
W skrócie
-
W pobliżu Radomia 17-letni chłopak stracił obie nogi i część dłoni po tym, jak został przytrzaśnięty drzwiami pociągu i wciągnięty pod koła składu.
-
Kierownik pociągu Kolei Mazowieckich usłyszał zarzuty dotyczące spowodowania wypadku skutkującego ciężkimi obrażeniami oraz narażenia innych pasażerów na niebezpieczeństwo.
-
Ranny Dominik przez miesiąc był w śpiączce farmakologicznej, a obecnie czeka go długa rehabilitacja.
Do wypadku doszło w lutym na przystanku kolejowym w Woli Bierwieckiej niedaleko Radomia. Zatrzymał się tam pociąg Kolei Mazowieckich relacji Radom Główny – Warszawa Gdańska.
17-letni Dominik pomagał wysiadającej pasażerce wynieść wózek z dzieckiem na peron. Nagle drzwi pociągu się zamknęły, przytrzaskując rękę nastolatka. Chłopak wpadł między krawędź peronu a pudło pociągu.
Skład ruszył, ciągnąc uwięzionego 17-latka wzdłuż peronu. Mimo natychmiastowej reakcji świadków, sekundy później doszło do tragedii – Dominik wpadł wprost pod koła jadącego składu. Stracił obie nogi i część dłoni.
Wypadek z udziałem 17-latka na kolei. Zarzuty dla maszynisty
Podejrzany o doprowadzenie do wypadku kolejowego, w którym 17-letni Dominik doznał ciężkich obrażeń ciała skutkujących niepełnosprawnością, usłyszał prokuratorskie zarzuty.
Śledczy zarzucają ponadto podejrzanemu, że naraził na śmierć lub poważny uszczerbek na zdrowiu również innych pasażerów pociągu – chodzi o kobietę i jej kilkumiesięczne dziecko, którym Dominik pomagał wynieść wózek na peron.
Czynności prokuratorskie z udziałem podejrzanego zostały we wtorek przerwane ze względu na to, że mężczyzna poczuł się źle i został zabrany karetką na badania do szpitala.
Dominik przez prawie miesiąc po wypadku pozostawał w śpiączce farmakologicznej, a lekarze z Wojskowego Instytutu Medycznego przy ul. Szaserów w Warszawie walczyli o jego życie. Pod koniec kwietnia wrócił do domu. Czeka go długa rehabilitacja.

