Do zdarzenia doszło w sobotę (25 czerwca) w parku Tiergarten w centrum Berlina, w pobliżu Bramy Brandenburskiej i Placu Poczdamskiego, gdzie odbywał się Christopher Street Day. Jak podaje „Bild”, powołując się na świadków, tuż przed godziną 22 osoba kierująca rozpędzonym pojazdem wjechała w tłum uczestników imprezy. Według agencji AP, która powołuje się na informacje policji, samochód, za pomocą którego dokonano ataku, to biały van.
Po ataku impreza została zakończona, a organizatorzy oraz policja zaapelowali do zgromadzonych o powrót do domów. Służby zamknęły dostęp do okolicy Placu Poczdamskiego.
– W ataku na Paradę Równości w Berlinie zginęła kobieta – poinformował w niedzielę rano rzecznik berlińskiej policji Florian Nath. Dodał, że obrażenia, które odniosła, były tak ciężkie, że zmarła na miejscu zdarzenia.
Wcześniej straż pożarna poinformowała, że trzy osoby z co najmniej 16 rannych są w stanie krytycznym, a osiem jest w stanie ciężkim. Pięć osób odniosło lekkie obrażenia. Dodatkowo 30 uczestników wydarzenia otrzymało wsparcie psychologa.
Trwa poszukiwanie sprawcy. W operację zaangażowane są niemieckie jednostki specjalne oraz śmigłowce policyjne. O sytuacji na bieżąco informowany jest kanclerz Niemiec Friedrich Merz.
Policja: Sprawca jest członkiem berlińskiej „sceny islamistycznej”
W nocy z soboty na niedzielę rzecznik berlińskiej policji Florian Nath poinformował, że sprawca ataku ma powiązania z miejscowymi środowiskami islamistycznymi. Napastnik nie został zatrzymany. Wciąż „trwają działania przeciwko podejrzanemu”.
Policja opublikowała także list gończy za domniemanym sprawcą sobotniego ataku na Paradę Równości – poinformowała w niedzielę rano berlińska prokuratura. Podejrzanym jest 21-letni Abdul B., znany wcześniej policji i powiązany ze środowiskiem islamistycznym. Jak padała agencja dpa, służby prowadzą postępowanie „pod zarzutem zamachu”.
21-latek jest szczupły i ma około 190 cm wzrostu. Według informacji agencji dpa w maju tego roku mężczyzna został zwolniony z aresztu dla nieletnich.
Policja przeprowadziła kilka operacji, w tym przeszukała jedno z mieszkań w dzielnicy Schoeneberg, ale „nie doszło do aresztowania, bo nikogo tam nie znaleziono”. Ze względu na toczące się śledztwo służby nie podają więcej informacji.
Śledczy zaapelowali także do uczestników wydarzenia. „Świadkowie proszeni są o przesłanie wszelkich istotnych informacji, a także zdjęć i filmów” – czytamy w wydanym komunikacie. Władze ostrzegają jednak, by w przypadku natknięcia się na podejrzanego, „natychmiast zadzwonić pod numer 110”. Jak dodają, do mężczyzny nie należy się zbliżać, ponieważ „może być uzbrojony i niebezpieczny”.
„To atak na nasze wolne i otwarte na świat społeczeństwo”
Burmistrz Berlina Kai Wegner pojawił się późnym wieczorem na miejscu tragedii. – Nie pozwolimy, by nasz sposób życia został nam odebrany – oświadczył.
„To atak na nasze wolne i otwarte na świat społeczeństwo. Po pokojowym i barwnym Christopher Street Day zgromadzenie na rzecz tolerancyjnego i pokojowego Berlina zostało zaatakowane w najbardziej brutalny sposób” – napisał później na platformie X.
Dodał, że stolica Niemiec „jest miastem wolności”, a wolność ta „została dziś zaatakowana w najstraszliwszy sposób”. Burmistrz zapewnił, że myślami jest z ofiarami i ich najbliższymi oraz podziękował służbom.
Komentując wpis Wegnera, portal tygodnika „Der Spiegel” pisze, że burmistrz Berlina „najwyraźniej nie uważa zdarzenia za wypadek”.
Źródło: Z Berlina Mateusz Obremski (PAP)


