończyć się w ciągu kilku tygodni, co w jego opinii mogłoby doprowadzić do ponownego spadku cen ropy. Zastrzegł jednak, że nie jest w stanie tego zagwarantować.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna poinformowała, że ropa naftowa z rezerw awaryjnych wkrótce zacznie napływać na globalne rynki; zasoby ropy z krajów Azji i Oceanii będą dostępne natychmiast, a te z Europy i obu Ameryk – pod koniec marca. Wcześniej MAE zapowiedziała uwolnienie 400 mln baryłek ropy z rezerw, co jest największą taką akcją w historii.
Czytaj także: Trump o propozycji Ukrainy: Ostatnią osobą, od której potrzebujemy pomocy, jest Zełenski











