
-
Opozycyjna partia TISZA prowadzi w sondażach o 20 punktów nad rządzącym Fideszem na siedem tygodni przed wyborami.
-
Viktor Orban stosuje radykalną retorykę antyukraińską i antyunijną oraz blokuje unijne decyzje korzystne dla Ukrainy.
-
Ostatnie wydarzenia i sondaże wskazują na możliwość historycznej porażki Fideszu po 16 latach rządów Orbana.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
„Prezydent Wołodymyr Zełenski grozi Węgrom”, „europejscy przywódcy uzgodnili kontynuowanie wojny”, „nie poprę żadnej decyzji korzystnej dla Ukrainy” – to tylko niektóre z twierdzeń Viktora Orbana z ostatniego tygodnia. Węgierski premier pogrąża się w populistycznych hasłach, blokując 20. pakiet sankcji na Rosję oraz unijną pożyczkę o wartości 90 miliardów euro dla Kijowa, na którą sam zgodził się jeszcze w grudniu.
W najnowszej analizie Bloomberg podkreśla, że ruchy przywódcy nie są przypadkowe, a ich celem jest odwrócenie uwagi społeczeństwa od bieżących problemów.
„Nagonka Orbana na Kijów była elementem jego strategii jeszcze przed pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę, która opierała się na historycznych urazach i bliskich powiązaniach Budapesztu z Moskwą. Ostatnio jednak podwoił tempo w atakowaniu Ukrainy i jej unijnych zwolenników. Przedstawia ich jako podżegaczy wojennych, którzy chcą odciąć dostawy energii do Węgier. Przysięga też, że zrobi wszystko, by utrzymać swój kraj z dala od wojny” – zauważa agencja.
Węgry i Słowacja kontra Ukraina. Chorwacja ma rozwiązanie
Eskalacja konfliktu nastąpiła po styczniowym ataku rosyjskich dronów, który sparaliżował dostawy ropy na Węgry i Słowację rurociągiem Przyjaźń. Kijów twierdzi, że naprawy wymagają czasu i zaproponował krajom alternatywne drogi przesyłu, jednak Robert Fico i Orban oskarżają Ukrainę o opieszałość w naprawach i celowe wstrzymywanie dostaw.
„Nie ma technicznych przeszkód stojących na drodze do przywrócenia transportu ropy rurociągiem Przyjaźń na Węgry. Wymaga to jedynie decyzji politycznej Ukrainy” – pisał węgierski premier w liście do przewodniczącego Rady Europejskiej Antonio Costy. Orban przekazał we wtorek, że Budapeszt nie poprze żadnej decyzji „korzystnej dla Ukrainy, dopóki nie wróci ona do normalności”.
Zaledwie dzień później premier Chorwacji Andrej Plenković podkreślił, że Węgry i Słowacja mogą pozyskać potrzebną im energię i ropę naftową za pośrednictwem infrastruktury jego kraju i Rurociągu Adriatyckiego (JANAF). Wezwał Fico i Orbana, by wyjaśnili swoim obywatelom, że „nie są zagrożeni pod względem energetycznym”.
Węgierski rząd już wcześniej zwrócił się do Chorwacji o zezwolenie na transport rosyjskiej ropy JANAF, a dostawy mają trafić do kraju w połowie marca.
Więcej o nadchodzących wyborach na Węgrzech na łamach Interii pisze Dominik Héjj.
-
Ostatnie takie przemówienie? Viktor Orbán wskazuje na „psy wojny”
Viktor Orban nie ustępuje. Rozmieszcza wojska i napisał list
Potencjalny zwrot nie oznacza jednak, że Orban odpuszcza w krytykowaniu Kijowa. Jeszcze tego samego dnia ogłosił, że Kijów chce „zakłócić funkcjonowanie węgierskiego systemu energetycznego”. Dodatkowo „zarządził wzmocnioną ochronę infrastruktury krytycznej” i rozmieszczenie wojsk „tam, gdzie to konieczne”.
W czwartek Orban opublikował list otwarty do Wołodymyra Zełęnskiego. Oskarżył go o działania, które rzekomo mają doprowadzić do powstania na Węgrzech „rządu proukraińskiego”. Ocenił, że działania Kijowa i Unii są „sprzeczne z interesami Węgier”, wezwał do ponownego otwarcia rurociągu i okazania „szacunku”.
„Biorąc pod uwagę potencjalną walkę Orbána o utrzymanie politycznego stanowiska przed wyborami 12 kwietnia, zmiana retoryki skupiła się na wzmocnieniu poparcia krajowego” – przekazał Bloobmergowi dyplomata proszący o zachowanie anonimowości.
W poprzednich latach konflikty Orbana z Brukselą były rozwiązywane na ostatniej prostej. Teraz jednak wejście w rolę silnego, międzynarodowego lidera, cieszącego się poparciem prezydenta USA Donalda Trumpa, ma pozwolić nadrobić stratę do liderującej w sondażach TISZY. Według agencji „antykijowskie przesłanie” odwraca uwagę społeczeństwa od czynników, które wpływają na poparcie dla opozycji: słabego wzrostu gospodarczego, rosnących kosztów utrzymania, oskarżeń o korupcję i pogarszającego się poziomu usług publicznych.
Fidesz może stracić władzę. Pierwsza taka sytuacja w historii
Według ostatniego sondażu zleconego przez tygodnik „HVG” Fidesz może liczyć na 31 proc. poparcia przy 42 proc. TISZY. Miażdżące dla rządzących są jednak wyniki wśród wyborców zdecydowanych. W tym zestawieniu ugrupowanie Pétera Magyara zdobywa 55 proc. głosów i ma komfortową, 20-puntkową przewagę nad Fideszem (35 proc.).
„Przeciwko Fideszowi startuje tak naprawdę jedna duża partia opozycyjna (pozostałe balansują na progu). Mniejsze partie zrezygnowały ze startu, a część jeszcze nie podjęła decyzji. To jest istotne z dwóch powodów. Start jednej partii (nie koalicji) przeciwko dotychczas dominującej sile politycznej sprawia, że głosy nie rozbijają się na partie, które nie przekroczą progu wyborczego”.
Bloomberg dodaje, że wizja historycznej porażki i koniec 16-letnich rządów oznacza dla balansującego między Rosją a Brukselą Orbana konieczność mocnego opowiedzenia się po jednej ze stron. Bliskie relacje z Władimirem Putinem i antagonizowanie Ukrainy może skończyć się dla Kijowa tragicznie. Brak nowych sankcji na Rosję i blokada pożyczki mogą oznaczać, że dotychczasowe fundusze „wyczerpią się w ciągu kilku tygodni”.
Źródło: Bloomberg, Unian
-
„Bezduszna manipulacja”. Lider opozycji grzmi po publikacji partii Orbana
-
Orban straszy atakiem Ukrainy. „Węgier nie da się szantażować”













