
-
Jewhen Dykij wskazuje, że Ukraina osiągnęła gotowość do prowadzenia wojny na wyniszczenie i jest w silniejszej pozycji niż wcześniej.
-
W artykule podkreślono, że przewagi logistyczne Rosji słabną oraz że ostatni zmasowany nalot sugeruje ograniczone możliwości odtworzenia rosyjskich zapasów rakietowych.
-
Konsekwencje masowego ataku rakietowo-dronowego na Kijów zostały ocenione przez Dykija jako pozbawione znaczenia militarnego i świadczące o pogorszeniu sytuacji Rosji.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Weteran zwrócił uwagę na strategiczne przesunięcie środka ciężkości w działaniach wojennych, sugerując, że dotychczasowe przewagi strukturalne Moskwy zaczynają się wyczerpywać.
Współczesna faza konfliktu, oparta na wzajemnym drenowaniu zasobów ludzkich i materiałowych, obnaża słabości rosyjskiego aparatu logistycznego. Dykij przedstawił tę sytuację w sposób niezwykle optymistyczny.
– Możemy wygrać, nie tylko przetrwać, nie tylko dotrwać do końca wojny, ale wygrać. A nasi partnerzy piszą o tym, że jesteśmy w najsilniejszej pozycji od 2023 rok. Rosjanie rozumieją, że na froncie nastąpił punkt zwrotny. Teraz czas już działa na naszą korzyść. A co najważniejsze, nie wiedzą, co z nim zrobić – stwierdził.
Tezę tę, według relacji eksperta, potwierdza również zachowanie rosyjskich sił zbrojnych po przeprowadzeniu ostatnich uderzeń dalekiego zasięgu. Stosunkowo spokojna noc, jaka nastąpiła bezpośrednio po zmasowanym nalocie, sugeruje, że rosyjskie zapasy rakietowe wymagają długotrwałego gromadzenia i uzupełniania.
Oznacza to, że Federacja Rosyjska operuje obecnie na granicy swoich maksymalnych możliwości produkcyjnych i logistycznych w zakresie prowadzenia napadów powietrznych.
Wojna w Ukrainie. Weteran o ogromnych kosztach ataku rakietowego
Głównym dowodem na tak zdefiniowaną niemoc Kremla ma być przebieg i rezultaty masowego, połączonego ataku rakietowo-dronowego na Kijów oraz inne ukraińskie miasta z nocy 24 maja 2026 roku.
W ocenie byłego dowódcy Ajdaru, operacja ta nie miała żadnego uzasadnienia taktycznego i stanowiła jedynie czysto polityczną manifestację, mającą zamaskować pogarszającą się sytuację wewnętrzną Rosji. Dykij nazwał to uderzenie wprost „demonstracją bezsilnej wściekłości Federacji Rosyjskiej„.
Największą krytykę eksperta wzbudziło użycie najnowocześniejszych i skrajnie deficytowych technologii rakietowych do rażenia celów o zerowym znaczeniu militarnym czy infrastrukturalnym. Dykij przytoczył w tym kontekście opinie płynące ze środowiska samych rosyjskich korespondentów i blogerów wojennych, którzy z niedowierzaniem obserwowali efekty uderzenia.
– Nawet rosyjscy dowódcy wojskowi przyznają, że gdyby mieli zniszczyć spółdzielnię garażową w Białej Cerkwi za pomocą Oreshnika, który kosztuje dziesiątki milionów dolarów i jest jedynym tego typu w kraju, lepiej byłoby w ogóle go nie uruchamiać, a po prostu z poważną miną powiedzieć, że go mają. Po prostu kompletnie to schrzanili – ocenił.
Weteran podsumował cały nalot na stolicę jako operację kompletnie chybioną. W jego opinii finalny wynik tych działań jest wręcz groteskowy i ze strategicznego punktu widzenia „nie ma absolutnie żadnego wpływu na przebieg wojny„, pozostawiając Rosję z uszczuplonym arsenałem najdroższych pocisków balistycznych oraz nadszarpniętym mitem o niszczycielskiej precyzji nowej broni.












