
Z sondażu exit poll przygotowanego przez duńskiego nadawcę publicznego DR i kanał telewizyjny TV2 wynika, że lewicowy blok zdobędzie od 83 do 86 miejsc w 179-osobowym parlamencie. Oznacza to, że do zdobycia większości może zabraknąć od siedmiu do czterech mandatów.
Sama partia dotychczasowej premier Danii Mette Frederiksen – Socjaldemokraci – zdobyła według sondażu 19,2 proc. głosów, co może przełożyć się około 34 mandaty. Wynik ten, mimo zwycięstwa, może być jednak uważany za porażkę. Ugrupowanie cztery lara temu zdobyło bowiem 27,5 proc. głosów, czyli ponad osiem punktów procentowych więcej.
Z kolei prawicowy blok we wtorkowych wyborach może liczyć na od 75 do 78 mandatów. Przypomnijmy, że rząd, aby mieć większość, potrzebuje 90 mandatów.
Z tego powodu kluczowy może się okazać wynik centrowej partii Umiarkowani. W exit poll zdobyła ona 8,2 proc., co może się przełożyć na 14 mandatów w parlamencie.
Dodajmy, że tegoroczne przyspieszone wybory w Danii odbyły się po wyjątkowo krótkiej kampanii wyborczej. Jak informowaliśmy, premier Mette Frederiksen zdecydowała się rozpisać wybory w momencie, który z politycznego punktu widzenia był dla niej najkorzystniejszy.
Premier postanowiła przeprowadzić głosowanie, zanim nastroje polityczne w kraju zdołały ulec pogorszeniu. W tle bowiem pojawiły się napięcia wokół Grenlandii, niepewność w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, spór o podatki i rosnące obawy o gospodarkę.
Wkrótce więcej informacji.












