-
Źródła w amerykańskiej armii krytykują decyzję administracji Trumpa o zmianie sposobu prezentacji liczby poległych żołnierzy.
-
Pentagon rozdzielił statystyki dotyczące żołnierzy, dzieląc zgony na dwie oddzielne kategorie, co wymaga korzystania z różnych stron internetowych do uzyskania kompletnych danych.
-
Wprowadzenie obowiązkowych badań hormonalnych i słuchu przez sekretarza wojny Hegsetha spotkało się z niezadowoleniem żołnierzy.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
18 osób – tyle, zgodnie z dotychczasowymi komunikatami Pentagonu, wynosi liczba amerykańskich żołnierzy poległych od początku wojny USA z Iranem.
O każdej kolejnej ofierze informowało na swoim oficjalnym kanale Dowództwo Centralne USA (CENTCOM). W ubiegłym tygodniu doszło jednak do zaskakującej zmiany. Podawana w Defense Casualty Analysis System (DCAS) liczba spadła z 18 do 14. Co stało się z czteroma osobami?
Mowa o 19-letniej szeregowej Isabell Gonzales, 25-letnim poruczniku Tylerze Jamesie i 28-letniej sierżant Angeli S. Rampersad, którzy zginęli irańskim ataku na bazę wojskową USA w Jordanii 17 lipca. Czwartą osobą usuniętą przez amerykańskie władze z listy był żołnierz, który zginął 18 lipca w północnym Iraku, podczas kontrolowanej detonacji szczątków drona.
„Tymczasowe zakłócenia”? Senatorowie żądają od Hegsetha wyjaśnień
Nieścisłość błyskawicznie wyłapały amerykańskie media. W rozmowie z „The Times” rzecznik Pentagonu stwierdził, że spowodowały ją „tymczasowe zakłócenia w transmisji danych”. Zapewnił, że problem zostanie szybko naprawiony. Zdążyło to jednak zwrócić uwagę 12 demokratycznych senatorów z komisji sił zbrojnych, którzy zażądali od sekretarza obrony Pete’a Hegsetha wyjaśnień.
Presja przyniosła efekt, przynajmniej częściowo. W obliczu krytyki Pentagon co prawda skorygował liczbę ofiar, lecz rozbił ją przy tym na dwie odrębne kategorie.
Cztery „brakujące” zgony zostały zakwalifikowane jako „straty w operacjach zagranicznych” bez precyzowania o jaki konflikt chodzi. Oznacza to, że pełne zestawienie ogólnej liczby ofiar wymaga dodania liczb z oddzielnych stron internetowych.
Zmiany objęły także liczbę rannych: Ta wzrosła ze 142 poszkodowanych od 7 lipca do 207. „The Times” przypomina jednak, że jeszcze w zeszłym tygodniu rzecznik Pentagonu upierał się, iż od tej daty liczba ta nie przekroczyła 100. „Pentagon nie ujawnił wcześniej szeregu irańskich ataków na bazy w regionie, w których stacjonowali żołnierze amerykańscy” – podkreśla dziennik.
7 lipca, jako „punkt graniczny” tego podziału, nie jest przypadkową datą.
To wtedy Donald Trump uznał, że po wcześniejszym zawieszeniu broni, rozpoczyna nowy konflikt z Iranem. Jednak, by było to możliwe, wymagana jest zgoda Kongresu. Reguluje to ustawa War Powers Act i to właśnie w jej trybie, według CNN, Trump miał powiadomić Kongres. Zgodnie z prawem po 60 dniach od tego ruchu prezydent powinien uzyskać zgodę Kongresu albo zakończyć działania wojenne.
W tym przypadku administracja, jak wskazuje CNN, uznała jednak, że kwietniowe zawieszenie broni „wyzerowało” 60-dniowy termin.
– To twierdzenie pozwala prezydentowi zatrzymać bieg terminu wynikającego z War Powers Act dokładnie w momencie, gdy staje się on prawnie niewygodny – argumentowała republikańska senator Lisa Murkowski podczas przesłuchania Hegsetha. – (Prezydent – red.) unika zgody Kongresu, której wymaga konstytucja – podkreślała.
Amerykańscy żołnierze zniesmaczeni ruchem administracji. „Zabawiają się statystykami”
Sami żołnierze nie mają wątpliwości, że mają do czynienia z manipulacją.
– W takich okolicznościach kolejne informacje o zgonach nie pasują do przyjętej narracji – mówi źródło Interii w amerykańskiej armii. Żołnierz przyznaje, że chodziły słuchy o tym, że „ma być osobne grupowanie”.
Działania władz wywołują wśród mundurowych zażenowanie. „Zabawianie się ze statystykami” – ocenił krótko jeden z nich na wewnętrznym grupowym czacie. „Styl godny państwa komunistycznego” – wtóruje drugi. „To tak, jakbyś wziął rozwód po tym, jak zostałeś zdradzony tylko po to, żeby nikt nie nazwał cię rogaczem” – ocenił jeden z amerykańskich lotników.
Inni wprost uznają ruch amerykańskiego rządu za… głupi. – Reklasyfikacja nie zmieni faktu, że dane na temat zgonów trafiają do informacji publicznej. Taka „kreatywna księgowość” wywoła tylko efekt Barbry Streisand – mówi Interii żołnierz.
Hegseth narzuca żołnierzom badania hormonalne. „Nie mam pojęcia, co chce osiągnąć”
Manipulacja danymi to kolejny element pogłębiający frustrację żołnierzy wobec rządu.
Wcześniej ich irytację wywołała informacja o zapowiadanych przez Hegsetha obowiązkowych, corocznych badaniach na poziom testosteronu.
Sekretarz obrony tłumaczył to potrzebą „zapewnienia odpowiedniego poziomu” tego hormonu „do wykonywania obowiązków najlepiej jak się da”. Żołnierze poniżej 30. roku życia mogą poddać się testom dobrowolnie. Starsi – obowiązkowo.
Choć Sean Parnell donosił w komunikacie Pentagonu, że „zarządzenie wchodzi w życie ze skutkiem natychmiastowym”, żołnierze nie dostali jeszcze oficjalnej korespondencji w tej sprawie.
– Nikt nie ma pojęcia, co pan Hegseth chce przez to osiągnąć – mówi z dezaprobatą nasze źródło i dodaje, że na stole leży też nowy wymóg: coroczne, obowiązkowe badania słuchu dla każdego w wojsku. – Nawet w specjalnościach bez ryzyka jego utraty. To zupełnie zapcha wojskowe przychodnie i laboratoria… – ubolewa żołnierz.
Dagmara Pakuła













