VSquare: Zatrzymanie ukraińskiego konwoju na Węgrzech miało wywołać kryzys. Chodziło o kampanię Orbana

Węgierska agencja antyterrorystyczna przeprowadziła 5 marca nalot na dwa opancerzone pojazdy należące do ukraińskiego państwowego banku Oszczadbank, które transportowały przez Węgry gotówkę z Austrii na Ukrainę w ramach rutynowego przejazdu. Zatrzymano siedmiu pracowników banku oraz skonfiskowano ok. 82 mln dolarów w gotówce i złoto.

Cztery źródła zaznajomione ze szczegółami operacji poinformowały VSquare, że celem operacji było wywołanie kryzysu dyplomatycznego między Węgrami i Ukrainą, który mógłby przynieść korzyści premierowi Viktorowi Orbanowi w przedwyborczej kampanii.

Zobacz wideo Rosyjskie dzieci na lekcjach robią drony do walki z Ukrainą

„Wypowiedź Zełenskiego dała Orbanowi wyborczą deskę ratunku”

VSquare zauważyło, że mimo logistycznych niepowodzeń i wątpliwego kontekstu prawnego osoby odpowiedzialne za operację zinterpretowały ją jako polityczny sukces. Według ich relacji wiadomość o zatrzymaniu dotarła do prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który później wygłosił krytykowane przez Węgry i UE słowa odebrane jako bezpośrednią groźbę pod adresem Orbana.

Czytaj także: „Czy J.D. Vance przyjedzie na Węgry? Orbán czeka na amerykańską pomoc w kampanii wyborczej”. Artykuł Michała Kokota na Wyborcza.pl.

„Wypowiedź Zełenskiego dała Orbanowi wyborczą deskę ratunku, na którą liczył jego zespół. Rządzący Fidesz przez kilka dni budował narrację wokół gróźb Zełenskiego” – podkreślił portal. Wybory na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Opozycyjna TISZA prowadzi z Fideszem w większości niezależnych sondaży. W lutowym sondażu firmy Median partia Magyara uzyskała 20-punktową przewagę wśród zdecydowanych wyborców.

Pierwotny plan operacji zatrzymania ukraińskiego konwoju

Węgierscy agenci monitorowali przewozy kurierskie banku między Austrią a Ukrainą co najmniej od początku stycznia 2026 roku. Część nadzoru była prowadzona za granicą. Pierwotny plan – określany przez źródła jako „Plan A” – zakładał zatrzymanie konwoju przewożącego nielegalną broń, co stanowiłoby podstawę do powiązania sprawy z terroryzmem lub handlem bronią. Z tego powodu do operacji przydzielono dobrze uzbrojony oddział antyterrorystyczny TEK.

Operacja nie przebiegła jednak zgodnie z planem – zaznaczyło VSquare. Po zatrzymaniu stwierdzono bowiem, że dokumentacja Ukraińców, przelewy pieniężne i cała logistyka transportu były legalne. Okazało się też, że kierowcy i strażnicy nie mieli przy sobie broni. Według wielu źródeł stało się jasne, że nie było podstaw prawnych do rewizji ani do późniejszego zatrzymania, przesłuchania bez adwokata, ani do wydalenia ukraińskiego personelu – zauważyło VSquare.

Węgrzy zrealizowali „Plan B”

Szybko uruchomiono awaryjny „Plan B”: węgierski urząd skarbowy NAV otrzymał polecenie wszczęcia dochodzenia w sprawie przeciwdziałania praniu pieniędzy, aby zapewnić ochronę prawną operacji. Posunięcie to rzekomo wywołało napięcia w NAV, ponieważ wcześniej nie skonsultowano się z jednostką urzędu ds. przeciwdziałania praniu pieniędzy.

Pracownicy banku byli przetrzymywani przez ponad 24 godziny – przez większość czasu z zawiązanymi oczami i w kajdankach, bez ukraińskiego tłumacza – zanim zostali deportowani do Ukrainy i objęci zakazem wjazdu do strefy Schengen – podał portal. Zarekwirowany ładunek pozostaje na Węgrzech – dodano.

Opisujący sprawę dziennik „Guardian” – również powołujący się na swoje źródła – napisał w piątek, że węgierscy funkcjonariusze wstrzyknęli podczas przesłuchania jednemu z zatrzymanych niezidentyfikowaną substancję. Ukraińskie źródła w służbach bezpieczeństwa poinformowały gazetę, że ich zdaniem substancja była środkiem zwiotczającym, mającym na celu wywołanie rozmowności przesłuchiwanego. Jedno ze źródeł określiło metodę jako „rosyjską” i przypominającą tzw. serum prawdy z czasów KGB. Środek wywołał reakcję, w wyniku której mężczyzna stracił przytomność. Został przewieziony do szpitala.

Z Budapesztu Jakub Bawołek (PAP)

Redagowała Kamila Cieślik

Udział