Uszkodzone torowisko na Mazowszu. Wiceminister przyznaje: Sytuacja jest bardzo poważna

Wiceminister o uszkodzonym torze na Mazowszu

Wiceminister Maciej Duszczyk, pytany w Polsat News o incydent na trasie Dęblin-Warszawa, przyznał, że w Polsce „mamy od dłuższego czasu wiele różnego rodzaju sabotaży”. Obecna sytuacja może być jednym z nich. – To może być jeden z takich sabotaży. My tego w żaden sposób nie wykluczamy – powiedział. Odnosząc się do pojawiających się doniesień o wybuchu, zaznaczył, że policja nie potwierdziła takiej informacji. – Sytuacja jest bardzo poważna i musi być wyjaśniona w bardzo szczegółowy sposób. Ale jest jeszcze troszeczkę za wcześnie, żebyśmy jednoznacznie umieli to potwierdzić. Działają służby, działa ABW, działa policja, działa prokuratura – dodał, sugerując, że jasny komunikat może pojawić się w ciągu najbliższych dni. 

„Tor się sam nie uszkodził”

Duszczyk zaapelował, by nie przypisywać wszystkich incydentów rosyjskiej dywersji, ale jednocześnie podkreślił, że takiego scenariusza nie można wykluczyć. – Rosja nie jest aż tak potężna, żeby każde podpalenie czy każde tego typu wydarzenie było prowokowane przez Rosję. Natomiast w żaden sposób nie można tego ani wykluczyć, ani tego lekceważyć – stwierdził. Zdaniem wiceministra kluczowe będzie teraz ustalenie, jakiego narzędzia użyto do uszkodzenia torów i w jaki sposób doszło do zdarzenia. – Mamy uszkodzenie toru i ten tor się sam nie uszkodził. Ktoś musiał go w pewien sposób uszkodzić – podkreślił.

Zobacz wideo Jak Tusk pompuje Brauna

„Niewykluczone, że mamy do czynienia z aktem dywersji” 

Do sprawy odniósł się również premier Donald Tusk. W krótkim wpisie na platformie X zaznaczył, że pozostaje w stałym kontakcie z szefem MSWiA. – Niewykluczone, że mamy do czynienia z aktem dywersji. Nikt nie został poszkodowany. Trwają czynności odpowiednich służb – napisał szef rządu. Do uszkodzeń doszło w niedzielę rano, 16 listopada. Maszynista pociągu zgłosił nieprawidłowości w rejonie miejscowości Życzyn. Na pokładzie przebywało dwóch pasażerów i kilku członków obsługi – nikt nie ucierpiał. Ruch wciąż odbywa się po jednym torze, a służby prowadzą działania na miejscu.

Czytaj także: Oburzająca aukcja przedmiotów z Holokaustu. Ministerstwo reaguje

Źródła:Gazeta.pl, Polsat News 

Udział