Na godz. 4:40 polskiego czasu CNN przewiduje, że demokraci mogą liczyć na 46 mandatów w Senacie (to znaczy, że zdobyli 12 dodatkowych, bo resztę posiadali już wcześniej), a republikanie – na 37 miejsc w izbie wyższej kongresu, uzyskując 6 „nowych”.
Dzieje się tak, ponieważ w wyborach połówkowych w USA odnawiana jest jedynie jedna trzecia składu Senatu. Większość w tej izbie wynosi 51 mandatów.
Wybory w USA. Media: Demokraci biorą Izbę Reprezentantów
Inaczej jest z Izbą Reprezentantów, gdzie Amerykanie wybiorą nowy skład – to 435 miejsc do objęcia, czyli większość do rządzenia wynosi 218. CNN wyliczyło, że demokraci mają zdobyli 126 szabel w izbie niższej, a republikanie – 71.
Reuters jednak, powołując się na wyliczenia analitycznego serwisu Decisiondesk HQ przekazał po godz. 3:00 naszego czasu, iż demokraci zwyciężą w tej rozgrywce, a tym samym zdobędą co najmniej wymagane 218 mandatów w Izbie Reprezentantów. Po godz. 4:00 o tym samym, spodziewanym triumfie demokratów poinformowało też CNN.
Podkreślmy, że to na razie przewidywania oparte na danych spływających z okręgów.
Nowym, demokratycznym spikerem Izby Reprezentantów może zostać Hakeem Jeffries – byłby pierwszym czarnoskórym na tym stanowisku w historii. Funkcję mógłby objąć na początku przyszłego roku, zastępując kompana Trumpa – Mike’a Johnsona.
Artykuł jest aktualizowany.


