Czy kilka euro wystarczy, żeby Polacy dwa razy zastanowili się przed zakupami na chińskich platformach? Pierwsze dane po zmianie przepisów celnych wskazują na to jednoznacznie. Liczba zgłoszeń celnych dotyczących zakupów o niewielkiej wartości spadła w ciągu miesiąca o ponad połowę. Na razie trudno jednak przesądzić, czy jest to trwały efekt nowych zasad, czy reakcja rynku na pierwszą zmianę.
– Minęło dwa i pół miesiąca od zniesienia zwolnienia celnego dla przesyłek o wartości do 150 euro. Zmiana, którą Bruksela zapowiadała jako uszczelnienie rynku, okazała się jednym z najbardziej odczuwalnych ruchów regulacyjnych w europejskim e-commerce ostatnich lata – zauważa w rozmowie z „Wprost” Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy inFakt.
I pojawiło się cło
Przypomnijmy, że od 1 lipca 2026 roku zakupy internetowe spoza Unii Europejskiej o wartości do 150 euro nie korzystają już ze wcześniejszego zwolnienia z należności celnych. Przez dwa lata, do 1 lipca 2028 roku, obowiązuje w jego miejsce tymczasowe cło w wysokości 3 euro za każdą pozycję towarową w przesyłce. Zasada wynika z unijnego rozporządzenia 2026/382.
– Dotychczas przesyłki o wartości do 150 euro sprowadzane spoza Unii Europejskiej były całkowicie zwolnione z cła. To tzw. zwolnienie de minimis – wprowadzono je po to, by nie obciążać administracji celnej obsługą milionów drobnych paczek, w których cło i tak byłoby groszowe. W praktyce stało się jednak furtką. Pozwalało sprowadzać tanie produkty, głównie z Chin, bez obciążeń, którym podlegali europejscy importerzy i sklepy. Komisja Europejska uznała, że w czasach elektronicznych zgłoszeń celnych argument o „nadmiernym obciążeniu administracji” stracił sens – tłumaczy Piotr Juszczyk.
Zmiana ma znaczenie przede wszystkim dla rynku tanich zakupów internetowych, w tym przesyłek trafiających do Polski z państw spoza UE, głównie z Azji. Dotyczy więc również klientów korzystających z popularnych platform e-commerce, takich jak Temu, Shein czy AliExpress.
Co ważne, cła nie rozlicza bezpośrednio konsument. Dłużnikiem celnym jest sprzedawca, platforma lub przedstawiciel dokonujący zgłoszenia, ale dodatkowy koszt może zostać uwzględniony w cenie towaru albo dostawy.
Liczba przesyłek spadła o ponad połowę
Pierwsze dane Ministerstwa Finansów pokazują skalę tych zmian. W czerwcu, czyli jeszcze przed wejściem nowych zasad, odnotowano 4 238 517 zgłoszeń celnych dotyczących sprzedaży na odległość towarów o wartości do 150 euro. W lipcu było ich 2 113 704.
– To spadek o ponad 50 proc. MF zwraca uwagę, że to nie jest zwykłe wahnięcie. Lipcowy wynik oznacza odwrócenie tendencji wzrostowej z pierwszej połowy 2026 r. i powrót do poziomów notowanych w 2025 r. – zauważa Juszczyk, jednocześnie wskazując, że sam resort studzi emocje, ponieważ pierwszy miesiąc nie daje podstaw do wiarygodnego szacowania wpływów długookresowych.
Jedna paczka nie zawsze oznacza 3 euro
Nowe zasady mogą być szczególnie odczuwalne przy małych i tanich zamówieniach, ale wysokość należności zależy od tego, co znajduje się w przesyłce. 3 euro nie jest bowiem opłatą automatycznie przypisaną do całej paczki. Cło nalicza się od pozycji towarowej.
– Pozycja to, zgodnie z definicją KAS, jeden lub więcej towarów o tej samej klasyfikacji taryfowej, opisie i pochodzeniu. Trzy identyczne bawełniane koszulki to jedna pozycja i 3 euro – wskazuje Piotr Juszczyk.
Ekspert wyjaśnia, że jeśli klient połączy w jednym zamówieniu różne towary, opłata może być wyższa. Koszulka, wełniany sweter i etui na telefon mogą zostać potraktowane jako trzy pozycje, a wtedy łączne cło wyniesie 9 euro. VAT jest rozliczany osobno.
– Dla konsumenta rachunek się zmienił, choć nie wszędzie tak samo. Przy zakupie za kilkanaście złotych opłata potrafi przewyższyć wartość towaru i takie transakcje po prostu straciły sens. Przy droższej elektronice czy częściach 3 euro to margines – stwierdza Juszczyk.
Ekspert zwraca też uwagę na praktyczny aspekt nowych zasad.
– Opłaca się zamawiać więcej produktów z tej samej kategorii w jednej paczce, a nie mieszać koszyk. Mieszany koszyk to wielokrotność opłaty, co może być nieopłacalne. Dla fiskusa to wymierny zastrzyk, ale nie należy z lipca ekstrapolować rocznych wpływów – podpowiada Główny Doradca Podatkowy inFakt.
Co dalej z zakupami na chińskich platformach?
Czy Polacy ograniczą zakupy na azjatyckich platformach? W przeprowadzonym w sierpniu dla „Wprost” sondażu zapytano, czy w związku z wprowadzeniem nowego cła ograniczyli oni zakupy na azjatyckich platformach. Aż 42,2 proc. respondentów zadeklarowało wówczas, że ograniczyło zakupy na platformach takich jak Temu, Shein czy AliExpress. Przeciwnego zdania było 15,5 proc. ankietowanych, którzy nie zmienili swoich przyzwyczajeń.
Choć dane z pierwszego miesiąca pokazują mocne tąpnięcie liczby zgłoszeń, trzeba zachować ostrożność w rokowaniach.
– Sam resort finansów ostrzega przed pochopnymi wnioskami i uważam, że to właściwa postawa. Wiarygodny obraz dostaniemy najwcześniej po danych za trzeci i czwarty kwartał – podkreśla Juszczyk.












