
Co Polacy robią lepiej? – takie pytanie towarzyszyło niemieckiemu ministrowi finansów Larsowi Klingbeilowi podczas wczorajszej wizyty w Polsce, czyli „krainie wzrostu” – czytamy we wtorek (3 lutego) w dzienniku „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. „Podczas gdy w Niemczech dobrobyt ulega stagnacji – nawet przy ogromnym nowym zadłużeniu produkt krajowy brutto wzrośnie w tym roku zaledwie o jeden procent – po drugiej stronie granicy sytuacja wygląda zupełnie inaczej: gospodarka kwitnie”.
Silna gospodarka, słaby rząd?
Autor relacji zauważa, że Polsce udaje się zachować wzrost gospodarczy nawet mimo niestabilności politycznej. „Silna gospodarka, słaby rząd – tak można scharakteryzować sytuację w Polsce” – czytamy. Gazeta zauważa, że w przeciwieństwie do większości dużych unijnych gospodarek Polska nie jest w strefie euro, a polski minister Andrzej Domański daje do zrozumienia, że kraj nie pali się do szybkiego przyjęcie wspólnej waluty.
„Przez wysoki deficyt budżetowy Polacy mieliby zresztą duże problemy ze spełnieniem kryteriów przystąpienia. Utrzymuje się on na poziomie ponad sześciu procent, czyli ponad dwukrotnie wyższym niż określono w traktacie z Maastricht regulującym ochronę wspólnej waluty”.
Dług rośnie
„Frankfurter Allgemeine Zeitung” zauważa także, że w ostatnich latach Polska dogoniła Niemcy pod względem wysokości długu publicznego. O ile jeszcze w 2022 roku był on w Polsce zdecydowanie niższy niż w Niemczech, teraz oba kraje są na zbliżonym poziomie. Szacuje się, że dług wyniesie w tym roku około 65 procent PKB – czytamy.
„Jednak nawet jeśli zadłużenie w stosunku do siły gospodarczej jest obecnie takie samo, nadal istnieje istotna różnica: w Niemczech ożywienie gospodarcze pozostaje mimo wszystko słabe i bezsilne. Wygląda na to, że Niemcy są syci, podczas gdy Polacy nadal głodni. W ubiegłym roku ich gospodarka wzrosła o 3,6 procent”.
Polska zaproszona do G20
W konsekwencji trwałego wzrostu gospodarczego Polska została zaproszona przez prezydenta USA na najbliższe spotkanie krajów G20, czyli dwudziestu największych gospodarek świata. „Wydaje się to niemal logiczne” – czytamy.
Gazeta zaznacza, że weta ze strony prezydenta Karola Nawrockiego uniemożliwiają rządowi wycofanie kontrowersyjnych reform wymiaru sprawiedliwości, przeprowadzonych za czasów PiS, które zdaniem Trybunału Sprawiedliwości UE są sprzeczne z unijnym prawem.
„Chociaż nic się w tej sprawie nie zmieniło, kraj, w przeciwieństwie do Węgier, korzysta z wysokich transferów z Brukseli – prawdopodobnie po to, aby nie utrudniać dodatkowo życia rządowi Tuska” – czytamy w artykule pod tytułem „Z wizytą w lokomotywie wzrostu gospodarczego – Polsce”.
Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.












