22-letni student Wydziału Prawa UW Mieszko R. zaatakował na początku maja 2025 r. siekierą 53-letnią portierkę uczelni. Zamykała ona drzwi do Auditorium Maximum, gdy została zaatakowana siekierą. Mieszko wielokrotnie zadawał jej ciosy w głowę, szyję, tułów i ręce. Kobieta nie przeżyła ataku, zmarła na miejscu.
Na pomoc kobiecie ruszył 39-letni pracownik Straży UW, któremu napastnik również zadał rany. Mężczyzna w stanie ciężkim trafił do szpitala. Mieszko R. usłyszał zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, znieważenia zwłok i usiłowania zabójstwa.
Sąd umorzył postępowanie z powodu niepoczytalności Mieszka R.
W kwietniu Prokuratura Okręgowa w Warszawie informowała, że złożyła do sądu wniosek o umorzenie w przypadku niepoczytalności sprawcy postępowania i zastosowanie wobec niego środka zabezpieczającego w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym. Wniosek, według prokuratury, wynikał z analizy uzyskanej po wielotygodniowych badaniach w ramach obserwacji w ośrodku zamkniętym, opinii biegłych psychiatrów, według których podejrzany w chwili popełniania wszystkich czynów był niepoczytalny.
W piątek sąd rozpatrzył wniosek prokuratury. Po zakończeniu posiedzenia, pełnomocnik Mieszka R. adw. Maciej Zaborowski przekazał dziennikarzom, że sąd w całości uwzględnił wniosek prokuratury i umorzył postępowanie z powodu niepoczytalności Mieszka R.
– Decyzja sądu jest zgodna ze stanowiskiem prokuratury i obrony. Sąd przesłuchiwał czterech biegłych. Była też opinia uzupełniająca, o którą wnioskowała rodzina. Sąd nie miał wątpliwości, że musimy mówić tutaj o niepoczytalności – powiedział „Wyborczej” mec. Zaborowski.
Podkreślił, że zabójstwo na UW to olbrzymia tragedia, z którą sąd musiał się zmierzyć. – Sąd z jednej strony musiał cofnąć się w przeszłość i zbadać to, co się naprawdę wydarzyło, a z drugiej strony musiał patrzeć w przyszłość i zastanowić się, jak podjąć dobrą decyzję, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo społeczeństwa i samego podejrzanego – powiedział adwokat Mieszka R.
Łukasz był chuliganem, razem jeździliśmy na mecze Górnika Zabrze. Kiedy odjeżdżaliśmy z miejsca napadu, powiedział, że chyba udusił pokrzywdzonego – zeznał „Mara”. Wcześniej musiał przyrzec, że będzie mówił prawdę – pisze Marcin Pietraszewski na Wyborcza.pl
Obrońcy Mieszka R.: Nie będzie to krótkotrwałe leczenie
Drugi z obrońców mec. Jacek Potulski poinformował, że sąd zastosował środki zabezpieczające i zdecydował o umieszczeniu Mieszka R. w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. – Nie ma to charakteru terminowego. Co pół roku sąd będzie decydował, czy jest to zasadne, dalsze stosowanie, czy ewentualne są możliwe inne środki zabezpieczające – poinformował mec. Potulski.
Obrońcy wskazali również, że „skala tego tragicznego zdarzenia i choroby ich klienta wskazuje, że to nie będzie krótkotrwałe leczenie”. Obrońcy Mieszka R. dodali, że sąd uznał, że obszerny materiał, który znajduje się w aktach sprawy, jest materiałem kompletnym i spójnym. Poinformowali, że prawdopodobnie w ciągu tygodnia zapadnie postanowienie, do którego zakładu trafi Mieszko R.
Po trzech latach procesu jedno nie budzi wątpliwości: sama oskarżona przyznaje, że biła powierzone jej dzieci. Zarzuty prokuratury idą jednak znacznie dalej – obejmują odpłatne udostępnianie dzieci pedofilom – pisze Piotr Żytnicki na Wyborcza.pl
Mieszko R. „wciąż fantazjuje o zabijaniu, spożywaniu ludzkiego mięsa i piciu krwi”
„Podniecała go przemoc, zabijanie, kanibalizm. Wierzył, że jest drapieżnikiem, który musi zamordować 'niewinną owieczkę'”. W internecie sprawdzał objawy psychozy i schizofrenii. Interesował się, jak dokonać zamachu w miejscu publicznym” – opisywała Hanna Dobrowolska w reportażu o Mieszku R. na Gazeta.pl.
W momencie zatrzymania miał ze sobą pałkę teleskopową, długi wojskowy nóż Glock 81 i scyzoryk. Przyniesioną w plecaku siekierkę znaleziono w krzakach, jednemu ze świadków udało się wyrwać mu ją z dłoni.
Eksperci uznali, że Mieszko R. jest osobą szczególnie niebezpieczną, bo nie przeżywa poczucia winy ani żalu z powodu popełnionej zbrodni. Wciąż fantazjuje o zabijaniu, spożywaniu ludzkiego mięsa i piciu krwi. 23-latek powinien być umieszczony w szpitalu psychiatrycznym, ale i to rozwiązanie jest obarczone ryzykiem.
– W zakresie leczenia i motywacji istnieje prawdopodobieństwo instrumentalnego podejścia do terapii i koncentracji na skróceniu izolacji, co może świadczyć o niskiej wewnętrznej motywacji do leczenia – podkreślał prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Źródło: PAP











