Większa rola prezydenta, mniejsza premiera. TK wydał orzeczenie w sprawie wyboru władz SN

Niekonstytucyjny jest wymóg kontrasygnaty szefa rządu dla skuteczności mianowania przez prezydenta asesorów sądowych, a także obsady niektórych stanowisk w Sądzie Najwyższym, np. przewodniczącego Zgromadzenia Ogólnego SN lub sędziego kierującego pracami SN – orzekł w czwartek (25 czerwca) Trybunał Konstytucyjny.

„W ocenie Trybunału stwierdzenie niezgodności z konstytucją zaskarżonych norm oznacza, że wykonywanie przez Prezydenta RP objętych nimi kompetencji nie jest uzależnione od decyzji Prezesa Rady Ministrów w przedmiocie kontrasygnaty. Wyrok wywołuje skutki na przyszłość i nie podważa skuteczności prawnej czynności dokonanych na podstawie zaskarżonych norm przed dniem jego ogłoszenia” – czytamy w komunikacie.


Zobacz wideo

Czarzasty uderza w Nawrockiego i PiS. „?To się nie da z pamięci ludzi wygumkować”

– Myślę, że jest kwestią kilku miesięcy, kiedy zobaczymy normalnie funkcjonujący Trybunał, a takie rzeczy nie będziemy nazywać wyrokami, tylko incydentem osób, które zostały wybrane w wadliwej procedurze – skomentował orzeczenie minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.

Orzeczenie jest odpowiedzią na wniosek Manowskiej

Wyrok TK zapadł w czwartek po rozpatrzeniu złożonego w styczniu  wniosku przez ówczesną I prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Manowską. Uzasadniała ona wtedy, że władza wykonawcza nie powinna blokować funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości ani prerogatyw prezydenta.

Sprawą zajmował się skład pięciu sędziów TK pod przewodnictwem wiceprezesa TK Bartłomieja Sochańskiego. W składzie byli też sprawozdawca – sędzia TK Wojciech Sych oraz prezes TK Bogdan Święczkowski, sędzia Stanisław Piotrowicz i sędzia Andrzej Zielonacki. Ten ostatni zgłosił zdanie odrębne do wyroku.

Jak wskazano w komunikacie TK, kontroli w tej sprawie „nie podlegały zaskarżone przepisy odczytywane literalnie, gdyż żaden z nich nie zawiera wprost wymogu kontrasygnaty”. „Przedmiotem kontroli były normy wyinterpretowane z tych przepisów w drodze utrwalonej, powszechnej i stałej praktyki organów władzy publicznej” – poinformowano.

„Zgodnie z tą praktyką akty urzędowe Prezydenta RP obejmujące wyznaczenie przewodniczącego zgromadzenia wyborczego dokonującego wyboru kandydatów na I prezesa SN lub na prezesa SN kierującego pracą danej izby, powierzenie tymczasowego kierowania SN lub jego izbą, wyznaczenie sędziów do orzekania w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej oraz mianowanie asesorów sądowych w sądach powszechnych i administracyjnych – traktowane były jako wymagające dla swojej ważności podpisu Prezesa Rady Ministrów” – wskazał TK.

Trybunał przyznał, że konstytucja wprost wymienia te akty urzędowe prezydenta, które nie wymagają kontrasygnaty. Ale – jak zastrzegł – katalog ten „nie może być odczytywany wyłącznie literalnie”. „Obok prerogatyw wprost wymienionych w tym przepisie istnieje kategoria czynności pochodnych, funkcjonalnie niezbędnych do wykonania prerogatywy zasadniczej” – czytamy w komunikacie TK.

Według Trybunału czynności takie jak na przykład wyznaczenie przewodniczącego zgromadzenia wyborczego w SN, powierzenie tymczasowego kierownictwa SN oraz mianowanie asesorów sądowych „dzielą konstytucyjny status prerogatyw zasadniczych, z którymi są nierozerwalnie związane”, czyli na przykład z prerogatywami powoływania I prezesa SN, prezesów SN oraz sędziów w sądach.

Tymczasem – zdaniem TK – przyznanie premierowi, jako organowi odpowiedzialnemu przed Sejmem, instrumentu kontrasygnaty wobec aktów prezydenta kształtujących obsadę i kierownictwo sądów „oznaczałoby przyznanie wpływu rządowi w sferze, z której ustrojodawca ten wpływ celowo i konsekwentnie wyeliminował”.

„Uzależnienie skuteczności aktów Prezydenta RP od kontrasygnaty, której udzielenie nie jest ograniczone żadnym terminem ani ustawowymi przesłankami, może w praktyce przekształcić ten mechanizm w środek blokowania obsady i funkcjonowania organów władzy sądowniczej, bez żadnej odpowiedzialności prawnej” – podkreślił ponadto Trybunał.

Żurek: Wyrok zapadłby wtedy, kiedy byłby legalnie wybrany prezes TK

Żurek powiedział, że w stosunku do decyzji TK nie używa słowa „wyrok”. – Wyrok zapadłby wtedy, kiedy byłby legalnie wybrany prezes TK, który by wybierał skład sędziowski w transparentnej procedurze spośród wszystkich sędziów Trybunału. Wiemy, że pan Święczkowski nie dopuszcza wszystkich wybranych sędziów do tego, żeby zasiedli za stołem sędziowskim i dostali konkretną sprawę, więc nie ma prawidłowego składu, więc nie może być też legalnego wyroku – ocenił szef MS. Jego zdaniem Święczkowski stworzył w TK „wydmuszkę, ale coraz bardziej zostaje sam”. 

W przyjętej jeszcze w marcu 2024 r. uchwale Sejm podkreślił, że „uwzględnienie w działalności organu władzy publicznej rozstrzygnięć TK wydanych z naruszeniem prawa może zostać uznane za naruszenie zasady legalizmu przez te organy”. Sejm uznał też m.in., że dwaj obecnie orzekający w TK – Jarosław Wyrembak i Justyn Piskorski – nie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego. Od czasu podjęcia tamtej uchwały przez Sejm wyroki TK nie są publikowane w Dzienniku Ustaw.

Udział