
-
W Sejmie trwa debata nad projektem ustawy o statusie osoby najbliższej, której prawicowi posłowie zdecydowanie się sprzeciwiają.
-
Michał Wójcik z PiS ocenił proponowane przepisy jako działanie godzące w polskie tradycje i rodzinę.
-
Katarzyna Kotula z Nowej Lewicy podkreśliła, że ustawa nie zmienia definicji małżeństwa i nie ingeruje w konstytucję.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– Ludzie mają prawo do szczęścia i nikt nie będzie meblował ich życia, ale to nie znaczy że mamy akceptować coś, co rujnuje nasze społeczeństwo. To jest antycywilizacyjne działanie – mówił podczas środowego posiedzenia Sejmu Michał Wójcik.
Ustawa o statusie osoby najbliższej. Debata w Sejmie
Odnosząc się do projektu ustawy, dzięki której osoby tej samej płci mogłyby zawierać u notariusza umowę przyznającą im określone prawa, na przykład możliwość decydowania o ustroju majątkowym, Wójcik stwierdził, że „nikt czegoś podobnego wcześniej nie wymyślił”. Jego zdaniem „to jest oszustwo wobec społeczeństwa”.
– O czym mamy rozmawiać? W miejsce małżeństwa, związku kobiety i mężczyzny, wprowadzacie w istocie związek partnerski – kontynuował poseł. Przypomniał również wcześniejszą wypowiedź szefa gabinetu Karola Nawrockiego. Paweł Szefernaker oświadczył na konferencji prasowej, że „nie ma i nie będzie zgody prezydenta na legalizację związków partnerskich”.
Przedstawiciel KPRP zaznaczył, że takie stanowisko prezydent zajmował jeszcze w kampanii. – Pierwszym krokiem jest wprowadzenie związków partnerskich, drugim krokiem jest transkrypcja tego, co za granicą, w innych państwach, jest małżeństwem jednopłciowym, a następnie prowadzi to do kolejnych kroków – taka polityka małych kroków – do przysposobienia, do adopcji dzieci. Pan prezydent, idąc po prezydenturę, mówił o tym, że nie będzie jego zgody na takie rozwiązania – powiedział szef gabinetu Nawrockiego.
Jednocześnie zdaniem Szefernakera prezydent „życzliwie patrzy na rozwiązania, które wprowadzą status osoby bliskiej, a które mogą pomóc Polakom w codziennym funkcjonowaniu”. Zastrzegł jednak, że głowa państwa i rząd prezentują w tej kwestii odmienne „filozofie”. – My przedstawiamy filozofię funkcjonowania instytucji osoby najbliższej. To są dwie różne filozofie. Chcemy ludziom pomóc w codziennym funkcjonowaniu, ale nie tworzyć prawa, które pozwoli na to, żeby de facto powstały związki, które mają te same przywileje, które mają małżeństwa – mówił.
Kotula broni rządowego projektu, Wójcik grzmi o ataku na polską rodzinę
Przed Wójcikiem głos z mównicy sejmowej zabrała posłanka Lewicy Katarzyna Kotula. Zaznaczyła, że projekt rządowy dotyczy zarówno par hetero-, jak i homoseksualnych. – Koniec z sytuacją, w której państwo mówi ludziom, że możecie się kochać (…), ale w świetle prawa nadal jesteście dla siebie obcymi ludźmi – powiedziała.
Kotula tłumaczyła, że propozycja nowych przepisów „nie zmienia w najmniejszym stopniu definicji małżeństwa, nie ingeruje w kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz konstytucję”. Podkreślała, że „szczególna ochrona małżeństwa pozostaje”. – Małżeństwo pozostanie odrębną uprzywilejowaną instytucją i nic się w tej sprawie nie zmieni – zaznaczyła, broniąc ustawy, której zapisy są kompromisem osiągniętym między partiami koalicji.
Dyskusja nad ustawą o statusie osoby najbliższej. „Prawico, czego się boicie?”
Racje przemawiające za przyjęciem projektu tłumaczyła Dorota Łaboda z KO. – Prawico, czego się boicie? W jaki sposób ten projekt zagraża waszym rodzinom? (…) Jeśli tyle mówicie o rodzinach, to pamiętajcie o wszystkich rodzinach – wskazywała posłanka.
– Ta ustawa jest kompromisem i nie wprowadza niczego, czym możecie się czuć zagrożeni. Nie rozumiem waszych lęków, a wy nie rozumiecie ludzi, którzy czekają, aż państwo ich zauważy i powie: „Jesteś pełnoprawnym obywatelem” – mówiła Łaboda.
Głos zabrała także Urszula Pasławska z PSL. Stwierdziła, że w kontekście dyskusji nad prawami mniejszości seksualnych w Polsce „od 20 lat obowiązywała logika 'wszystko albo nic'”, która została przełamana przedstawioną propozycją. Jak tłumaczyła, we współpracy z Katarzyną Kotulą stworzyła projekt, który wsłuchuje się w potrzeby każdej ze stron sporu, a postanowienia dokumentu w żaden sposób nie ingerują w konstytucję.
Ustawa o statusie osoby najbliższej. „Nie jest to rozwiązanie marzeń”
Anna Maria Żukowska z Nowej Lewicy argumentowała, że „wszyscy chcemy mieć poczucie, że państwo chroni podstawową jednostkę społeczną”. – Nie jest to rozwiązanie, które jest rozwiązaniem marzeń społeczności LGBT+, ale jest dużym krokiem naprzód. (…) Mam nadzieję, że to konserwatywne rozwiązanie znajdzie większość w głosowaniu w tej sali, znajdzie przychylność prezydenta, dlatego że ono nikomu niczego nie zabiera – powiedziała posłanka. Jak tłumaczyła, „to jest bardzo konserwatywny projekt, bo cóż jest bardziej konserwatywnego niż stały związek wieloletni albo, czego wszystkim życzę, dożywotni”.
Michał Wawer z Konfederacji oświadczył, że projekt „nie jest zgodny z konstytucją”. Głównym źródłem problemu są w jego opinii przepisy wprowadzające, które przyznają „paramałżeństwom” wszystkie prawa zastrzeżone dla małżeństw. Wśród nich wymienił przywileje spadkowe, podatkowe, ubezpieczeniowe i socjalne.
Z kolei minister edukacji Barbara Nowacka zarzuciła prawicy „urojenia najgorszego sortu i homofobię”. – Wydawałoby się, że w państwie prawa każdy ma prawo do godności, wolności i szacunku (…) Każdy ma prawo do szczęścia, nawet rozhisteryzowani dzisiaj politycy PiS – mówiła.
Dołączając do głosów krytycznych, Marcin Warchoł z PiS nazwał projekt „ideologiczną zachcianką niezgodną z konstytucją” i „fanaberią”. Argumentował, że z zawartych na mocy potencjalnych przepisów związków „dzieci nie będzie”.
-
Ankietowani ocenili prezydenta Nawrockiego. Widać wyraźny podział
-
Wyśmiewał posłankę w Sejmie. Skruszony parlamentarzysta przeprasza












