
-
Strefa przygraniczna między Ukrainą a Białorusią staje się miejscem intensywnych sporów informacyjnych i zarzutów związanych z użyciem bezzałogowców.
-
Białoruś twierdzi, że ukraińskie drony regularnie naruszają jej przestrzeń powietrzną, podczas gdy Ukraina krytykuje te oskarżenia i wskazuje na wykorzystywanie terytorium Białorusi przez rosyjskie wojsko.
-
Ukraiński wywiad informuje o rosnącym zagrożeniu ofensywy lądowej ze strony Rosji, a prezydent Białorusi deklaruje brak zamiaru przystąpienia do wojny, zastrzegając udział tylko w przypadku bezpośredniego ataku.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Sygnał do medialnego ataku dała Rada Bezpieczeństwa Białorusi, która zaprezentowała rzekome statystyki dotyczące naruszeń przestrzeni powietrznej. Sekretarz stanu Rady Bezpieczeństwa Białorusi Ołeksandr Wolfowicz oświadczył, że ukraińskie bezzałogowce podejmują regularne i celowe próby niszczenia elementów infrastruktury strategicznej.
Białoruś oskarża Ukrainę o ataki na granicy
Oficjel z Mińska przedstawił białoruską wersję wydarzeń w oficjalnym komunikacie.
„Nasze systemy obrony powietrznej codziennie rejestrują regularne przekraczanie granicy Białorusi i Ukrainy przez bezzałogowe statki powietrzne i ich lądowanie na naszych terytoriach. W niektórych sytuacjach nie są to przypadkowe ataki, lecz próby uderzenia w elementy infrastruktury granicznej, zamaskowane jako rzekomo przypadkowe loty. Tylko w ostatnim tygodniu było ich 116. 59 razy przeciwko nim wykorzystano siły dyżurne” – czytamy.
Wolfowicz poszedł w swojej retoryce jeszcze dalej, twierdząc, że rzekome działania mają charakter jawnie groźny i zmuszają białoruskie dowództwo do utrzymywania sił przeciwlotniczych w stanie permanentnego alertu bojowego.
Wojna w Ukrainie. Kijów odpowiada na zarzuty Mińska
Reakcja Kijowa była natychmiastowa i niezwykle ironiczna. Rzecznik prasowy Państwowej Służby Granicznej Ukrainy Andrij Demczenko, w specjalnym komentarzu dla portalu Ukraińska Prawda, skrytykował białoruskie rewelacje, wskazując na logiczne i operacyjne luki w oświadczeniach sąsiada. Demczenko odniósł się bezpośrednio do rzekomej skali prowokacji.
– Mnóstwo absurdalnych słów pada na temat sytuacji w Ukrainie i tego, że codziennie używają obrony przeciwlotniczej do rejestrowania regularnych przekroczeń granicy z naszym państwem przez bezzałogowe statki powietrzne. Tylko w zeszłym tygodniu „naliczyli” 116. Moje pytanie brzmi, jak bardzo musieli się powstrzymywać, żeby milczeć o takich prowokacjach ze strony Ukraińców. Poza tym ich obrona przeciwlotnicza prawdopodobnie rejestruje tylko środki ukraińskie, bo z jakiegoś powodu nie rejestrują tego, co przylatuje na Ukrainę z Białorusi – stwierdził.
Ukraińskie dowództwo przypomina, że to właśnie terytorium Białorusi jest permanentnie wykorzystywane przez Kreml jako platforma startowa dla rosyjskich dronów uderzeniowych typu Shahed, które lecą demolować ukraińskie miasta.
Co więcej, ukraiński wywiad posiada dowody na to, że na terytorium Białorusi legalnie operują specjalne rosyjskie retransmitery sygnału, które pomagają armii Władimira Putina w precyzyjnym sterowaniu dronami i omijaniu ukraińskich systemów walki elektronicznej.
Ukraina. Zełenski o zagrożeniu ze strony Białorusi
Ta intensywna wymiana słownych ciosów przypada na moment skrajnego napięcia operacyjnego na północy. Zaledwie kilka dni temu, 20 maja 2026 roku, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zwołał nadzwyczajne, pilne posiedzenie Sztabu Generalnego.
Decyzja ta była podyktowana alarmującymi danymi wywiadowczymi, które jednoznacznie wskazują na ryzyko podjęcia przez Rosję nowej ofensywy lądowej na kierunku czernihowskim i kijowskim. Ukraińska armia rozpoczęła pospieszne przerzucanie dodatkowych sił i środków na północną granicę, a dyplomaci otrzymali zadanie maksymalnego zwiększenia nacisku międzynarodowego na Mińsk.
W obliczu tych przygotowań, głos zabrał sam samozwańczy prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka, starając się lawirować między zobowiązaniami wobec Moskwy a strachem przed wciągnięciem jego kraju w bezpośrednią wojnę. Białoruski dyktator zadeklarował uspokajająco: „Kraj nie planuje angażować się w wojnę z Ukrainą„, dodając jednocześnie twarde zastrzeżenie, że wojska podległe Mińskowi wezmą udział w działaniach zbrojnych wyłącznie w przypadku bezpośredniej agresji militarnej lub fizycznego ataku na terytorium Republiki Białorusi.
Obserwatorzy sceny politycznej uważają jednak, że obecne oskarżenia o „116 ukraińskich dronów” mogą być przez Kreml i Mińsk celowo przedstawiane jako wygodny pretekst do ogłoszenia rzekomego ukraińskiego ataku i uzasadnienia uderzenia odwetowego.












