
Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu „Interia bliżej świata” publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Założony w 1851 r. „The New York Times” to jeden z najbardziej opiniotwórczych dzienników na świecie. Jego redakcja od lat relacjonuje i komentuje najważniejsze wydarzenia na świecie z takich obszarów jak: polityka, gospodarka, nauka i kultura. Dziennikarze „The New York Times” zdobyli ponad 140 nagród Pulitzera.
Kiedy linie frontu zaczęły się załamywać, ukraińscy żołnierze okopali się w niewielkiej miejscowości Hulajpole, położonej w południowo-wschodniej Ukrainie. Szykowali się na szturm.
Atak rozpoczął się pod osłoną mgły. Rosyjscy żołnierze wślizgnęli się do miasta wzdłuż przecinającej je rzeki. Zwabieni buczeniem generatora wpadli do ukraińskiego punktu dowodzenia. Padły strzały. Zaskoczeni obrońcy wycofali się, zostawiając laptopy i mapy pola walki, które zdradziły pozycje operatorów dronów. Chwilę później zespoły te znalazły się pod ciężkim rosyjskim ostrzałem.
– To była katastrofa – powiedział kpt. Dmytro Fiłatow, dowódca 1. Samodzielnego Pułku Szturmowego, który śledził wydarzenia przez łączność radiową. Jego jednostka została wezwana właśnie do Hulajpola.
Upadek punktu dowodzenia pod koniec grudnia uwypukla zasadnicze wyzwanie stojące przed ukraińską armią po czterech latach wyniszczającej wojny. Linia frontu rozciąga się na ponad tysiąc kilometrów i Ukraina nie ma wystarczającej liczby żołnierzy, by w równym stopniu bronić każdego odcinka. Powstają luki, które Moskwa coraz skuteczniej wykorzystuje.
Przez większość zeszłego roku Ukraina skupiała swoje siły na obronie obwodu donieckiego. Rosja uznaje ten region za kluczowy. Chce go w pełni kontrolować – siłą lub poprzez negocjacje, zanim dojdzie do jakiegokolwiek porozumienia kończącego wojnę. Rozległe obszary na kierunku zachodnim, w tym Hulajpole w obwodzie zaporoskim, pozostały więc słabo obsadzone i podatne na uderzenia.
W listopadzie i grudniu Rosjanie najszybciej posuwali się naprzód w Zaporożu i sąsiednim obwodzie dniepropietrowskim, zajmując niemal 440 km kwadratowych – wynika z danych analityka wojskowego Pasiego Paroinena z fińskiej Black Bird Group monitorującej linię frontu w Ukrainie. To o około 20 proc. więcej niż w Doniecku w tym samym czasie.
Z map pola walki wynika, że rosyjska armia kontroluje obecnie co najmniej połowę Hulajpola. – Ukraińcy po prostu nie mają zasobów, by bronić wszystkiego – powiedział Paroinen.
Na razie nic nie wskazuje na to, by ukraińskim siłom groziło załamanie w Zaporożu, które pozwoliłoby rosyjskim wojskom wtargnąć w głąb kraju. Nawet jeśli tempo rosyjskich zdobyczy w regionie rośnie, pozostają one skromne. W 2025 roku Rosja zdobyła mniej niż 1 proc. całkowitego terytorium Ukrainy.
Ukraińscy żołnierze mówią, że sytuacja zmusza ich do walki przypominającej pracę strażaków – pędzą, by ugasić pożar w jednym sektorze, tylko po to, by zobaczyć, jak w innym wybucha kolejny, a potem wracają, gdy pierwszy znów się roznieca.
Celem – jak podkreślają – nie jest obronienie każdego centymetra ziemi, lecz utrzymanie wystarczającej ilości terenu, by odebrać Rosji impet na polu bitwy i nie dopuścić do wzmocnienia jej pozycji w prowadzonych za pośrednictwem USA rozmowach pokojowych, kontynuowanych w ten weekend w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
– Idziemy tam, gdzie pojawia się ogień – mówi Fiłatow, wysoki, wąsaty oficer, kierujący oddziałami z podziemnego punktu dowodzenia pod Hulajpolem. Na ścianach wiszą monitory z obrazem z dronów, pokazujące pole walki w czasie rzeczywistym.
Wojna w Ukrainie. „Nie ma czym strzelać”
Mimo położenia blisko linii frontu, Hulajpole przez lata unikało rosyjskich szturmów. Jego los odzwierciedlał sytuację na całym odcinku zaporoskim: napiętą, z dwiema armiami stojącymi naprzeciw siebie, lecz w dużej mierze stabilną, ponieważ większość walk koncentrowała się w sąsiednim Doniecku. Do ochrony Hulajpola Ukraina skierowała słabo wyszkolone jednostki obrony terytorialnej – formacji złożonej głównie z cywilnych ochotników.
Mieszkańcy, którzy zostali w Hulajpolu, opisywali życie w cieniu frontu. Ponieważ wszystkie sklepy były zamknięte, 70-letnia Switłana Łystopad kupowała żywność w pobliskiej wiosce
i przechowywała ją w domu wraz z drewnem na opał. – Piwnica była pełna – powiedziała. – Całkowicie pełna.
Przyzwyczaiła się do sporadycznych ostrzałów. – Leżałam w łóżku i nawet się nie chowałam – wspominała.
Jednak później, począwszy od tej jesieni, Łystopad zaczęła słyszeć nowy dźwięk – ten, który zwykle zapowiada rosyjskie ataki: brzęczenie małych dronów typu kamikadze.
– Wychodzisz na zewnątrz, stawiasz jeden krok za gankiem – a on już wisi nad tobą – mówiła, wspominając jeden z nalotów. – Buczał, potem poleciał do domu sąsiada – bum! – i go zniszczył.
Wkrótce Łystopad zrozumiała, że Hulajpole ma niewielkie szanse na przetrwanie. Jak wskazała, broniąca miasta 102. Brygada Obrony Terytorialnej miała niewiele środków walki. – Było jedno działo artyleryjskie. Co drugi dzień stawało na naszej ulicy, oddawało może 10 strzałów – i to wszystko – mówiła. – Żadnej siły ognia. Nie ma czym strzelać.
W tygodniach poprzedzających jej ewakuację z Hulajpola, w połowie listopada, obserwowała żołnierzy przedzierających się przez podwórka, by dotrzeć na front. Nie było już pojazdów, które mogłyby ich przewieźć. Początkowo, jak mówiła, zmiany następowały co trzy dni. – Potem tydzień. Potem dwa tygodnie. Potem miesiąc – mówiła.
– Co to wam mówi? – zapytała. – Że nie było już ludzi. Nikogo, kto mógłby ich zastąpić.
Oficer ze 102. brygady, wypowiadający się pod warunkiem zachowania anonimowości ze względu na wrażliwą sytuację, zaprzeczył, by jednostka zmagała się z krytycznymi brakami broni i personelu. Rzecznik brygady odmówił komentarza, ponieważ formacja jest objęta dochodzeniem w sprawie utraty punktu dowodzenia.
Gdy tylko Łystopad uciekła z miasta, ukraińska armia ogłosiła, że wycofała się z pięciu miejscowości na północ od Hulajpola. To rzadkie przyznanie się do odwrotu podkreśliło pogarszającą się sytuację. Dopiero wtedy – jak powiedział Paroinen – Ukraina pospiesznie wysłała posiłki.
Fiłatow przybył w okolice Hulajpola z Doniecka na początku grudnia. Na miejscu okazało się, że pozycje na północnym skraju miasta, o których informowano go, że są utrzymywane przez Ukrainę, w rzeczywistości wpadły w ręce Rosji. – Niektóre jednostki nie zgłosiły strat z obawy przed konsekwencjami – powiedział, pokazując utracone pozycje na mapie rozłożonej na stole w jego punkcie dowodzenia.
Jego pułk i inne jednostki musiały przejść do kontrataku. Oznaczało to natarcie przez pole walki wypełnione dronami uderzeniowymi, które spadały na wszystko, co się poruszało, a następnie walkę w bliskim dystansie. Brutalność tego zadania odzwierciedla naszywka na mundurze Fiłatowa: anioł śmierci grający na flecie nad czaszką i skrzyżowanymi piszczelami.
W kontratakach pułk Fiłatowa wspiera 225. Samodzielną Brygadę Szturmową Ukrainy, również przerzuconą z Doniecka. Pewnego wieczoru w bazie ukrytej wśród drzew na północ od Hulajpola ośmiu żołnierzy w pełnym rynsztunku ćwiczyło manewry walki wręcz przy migotliwym świetle żarówki. Obracali się z prawej na lewą stronę, padali na plecy i brzuch, po czym znów zrywali się na nogi. Nagle mechaniczny świst drona przeszył noc. Dowódca kazał zgasić światła, a mężczyźni zastygli, pogrążeni w upiornej ciszy. Po minucie wznowili ćwiczenia – obrót, padnięcie, podniesienie się.
– Ciągłe szkolenie oznacza stałe doskonalenie umiejętności bojowych – powiedział dowódca kompanii. Jak inni wojskowi cytowani w tym artykule, poprosił o identyfikowanie go wyłącznie pod pseudonimem radiowym Valle, ze względów bezpieczeństwa i zgodnie
z protokołem wojskowym.
Ukraina-Rosja. „Ciągle brakuje ludzi”
Gdy teren zostaje odbity, odpowiedzialność za jego utrzymanie spada na 260. Brygadę Obrony Terytorialnej Ukrainy.
To trudne zadanie. Rosji często udaje się przerzucać małe zespoły żołnierzy za ukraińskie linie – powiedział dowódca kompanii o pseudonimie Horol.
– Ciągle brakuje nam ludzi – dodał. – Ukrainie brakuje żołnierzy, by odpierać infiltracje i przeprowadzać kontrataki.
Władysław Baszczewanży, szef sztabu batalionu dronów w 260. brygadzie, opisał problem kadrowy bez ogródek.
– Batalion powinien liczyć około 500 żołnierzy. W praktyce mamy szczęście, jeśli jest nas 100 – powiedział. – Z tych 100 może tylko 50 jest faktycznie zdolnych do walki, tzn. nie są ranni ani skrajnie wyczerpani.
Uchylanie się od poboru i dezercja – dwa problemy, z którymi Ukraina zmaga się od 2024 roku – tylko pogłębiły braki kadrowe. Nowy minister obrony Ukrainy, Mychajło Fedorow, powiedział niedawno, że 2 miliony Ukraińców jest „poszukiwanych” za unikanie służby wojskowej, a 200 tysięcy żołnierzy opuściło jednostki bez oficjalnej zgody.
Ukraińscy żołnierze przyznają, że do odbicia Hulajpola najprawdopodobniej zabraknie im zasobów. Władimir Putin niedawno polecił swoim wojskom nacierać dalej i „w niedalekiej przyszłości” zdobyć stolicę regionu – Zaporoże.
Ukraina pokłada nadzieję w nowych liniach obronnych budowanych w poprzek Zaporoża, które mają zatrzymać rosyjskie natarcie – to lekcja wyciągnięta z ofensywy w Doniecku w 2024 roku, gdzie Rosja częściowo wykorzystała brak takich umocnień.
Nowe linie ciągną się kilometrami przez ośnieżone pola Zaporoża. Najpierw pas drutu kolczastego, potem głęboki rów przeciwpancerny z kolejnym drutem, a następnie wał usypany z ziemi równy wzrostowi człowieka. Ta sekwencja powtarza się trzykrotnie na przestrzeni kilkudziesięciu metrów – wszystko po to, by skierować atakujących na tor przeszkód.
Ryzyko podejmowania szturmu na taką linię obrony można było namacalnie poczuć pewnego poranka w punkcie dowodzenia Fiłatowa. Na ekranach, transmitujących na żywo obraz z pola walki, nagle pojawił się ruch: rosyjski żołnierz czołgał się w stronę rowu przeciwpancernego. Dowódcy przekazali jego pozycję zespołom dronowym. W ciągu kilku minut dwa pikujące drony zabiły wroga.
Autor: Constant Méheut, Olha Konovalova
© 2026 The New York Times Company
-
„The Washington Post”: Władimir Putin przekonany o nieuchronnym zwycięstwie
-
„The Washington Post”: Dlaczego rosyjskie wojska są dziś w stanie ruszyć na Charków












