
-
Bezzałogowe roboty, wzorowane na dronach, coraz szerzej wykorzystywane są na froncie wojny w Ukrainie do celów logistycznych i bojowych.
-
Lądowe roboty odpowiadają obecnie za 90 proc. logistyki ukraińskiej armii i są używane m.in. do transportu zaopatrzenia, ewakuacji rannych oraz rozmieszczania min.
-
Rosja również rozwija własne technologie robotyczne, takie jak pojazd elektryczny 'Kurier’, który może transportować ładunki oraz prowadzić walkę elektroniczną.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– Tak wygląda współczesna wojna. Armie na całym świecie będą musiały się zrobotyzować – stwierdził w rozmowie z „The Guardian” porucznik Wiktor Pawłow, który pokazał dziennikarzom jedno z najnowszych rozwiązań technologicznych stosowanych w wojnie w Ukrainie – bezzałogowe roboty.
Maszyny te, operujące na wzór działających w powietrzu dronów, przybierają różne kształty i mają różne zastosowania – jedne poruszają się na gąsienicach, inne na kołach, niektóre rozwożą zaopatrzenie dla żołnierzy na linii frontu, kolejne rozmieszczają miny. Wszystkie jednak decydują o obliczu współczesnej wojny.
Wojna w Ukrainie. Bezzałogowe roboty uderzają na pozycje Rosji
W realiach wojny z wykorzystaniem bardzo zaawansowanych technologii i pola bitwy opanowanego przez drony, przemieszczanie się żołnierzy staje się skrajnie niebezpieczne – i tym samym nieefektywne.
Lądowe roboty odpowiadają obecnie za 90 proc. logistyki ukraińskiej armii. W styczniu siły zbrojne Ukrainy przeprowadziły 7 tys. operacji z użyciem bezzałogowych pojazdów piechoty. Ich znaczenie systematycznie wzrasta, coraz częściej też zastępują ludzką piechotę. Często są wyposażone w zdalnie sterowane karabiny i granatniki, są też w stanie rozmieszczać miny.
„Zeszłego lata robot-kamikadze z ładunkiem 200 kg materiałów wybuchowych przemierzył 20 km do budynku wykorzystywanej przez rosyjskie wojska szkoły i wysadził go w powietrze” – przytacza „The Guardian”.
Część z nich pełni także rolę kurierów – dostarczają żołnierzom na froncie amunicję, opatrunki czy materiały potrzebne do budowy podziemnych schronów. Jeden robot, mniejszy i trudniejszy do zauważenia oraz trafienia niż pojazd opancerzony, może ewakuować z linii frontu nawet trzech rannych.
Ukraina – Rosja. „Linia frontu wygląda jak w 'Terminatorze'”
– To nie są „Gwiezdne wojny”, pełne laserów. Linia frontu wygląda bardziej jak w „Terminatorze”. Robot lądowy dociera do twojej pozycji i nic nie możesz na to poradzić – zauważył operator dronów z 25. brygady powietrznodesantowej, ps. Bambi.
– Kiedy trafisz człowieka w klatkę piersiową, ten przestaje strzelać. Robot nie czuje bólu, a ten, kto nim steruje i tylko patrzy w ekran, odpowie ogniem – dodał żołnierz.
Jak zauważył minister obrony Ukrainy, Mychajło Fedorow, jeszcze pół roku temu wykorzystanie bezzałogowych robotów naziemnych było sporadyczne.
– Dziś roboty rutynowo wkraczają na obszary wysokiego ryzyka – dostarczają amunicję, zapewniają logistykę i ewakuują rannych tam, gdzie rozmieszczenie personelu stwarzałoby dodatkowe ryzyko – wymienił.
Roboty na linii frontu. Ukraina „na krawędzi kolejnej rewolucji”
Technologia ta jest jednak także w repertuarze Rosjan, którzy opracowują własne maszyny – m.in. pojazd elektryczny „Kurier”, który może transportować nawet 250 kg ładunków i prowadzić walkę elektroniczną.
W ocenie Andrija Biłeckiego, dowódcy Trzeciego Korpusu Armijnego Sił Zbrojnych Ukrainy, Ukraina stoi „na krawędzi kolejnej rewolucji”, po zmianie, którą wywołało rozpowszechnienie użycia dronów.
– Naziemny system robotyki radykalnie zmieni pole bitwy i zastąpi znaczną część żołnierzy, zarówno pod względem logistycznym, jak i bojowym – ocenił.
-
Potężne eksplozje w Rosji. Trafiony statek, kluczowa fabryka w ogniu
-
Czarna wizja doradcy Zełenskiego. „W innym razie front upadnie”











