
W skrócie
-
Ambasada USA ostrzega przed możliwością potężnego ataku powietrznego Rosji na Ukrainę w najbliższych dniach.
-
Wołodymyr Zełenski apeluje do obywateli o czujność i szybkie reagowanie na syreny alarmowe.
-
Ataki Rosji skupiają się na infrastrukturze energetycznej, co skutkuje masowymi przerwami w dostawie prądu.
Ambasada USA w Kijowie wydała alert bezpieczeństwa skierowany do amerykańskich obywateli przebywających na terenie Ukrainy. W komunikacie wskazano, że obowiązuje on na terytorium całego kraju.
Jak czytamy, instytucja otrzymała informację o „potencjalnie znaczącym ataku powietrznym„, który może zostać przeprowadzony w każdej chwili w ciągu kilku najbliższych dni.
Wojna w Ukrainie. USA: Rosja planuje wkrótce znaczący atak
„Ambasada, jak zawsze, zaleca amerykańskim obywatelom być przygotowanymi do natychmiastowego schronienia się w przypadku ogłoszenia alarmu lotniczego” – napisano w komunikacie.
Przed planowanym „potężnym” uderzeniem Rosjan w Ukrainie ostrzegał w czwartek także Wołodymyr Zełenski. Zdaniem prezydenta kraju może on nastąpić w nocy z 8 na 9 stycznia.
– Bardzo ważne jest, aby dziś i jutro zwracać uwagę na syreny alarmowe i w razie potrzeby szukać schronienia. Rosjanie się nie zmieniają. Próbują wykorzystać surową zimową pogodę – ogłosił przywódca.
Rosyjski agresor wykorzystuje trudną pogodę. Ataki na ukraińską infrastrukturę
– Rosja stawia obecnie bardziej na zimę niż na dyplomację – na rakiety balistyczne przeciwko naszej infrastrukturze energetycznej niż na współpracę ze Stanami Zjednoczonymi i porozumienie z prezydentem Trumpem – mówił Zełenski na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych.
W czwartek po godz. 23. burmistrz Lwowa Andrij Sadowy poinformował, że w mieście ogłoszono alarm przeciwlotniczy. Tuż po nim słychać było serię eksplozji.
Gubernator obwodu lwowskiego Maksym Kozycki poinformował, że doszło do ataku na cel infrastrukturalny. W tym samym czasie w Kijowie doszło do uderzenia drona, które doprowadziło do pożaru.
W nocy z środy na czwartek z powodu uderzenia Rosjan odcięte od prądu zostały niemal całe obwody zaporoski i dniepropietrowski. Na jakiś czas dostęp do energii elektrycznej straciło ponad milion osób.
Po atakach na Dniepr mer miasta Borys Fiłatow oświadczył, że doszło tam do „sytuacji nadzwyczajnej w skali całego państwa”.
„Z czysto technicznego punktu widzenia, w Dnieprze panuje jedna z najtrudniejszych sytuacji” – napisał Fiłatow na Telegramie.













