
Wiceprezydent przypomniał też, że Donald Trump pozostaje najważniejszym sojusznikiem Izraela. Vance odniósł się podczas konferencji w Białym Domu do krytyki tymczasowego porozumienia z Iranem. Według Reutersa część izraelskich polityków uważa, że dokument nie odpowiada wystarczająco na zagrożenia związane z irańskim programem nuklearnym i rakietowym oraz ogranicza działania Izraela przeciwko Hezbollahowi.
Vance: Trump jest jedynym potężnym sojusznikiem Izraela
Wiceprezydent USA przekonywał, że członkowie izraelskiego rządu nie powinni publicznie atakować amerykańskiego prezydenta ani zawartego przez niego porozumienia. – Donald J. Trump jest jedyną głową państwa na świecie, która w tym momencie okazuje Izraelowi zrozumienie. Gdybym był członkiem izraelskiego rządu, nie atakowałbym jedynego potężnego sojusznika, jaki mi pozostał – powiedział Vance.
– Dwie trzecie systemów obronnych, które chroniły Izrael, zostało wyprodukowanych amerykańskimi rękami i opłaconych z podatków amerykańskich obywateli – zaznaczył.
USA przekazują Izraelowi około 4 mld dolarów pomocy wojskowej rocznie.
„Nie możecie zabijać ludzi, by rozwiązać każdy problem”
Wcześniej Vance w rozmowie z „The New York Timesem” mówił o „dziwnej panice” i „histerycznej reakcji” w Izraelu po ogłoszeniu porozumienia z Iranem. Jego zdaniem krytyka wynika przede wszystkim z braku zaufania do Stanów Zjednoczonych.
Wiceprezydent zwrócił się także bezpośrednio do najbardziej krytycznych członków izraelskiego rządu, w tym Itamara Ben-Gwira i Becalela Smotricza. – Jaka jest wasza konkretna propozycja? Jesteście krajem liczącym dziewięć milionów ludzi. Nie możecie po prostu zabijać ludzi, żeby rozwiązać każdy problem dotyczący bezpieczeństwa narodowego – powiedział Vance.
Biały Dom krytykuje uderzenia na Bejrut
Vance ostro skomentował również izraelskie ataki na Hezbollah w stolicy Libanu. Zwrócił uwagę, że w uderzeniach giną także cywile, a kolejne operacje mogą utrudnić realizację porozumienia USA z Iranem.
– Izrael ma prawo się bronić, ale tak jak wszyscy inni musi szanować proces pokojowy, który jest korzystny dla niego i dla całego regionu – powiedział.
Jak dodał, Donald Trump jest sfrustrowany sytuacjami, w których przełom w rozmowach wydaje się bliski, a chwilę później dochodzi do kolejnego izraelskiego ataku. – Jesteśmy tuż przed wielkim przełomem, a wtedy nagle dochodzi do potężnej eksplozji w cywilnej części Bejrutu i giną ludzie, którzy nie mają nic wspólnego z Hezbollahem. To jest nie do zaakceptowania – powiedział Vance.
Wiceprezydent podkreślił, że Waszyngton oczekuje od Izraela ściślejszej koordynacji, aby podobne sytuacje się nie powtarzały.
Izrael rozszerzył operację w Libanie
Tego samego dnia izraelska armia opublikowała mapę, z której wynika, że kontrolowana przez nią „strefa buforowa” na południu Libanu sięga około 10 km w głąb kraju. Izrael przekonuje, że obecność wojsk ma chronić jego terytorium przed atakami Hezbollahu.
Według libańskiej agencji NNA w czwartkowych izraelskich nalotach na południu Libanu zginęły trzy osoby. Izraelska armia nie odniosła się bezpośrednio do tych ataków, ale potwierdziła prowadzenie działań wynikających z „potrzeb operacyjnych”.
Operacje są kontynuowane mimo podpisanego przez USA i Iran memorandum, które wzywa do trwałego zakończenia działań wojennych także w Libanie oraz poszanowania jego integralności terytorialnej i suwerenności.
Netanjahu mówi o znaczeniu relacji z USA
Premier Izraela Benjamin Netanjahu zapewnił, że utrzymanie bliskich więzi ze Stanami Zjednoczonymi ma dla jego kraju ogromne znaczenie. – Walka się skończyła, ale przed nami stoją inne wyzwania. Wymagają one rozwagi, zdecydowanej obrony interesów bezpieczeństwa Izraela, a jednocześnie utrzymania bliskich relacji z naszymi amerykańskimi przyjaciółmi – powiedział.
Izraelskie władze prowadzą jednak rozmowy z Waszyngtonem o utrzymaniu wojsk na południu Libanu. Tymczasem zarówno Trump, jak i Vance publicznie sygnalizują, że oczekują od Izraela złagodzenia działań przeciwko Hezbollahowi i respektowania procesu pokojowego.










