
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Główna partia opozycyjna, TISZA, wyprzedza Fidesz w większości niezależnych sondaży. W marcowym badaniu firmy Median partia Pétera Magyara uzyskała poparcie na poziomie 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, a Fidesz Orbana – 35 proc.
Antyukraiński kurs przyjęty przez Viktora Orbana oraz fakt, iż w ostatnich latach zbliżył się do Rosji, jednocześnie coraz bardziej antagonizując Kijów, do tego skandale dyplomatyczne, gdy minister spraw zagranicznych przyznał, że po newralgicznych spotkaniach w UE udzielał Moskwie informacji , a rząd dążył do zacieśnienia relacji z rosyjskimi firmami energetycznymi. To wszystko spędza sen z oczu wielu unijnych przywódców. Wielu z nich ma nadzieję, że lider Tiszy i faworyt Péter Magyar, jeśli wygra wybory, zmieni kurs Węgier na proeuropejski i proukraiński.
Przeciw, a nawet za
Niekoniecznie jednak musi tak być. Politico zwraca uwagę, że próby przedstawiania przez Orbana Magyara jako zdrajcy popierającego Brukselę i Kijów, nie okazały się skuteczne, bo nie jest on tak postrzegany głównie przez swoje działania i wypowiedzi. „W istocie Magyar często brzmi uderzająco podobnie do człowieka, którego próbuje zastąpić” – zwraca uwagę Politico. Jak przypomina, Magyar sprzeciwiał się przyspieszeniu procesu akcesji Ukrainy do UE, był przeciw wysyłaniu broni do Kijowa. Lider opozycyjnej węgierskiej partii sygnalizował też, że podda akcesję do UE pod referendum. TISZA zagłosowała ponadto w Parlamencie Europejskim przeciwko pożyczce UE dla Ukrainy, choć Węgry nie były zobowiązane do finansowego udziału w tym mechanizmie.
Także gdy Zełenski publicznie starł się z Orbanem w sprawie pożyczki dla Ukrainy, Magyar stwierdził, że: „Żaden zagraniczny przywódca nie może zagrozić żadnemu Węgrowi”. Jak pisze Politico, Magyar także jest nacjonalistą, który w wypowiedziach podkreśla priorytetowe traktowanie interesów Budapesztu. „Nikt nie chce rządu proukraińskiego” – mówił podczas wiecu 28 marca.
Bruksela liczy na zmiany
Bruksela musi nastawić się nie tylko na zmiany, lecz także na ciągłość węgierskiej polityki – czytamy w analizie portalu. Część dyplomatów, w tym także polityków ukraińskich, uważa, że Magyar może po wygranych wyborach złagodzić swoje stanowisko. Jednym z powodów jest odblokowanie miliardów dolarów zamrożonych funduszy unijnych.
„Jest nieco bardziej elastyczny – i tego się spodziewamy” – powiedział serwisowi jeden z doradców ukraińskiego rządu. Osoba, która zna Magyara, zapytana o to, czy Węgry pod rządami Tiszy wycofają się z weta w sprawie 90-miliardowej pożyczki z UE, odpowiedziała: „Będzie to zależało od nastrojów społecznych”.
Jak jednak zwraca uwagę portal, Bruksela wciąż nie wie, co dokładnie myśleć o potencjalnym następcy Orbana. „Co byłoby dla niego priorytetem, gdyby wygrał wybory? To również dla UE nie lada zagadka” – pytają rozmówcy Politico. „To czyni go czarną skrzynką” – mówi Tineke Strik, europosłanka Zielonych.
Tymczasem Magyar wykorzystał ostatni skandal dyplomatyczny Orbána do oskarżenia rządu o „jawną zdradę” w kontaktach z Kremlem (chodzi o wyciek nagrań rozmów szefów MSZ Węgier i Rosji, o którym więcej piszemy tutaj). Jednocześnie unikał wszelkich pozytywnych ocen pod adresem Ukrainy, wiedząc, że zaszkodziłoby mu to w wyborach. Politico podkreśla bowiem, że dziś na Węgrzech wydobyte zostały głęboko zakorzenione nastroje antyukraińskie.
Prowokacja za prowokacją
Według sondażu przeprowadzonego jesienią 2025 roku przez think tank Policy Solutions połowa Węgrów uważa Ukrainę za niebezpieczną dla Węgier, 64 proc. sprzeciwia się przystąpieniu Ukrainy do UE, a 74 proc. uważa, że rząd węgierski nie powinien udzielać Kijowowi pomocy finansowej. „Zełenski jest jednym z najbardziej znienawidzonych polityków w kraju, na równi z prezydentem Rosji Władimirem Putinem” – zwraca uwagę Politico.
Podczas obchodów święta narodowego (Rocznica Rewolucji 1848 roku – red.), zorganizowanych przez Tiszę, wśród tłumu rozwinięto flagę Ukrainy. Obie strony oskarżały się nawzajem: Magyar i niezależne media stwierdziły, że była to prowokacja Fideszu, zaś partia rządząca zaprzeczyła tym zarzutom i oskarżyła Magyara o proukraińskość.
Ogłaszanie ofiary agresorem
Takich incydentów przed kwietniowymi wyborami jest więcej. Ulice kraju zalewają billboardy z uśmiechniętym prezydentem Ukrainy i hasłem „Nie pozwólmy, by Zełenski śmiał się ostatni” lub zdjęcia Magyara i Zełenskiego przerobione na policyjne i podpisane słowami „Oni są niebezpieczni”. – Nie wyobrażam sobie niczego bardziej przerażającego niż ogłoszenie ofiary agresorem. To właśnie robi Orbán, to naprawdę obrzydliwe i mdłe – komentuje sprawę w rozmowie z serwisem posłanka Tímea Szabó (partii Zieloni Dialog dla Węgier).
Unia ma powody do niepokoju, bo program Tiszy też jest raczej ubogi w zobowiązania wobec Brukseli, oferując jedynie mgliste obietnice „lepszej współpracy między rządem węgierskim a instytucjami UE”. Do tego posłowie partii Magyara, która jest członkiem centroprawicowego bloku UE (Europejskiej Partii Ludowej EPP) nie pojawili się w PE, by poprzeć Ursulę von der Leyen podczas głosowania nad wotum nieufności w styczniu i w konsekwencji zostali ukarani przez kierownictwo grupy. Niekoniecznie więc zmiana przywództwa na Węgrzech oznaczać będzie wyraźną zmianę kursu wobec Europy i Ukrainy.
Aleksander Kwaśniewski: Rosjanie są zaskoczeni. Nie sądzili, że Trump będzie aż tak użyteczny. Ja nie wierzę w spiski. Rosjanie Trumpem nie manipulują, oni jeszcze nie raz i nie dwa mogą się na nim sparzyć. Przeczytaj rozmowę Agnieszki Kublik na Wyborcza.pl.












