-
Mężczyzna o pseudonimie „Karel”, syn rosyjskiego pułkownika, dołączył do Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego walczącego po stronie Ukrainy.
-
„Karel” mieszkał przez dwa lata w Kazachstanie, przekazywał darowizny na rzecz sił ukraińskich, a w 2025 roku zdecydował się na bezpośredni udział w walkach.
-
Jego ojciec przed śmiercią nie dowiedział się o decyzji syna. Żołnierz mimo różnic poglądów wspomina go z szacunkiem.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
23-letni żołnierz o pseudonimie „Karel” opuścił Rosję, otwiera się w nowym oknie po rozpoczęciu przez Moskwę, otwiera się w nowym oknie pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, otwiera się w nowym oknie w 2022 roku, przez dwa lata mieszkał w Kazachstanie, otwiera się w nowym oknie, a w 2025 roku wstąpił do Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego.
Jego ojciec, pułkownik, który pracował w rosyjskim ministerstwie spraw wewnętrznych, nie zdążył dowiedzieć się o decyzji syna, by walczyć po stronie Ukrainy. „Karel” opowiedział o tym w wywiadzie dla Kanału 24.
– Tato, jestem, tak jak chciałeś, w siłach specjalnych. Co prawda w nieco innym kraju, w nieco innej strukturze, ale po właściwej stronie historii – zwrócił się do swojego zmarłego ojca.
Rosjanin walczy po stronie Ukrainy. Jego ojciec służył w rosyjskiej armii
„Karel” urodził się w Nowosybirsku. Ukończył studia prawnicze i prowadził niewielką firmę w Rosji. Jego ojciec służył w wojsku i chciał, aby syn kontynuował tę tradycję, jednak 23-latek wybrał inną drogę.
Jak twierdzi żołnierz, zainteresował się polityką już w szkole. Na jego poglądy wpływ miały między innymi filmy na YouTube dotyczące rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. W latach 2019-2022 „Karel” brał udział w protestach antyrządowych w Rosji.
Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji w 2022 roku postanowił opuścić kraj. Najpierw ukończył studia i założył własną firmę, a następnie przeniósł się do Kazachstanu, gdzie mieszkał przez dwa lata.
Tam „Karel” wspierał Ukrainę finansowo, przekazując darowizny na rzecz ukraińskich jednostek wojskowych. Z czasem jednak uznał, że chce bezpośrednio włączyć się do walki.
– Zdałem sobie sprawę, że chcę robić coś bardziej ekstremalnego, muszę jak najlepiej się w to wpasować. I postanowiłem wstąpić do Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego – opowiedział żołnierz.
Rosjanin nie zdążył powiedzieć ojcu o swojej decyzji
W 2025 roku „Karel” dołączył do formacji zrzeszających Rosjan, którzy zdecydowali się wspierać Ukrainę w trakcie rosyjskiej agresji. Brał udział w operacjach w obwodach: charkowskim, zaporoskim i donieckim.
Ojciec „Karela” nigdy nie dowiedział się, że syn postanowił walczyć po stronie Ukrainy. Jak twierdzi żołnierz, mężczyzna zmarł na skutek zakrzepicy, kiedy „Karel” przebywał już w Ukrainie, ale nie zdążył jeszcze powiedzieć mu o swoim wyborze.
Pomimo różnic poglądów żołnierz wspomina ojca z szacunkiem. Podkreślił, że był on dobrym ojcem, choć jego przekonania i służba w rosyjskich siłach zbrojnych nie w każdym aspekcie były bliskie „Karelowi”.
To kolejny w ostatnich dniach przypadek rosyjskiego żołnierza, który ujawnił, że walczy po stronie Ukrainy. „The Wall Street Journal” przybliżył historię porucznika Lwa Stupnikowa z Rosji, który pomógł siłom Kijowa zlikwidować ponad 300 rosyjskich żołnierzy.
-
„Czarne wdowy” w czasach wojny. Rosjanie zamieniają tragedię w biznes
-
„Putin oszalał”. Rosjanie nie gryzą się w język, obawiają się najgorszego













