-
Kierowca autokaru z polskimi pielgrzymami jest obecnie w szoku i przebywa w areszcie policyjnym, natomiast drugi kierowca wrócił już do Polski z drobnymi obrażeniami.
-
Trwa śledztwo dotyczące przyczyn wypadku na Węgrzech. Adwokat podejrzanego kierowcy podkreśla, że trzeba poczekać na opinię biegłych.
-
W wyniku wypadku zginęło 12 osób, 10 zostało ciężko rannych, a kolejnych 37 odniosło lekkie obrażenia. Część poszkodowanych wróciła do Polski.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Z adwokatem kierowcy Belą Beregszaszim porozmawiał węgierski dziennik „Blikk”. Z jego relacji wynika, że 62-letni Polak „jest w stanie szoku” po tym, jak uświadomił sobie, że w wypadku zginęło kilkanaście osób.
Prawnik odniósł się też do hipotezy dotyczącej tego, że kierowca w trakcie jazdy mógł zasnąć za kierownicą. Jak podkreślił, śledztwo jest na wczesnym etapie, więc wyciąganie jakichkolwiek ostatecznych wniosków na temat tego, co się wydarzyło, byłoby przedwczesne. Dodał też, że trzeba poczekać na ustalenia biegłych ekspertów.
Wypadek autokaru na Węgrzech. Właściciel firmy transportowej o drugim kierowcy
Informacje dotyczące stanu psychicznego kierowcy staraliśmy się potwierdzić w rozmowie z Tadeuszem Dykasem, właścicielem firmy transportowej z Jasła, która odpowiadała za przewóz pielgrzymów. Mężczyzna przekazał nam, że nie jest w stanie się odnieść do słów adwokata, ponieważ „nie ma kontaktu” z 62-latkiem.
Dykas poinformował nas natomiast, że drugi z kierowców wrócił do kraju. – Jest już w Polsce z drobnymi obrażeniami – powiedział Interii właściciel firmy transportowej.
Dodajmy, że we wcześniejszej rozmowie z naszą redakcją Tadeusz Dykas zapewniał, że obaj kierowcy to osoby z „wieloletnim doświadczeniem”. – Bardzo często jeżdżą do Medziugorie i powiem tak szczerze, mam do nich 100-procentowe zaufanie. Nie wiem, co się stało – mówił.
Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech miał miejsce w niedzielę około godz. 1 w nocy na autostradzie M3, w rejonie miejscowości Mezoekeresztes. Pojazdem podróżowało 59 obywateli Polski, wracających z pielgrzymki w Medziugorie w Bośni i Hercegowinie.
Kierowca polskiego autokaru został przesłuchany. Prokuratura: Nie złożył wyjaśnień
Z ustaleń dziennikarzy gazety „Blikk” wynika, że autobus najprawdopodobniej nie zjechał nagle z drogi, lecz stopniowo zbaczał z pasa ruchu w kierunku jazdy, po czym wpadł do rowu. To właśnie na podstawie tych doniesień wysnuto hipotezę, że kierowca mógł zasnąć.
62-latek z Polski został w poniedziałek przesłuchany jako podejrzany o nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego, w wyniku którego zginęło wiele osób. Z doniesień lokalnej prokuratury wynikało, że mężczyzna „nie złożył jeszcze wyjaśnień” i przebywa obecnie w areszcie policyjnym. We wtorek ma się odbyć posiedzenie aresztowe w jego sprawie.
Wskutek zdarzenia 12 osób zginęło, a 10 trafiło w bardzo ciężkim stanie do węgierskich szpitali. Wszystkie ofiary śmiertelne to dorośli mieszkańcy województwa podkarpackiego. Pozostałych 37 pasażerów odniosło lekkie obrażenia.
Przypomnijmy, że samolot z 21 osobami poszkodowanymi w niedzielnym wypadku wylądował w poniedziałek wieczorem na lotnisku w Rzeszowie. Pacjenci trafili pod opiekę polskich specjalistów.













