
Zagadkę rozwikłał amerykański portal „The War Zone” dzięki zdjęciom satelitarnym prywatnej firmy „Planet Labs”, wykonanym z orbity 20 lipca. Widać na nich wyraźnie duże betonowe konstrukcje przylegające do dotychczasowego wielkiego placu postojowego dla bombowców strategicznych.
Bombowce na emigracji
Schronienia dla samolotów same w sobie nie są niczym nowym. Jednak dotychczas budowano tylko takie dla mniejszych samolotów taktycznych. Czyli na przykład F-16. Bombowców nikt nie próbował chować w dużych schronieniach, bo po pierwsze stacjonują zazwyczaj w bazach w głębi kraju, czyli teoretycznie bezpiecznych. Po drugie ze względu na ich rozmiary konstrukcje do ich ochrony muszą być bardzo duże, czyli drogie i w praktyce nieopłacalne. Na wypadek wojny mocarstw i tak zakładano, że tego rodzaju strategiczne maszyny muszą być w powietrzu w momencie rozpoczęcia wymiany ciosów, bo ich bazy będą priorytetowym celem. Dla broni jądrowej czy fal rakiet manewrujących – broni, przed którą trudno się zabezpieczyć nawet solidnymi schronami. Wszystkie mocarstwa dotychczas trenowały więc raczej szybki start alarmowy i ucieczkę bombowców z bazy, niż budowały dla nich schronienia. Dodatkowo zgodnie z porozumieniami rozbrojeniowymi bombowce strategiczne miały stać w swoich bazach tak, aby satelity rozpoznawcze mogły je łatwo zobaczyć. Ukraińskie drony zmieniły jednak kalkulację Rosjan.
Dotyczy to zwłaszcza bazy Engels-2, położonej na obrzeżach Saratowa nad Wołgą. Około 700 kilometrów na wschód od ukraińskiego Charkowa. Od czasów radzieckich to jedno z kilku najważniejszych lotnisk dla lotnictwa strategicznego pod znakiem czerwonej gwiazdy. W czasach rosyjskich to jedna z dwóch jej baz, na dodatek ta ważniejsza, bo będąca domem dla 22. Gwardyjskiej Dywizji Ciężkiego Lotnictwa Bombowego. W jej skład wchodzi pułk skupiający wszystkie największe i najcenniejsze bombowce Rosji, Tu-160. Do tego kolejny pułk uzbrojony w starsze Tu-95, które w aktualnej wojnie z Ukrainą są końmi roboczymi regularnie odpalającymi rakiety manewrujące.
Z tego powodu baza od początku konfliktu jest celem dla Ukraińców. Jeszcze w grudniu 2022 roku zaatakowali ją, używając zmodyfikowanych starych radzieckich odrzutowych dronów rozpoznawczych. Ataki były ponawiane. Ich skuteczność nie była wielka, ale jeszcze w połowie 2023 roku baza opustoszała. Pozostały tylko pojedyncze Tu-160 i Tu-95, najpewniej tylko te niezdatne do lotu. Być może też uszkodzone w ukraińskich atakach. Pozostałe maszyny przebazowano do bazy Olenja w pobliżu Murmańska na północy Rosji oraz Ukrainka na dalekim wschodzie (gdzie w 2025 roku Ukraińcy zaatakowali je małymi dronami w ramach akcji dywersyjnej „Pajęcza Sieć”). Do dzisiaj operują stamtąd.
Wielkie budowle o nieznanej odporności
Nowe zdjęcia satelitarne pokazują, że Rosjanie nie spisali jednak bazy Engels-2 na straty. Wręcz przeciwnie. Zainwestowali w nią ogromne pieniądze. Początek prac można zobaczyć na zdjęciach satelitarnych sprzed około roku.
Widać początek prac ziemnych w północno-wschodnim rogu bazy, przy końcu długiej płyty postojowej, na której zazwyczaj stały bombowce. Długo nie było jednak jasne, co Rosjanie tam robią. Najnowsze zdjęcia pokazane przez „TWZ” rozwiewają wątpliwości. Widać 17 budowli w różnym stopniu zaawansowania, które mają wymiary wystarczające do pomieszczenia zarówno Tu-160, jak i Tu-95. Wszystkie są umieszczone wzdłuż zapętlonej drogi kołowania, połączonej ze starą płytą postojową. Układ znany z licznych baz lotniczych na całym świecie.
Wielkim znakiem zapytania pozostaje to, jakie konkretnie będą to schronienia. Na razie na zdjęciu widać jeszcze dość wczesny etap prac. Najbardziej zaawansowana konstrukcja ma wylaną betonową posadzkę i postawione ściany szczytowe oraz coś, co może być filarami dla konstrukcji dachu. Nie wiadomo, jaki on będzie. Może to być albo pełnoprawny betonowy schron przysypany dodatkowo ziemią, tak jak przez dekady zimnej wojny budowano dla mniejszych samolotów taktycznych. Tamte projektowano najczęściej tak, aby były odporne na bezpośrednie trafienia bombami ćwierćtonowymi. Byłaby to jednak konstrukcja bardzo droga. Może to też być coś lżejszego, w rodzaju wzmocnionego hangaru. Na tyle odpornego, żeby wytrzymać atak aktualnie używanych przez Ukraińców prostych dronów dalekiego zasięgu, które zazwyczaj mają głowice do około 100 kilogramów i ze względu na konstrukcję oraz małą prędkość lotu mają znacznie mniejszą siłę przebicia niż standardowe bomby lotnicze.
Wiadomo, że Rosjanie przynajmniej koncepcyjnie pracowali nad lekkimi hangarami dla bombowców. W maju 2025 roku ministrowi obrony Andriejowi Biełusowowi prezentowano możliwości szybkiego stawiania konstrukcji modułowych na różne potrzeby. Kamery uchwyciły między innymi model schronienia dla bombowca Tu-160. Było ono jednak bardzo lekkiej konstrukcji, raczej chroniącej przed pogodą, niż spotkaniem z dronem. Byłoby mało sensowne, gdyby teraz w bazie narażonej na ich ataki, w dobie ogromnych potrzeb na bieżące działania wojenne, Rosjanie postanowili inwestować akurat w coś takiego.
Inwestycja musi mieć jakiś cel
Pewną wskazówką mogą być schronienia, jakie Rosjanie awaryjnie budowali dla mniejszych bombowców taktycznych Su-34 od 2024 roku. Te maszyny są używane do masowych i codziennych uderzeń bombami szybującymi w rejonie frontu. Ze względu na ograniczony zasięg muszą stacjonować kilkaset kilometrów od rejonu walk. W 2024 roku Ukraińcy atakowali kilka ich baz, na przykład w Morozowsku w obwodzie rostowskim. W 2025 roku powstały tam pośpiesznie metalowe schronohangary, podobnie jak w 13 innych bazach lotnictwa taktycznego w pobliżu granic Ukrainy. Nie są to szczególnie wytrzymałe konstrukcje. Ot, duże metalowe wiaty zdolne wytrzymać uderzenia niewielkich dronów i odłamków. To i tak postęp względem tego, co było wcześniej, czyli parkowania pod chmurką w najlepszym wypadku w otoczeniu wałów ziemnych.
Te budowane w Engels-2 są jednak z natury rzeczy znacznie większe, a do tego wyglądają na bardziej przemyślaną i systematyczną inwestycję. Nie pośpieszne wznoszenie budowli na dotychczasowych miejscach postojowych, ale cała nowa rozległa część bazy. Po co ją budować, jeśli nie dla umożliwienia powrotu tam przynajmniej części bombowców strategicznych, które musiałyby wobec tego być jakoś zabezpieczone przed ukraińskimi atakami?
Chęć stworzenia warunków do stacjonowania ciężkich maszyn w bazie Engels-2 musi być w rosyjskim dowództwie wysoka, skoro jest gotowa w tym celu na tak duże prace budowlane. Pomimo tego, że bombowce mieszczą się w bazach Olenja i Ukrainka, skąd ciągle przeprowadzają ataki na Ukrainę. Wiążę się to jednak ze znacznie dłuższymi lotami i trudniejszą logistyką, jeśli chodzi o dostawy amunicji, części zamiennych i paliwa. Być może są to problemy na tyle istotnie ograniczające częstotliwość ataków i zwiększające zużycie cennych bombowców, że warto umacniać Engels-2. Choć biorąc pod uwagę ciągły rozwój ukraińskich systemów uderzeniowych dalekiego zasięgu, przenoszenie maszyn lotnictwa strategicznego bliżej Ukrainy, to proszenie się o problemy. Nawet biorąc pod uwagę bezprecedensowe schronienia.












