
-
Pampasowce grzywiaste to drapieżniki, które przystosowały się do życia na południowoamerykańskich otwartych terenach i obecnie ich liczebność jest bardzo niska.
-
Argentyna realizuje program, w ramach którego wypuszczane są na wolność kolejne osobniki pampasowca grzywiastego, aby odbudować populację tego gatunku.
-
Aktualnie w Argentynie żyje około 660 pampasowców grzywiastych, a ich największe skupiska znajdują się w Brazylii i Paragwaju.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Dawniej nazywało się je wilkami grzywiastymi, chociaż z tej nazwy zgadza się tylko grzywa, którą rzeczywiście ten długonogi drapieżnik z pampy Ameryki Południowej ma. Wilkiem jednak nie jest, chociaż należy do psowatych i nieco go przypomina. Gdy jednak przyjrzeć się bliżej pyskowi tego zwierzęcia, dostrzeżemy raczej lisie rysy. No i te nogi – długie jak szczudła, idealnie nadające się do poruszania się nawet w wysokiej trawie, bo to jest środowisko pampasowca grzywiastego. To duże zwierzę, za duże na lisa. Ma piękną, rudą i bardzo miękką sierść z ciemną grzywą na grzbiecie, a w oczy rzuca się zwłaszcza jego dziwaczny chód i niezwykle długie nogi. Trochę jak u modelki.
Te niesamowicie wyglądające, długonogie wilki żyją na pampach, czyli otwartych terenach trawiastych Brazylii, Paragwaju, Boliwii czy Argentyny w Ameryce Południowej (w Urugwaju prawdopodobnie wymarł). Pampasowiec grzywiasty jest tam największym psowatym, uważanym za gatunek reliktowy, czyli pozostałość dawnej, wielce oryginalnej fauny plejstoceńskiej tego kontynentu.
Wilk, który do życia potrzebuje jabłek
Resztki pampasowców pozostały na pampie, gdzie patrolują otwarte tereny trawiaste i długimi nogami wypłaszają z niej swoją zdobycz – gryzonie, ptaki, zajęczaki, jaszczurki i drobne zwierzęta. Najciekawsze u tych wilków jest to, że ważne są dla nich… jabłka. To tzw. wilcze jabłko zwane lobeirą, które pampasowce spożywają regularnie. Nie tylko jako smakołyk, ale również jako lek. Lobeira stymuluje pracę ich nerek, a zarazem korzysta z wilka jako rozsiewacza nasion.
W Ameryce Południowej ten gatunek wszędzie jest zagrożony. Urugwaj go stracił, a Brazylijczycy postanowili postawić na bank genów i klonowanie pampasowców grzywiastych, których żyje tam najwięcej, aż 90 proc. całej południowoamerykańskiej populacji. Ok. 800 tych drapieżników mieszka w Paragwaju, gdzie ich sytuacja jest trudna, ale jeszcze relatywnie najlepsza. Natomiast w Argentynie jest najgorzej.
To państwo ma powierzchnię dziewięciokrotnie większą niż Polska, a na jej terenie zostało zaledwie 660 pampasowców grzywiastych (w tym szczenięta i młode). Z tej liczby ok. 487 to osobniki dojrzałe, rozrodcze. To bardzo mało. Strona canids.com podaje, że w „amazońskim łuku wylesiania” na południe od Amazonii gatunek ten jest coraz częściej odnotowywany na obszarach, które zostały przekształcone w pastwiska i pola uprawne. Chociaż może to sugerować rozszerzenie zasięgu, to jednak tak nie jest. Populacje pampasowców są rozproszone i mało stabilne. W Argentynie gatunek jest obecny w północnej i centralnej części kraju, ale na południu wymiera.
Argentyna wypuszcza pampasowce grzywiaste na wolność
Dlatego Argentyńczycy właśnie wdrażają plan zwiększenia liczby tych drapieżników. W przyszłym miesiącu przyrodnicy wypuszczą na wolność kolejne pampasowce grzywiaste uratowane po śmierci matki i odchowane przez ludzi. Fundacja Temaiken wypuści je w lipcu w Parku Narodowym Ibera, w północnej prowincji Corrientes. Za nimi mają iść kolejne zwierzęta wychowane w niewoli i dostosowane do życia na wolności.
660 zwierząt to absolutny dramat. Weźmy pod uwagę, że w dziewięciokrotnie mniejszej Polsce mamy czterokrotnie więcej wilków szarych. Cała liczba pampasowców grzywiastych w Ameryce Południowej jest trudna do oszacowania. Może to być kilkanaście tysięcy osobników. Problem jest jednak ogromny, zwłaszcza w Brazylii, gdzie w ciągu ostatnich 10 lat główne siedliska pampasowca grzywiastego były celem działalności gospodarczej człowieka.

