W najnowszym sondażu IBRiS dla Onet.pl zaufanie dla prezydenta Karola Nawrockiego deklaruje 47,1 proc. badanych, co oznacza spadek o 3,1 pkt proc. w porównaniu do sierpnia. Jeszcze w czerwcu politykowi ufało 54,8 proc. ankietowanych. Obecny wynik nie jest jednak najgorszy od początku prezydentury. Na przykład w marcu zaufanie do Nawrockiego w tym badaniu deklarowało 46,3 proc. pytanych. 

Na drugim miejscu znalazł się wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski (46,2 proc., wzrost o 2,6 pkt proc.). Podium zamyka wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz (42,8 proc., wzrost o 1,7 pkt proc.). Na dalszych miejscach są m.in. premier Donald Tusk (40,7 proc., +3,8 pkt proc.), marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty z Nowej Lewicy (38 proc., +3,4 pkt proc.) i wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak z Konfederacji (36,3 proc., +0,8 pkt proc.).

Zobacz wideo Nawrocki o „agresywnej polityce Kremla”. „To nie my szukamy konfrontacji”

Karol Nawrocki traci także w CBOS-ie

Podobnie o spadku zaufania do prezydenta Karola Nawrockiego informował przed kilkunastoma dniami CBOS. W tym sondażu prezydentowi ufało 51 proc. badanych, co stanowiło spadek o 4 pkt procentowe w porównaniu do poprzedniego badania. Szczyt popularności prezydenta przypadł do tej pory w badaniach CBOS na wrzesień ubiegłego roku (58 proc.), najniżej Karol Nawrocki był oceniany w sierpniu ubiegłego roku oraz w maju tego roku (48 proc.). 

Dla porównania, w analogicznym okresie w sierpniu 2016 r. ówczesnemu prezydentowi Andrzejowi Dudzie ufało 64 proc. badanych. 

„Kolejne miejsca zajmują szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, który zebrał 44 proc. głosów zaufania (wzrost o 3 punkty) i 27 proc. deklaracji nieufności (spadek o 5 punktów) oraz minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski (43 proc. głosów zaufania, wzrost o 2 punkty, i 29 proc. deklaracji nieufności, spadek o 7 punktów)” – informował we wrześniu CBOS. 

Politolog: Weta nie szkodzą Karolowi Nawrockiemu

– Karol Nawrocki wciąż przeżywa miesiąc miodowy z wyborcami. A to między innymi dlatego, że prezydent w Polsce za nic nie odpowiada, chyba że jest częścią formacji rządzącej. W obecnych realiach, czyli realiach kohabitacji z rządem, jest tylko bezkarnym recenzentem. W polityce łatwiej jest pisać recenzje, niż być recenzowanym – mówi w rozmowie z Gazeta.pl politolog dr hab. Rafał Chwedoruk z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. 

Ekspert zaznacza jednocześnie, że „z zaufaniem do Karola Nawrockiego nie dzieje się nic szczególnego”, a „wahania w zaufaniu są pochodną konkretnych sytuacyjnych kontekstów”.

– Nie ulega wątpliwości, że względna stabilność sytuacji ekonomicznej niekoniecznie służy komuś, kto jest postrzegany jako najważniejszy polityk, de facto opozycyjny. Druga kwestia to afera wokół Zondacrypto i zamieszanie dotyczące kryptowalut w kontekście polityków PiS i otoczenia prezydenta, co może obchodzić bardziej „wahliwą” część elektoratu. Trzecią kwestią są relacje Karola Nawrockiego z prezydentem USA Donaldem Trumpem, które w miarę narastania chaosu, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie, niekoniecznie pomagają polskiemu prezydentowi – wylicza prof. Rafał Chwedoruk. 

Zdaniem politologa Karolowi Nawrockiemu nie szkodzą za to liczne weta ustaw. – Większość z wet jest aprobowana przez wyborców prawicy, a nawet wyborców z prawicą niezwiązanych. Poza tym, Karol Nawrocki po drodze zebrał też od części Polaków dodatkowe punkty, np. za odebranie prezydentowi Ukrainy Wołoymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego – mówi wykładowca UW. 

„Miesiąc miodowy Karola Nawrockiego kiedyś się skończy”

Naszego rozmówcy nie dziwi również to, że Karol Nawrocki nie ma obecnie takiego zaufania, jakim cieszył się po pierwszym roku prezydentury Andrzej Duda. 

– Pamiętajmy, że w pierwszej turze wyborów prezydenckich Karol Nawrocki otrzymał głosy głównie wyborców PiS. W drugiej turze doszli jednak wybory Konfederacji, Grzegorza Brauna i przeciwnicy Rafała Trzaskowskiego oraz Donalda Tuska. To oznacza, że wśród tych, którzy ufają Karolowi Nawrockiemu, jest wielu takich, którzy nie głosowali na Karola Nawrockiego, tylko głosowali przeciwko komuś. Ponadto, po tym, co działo się w kampanii prezydenckiej, Karol Nawrocki może nie być łatwy do akceptacji dla wyborcy mniej zaangażowanego, umiarkowanego – słyszymy.

– Miesiąc miodowy Karola Nawrockiego kiedyś się skończy. Prędzej czy później także Karol Nawrocki będzie przymuszony przez obecnych rządzących do uprawiania realnej polityki, czyli podejmowania takich decyzji, które nie będą się podobały jakiejś istotnej części także jego wyborców. Panu prezydentowi nie będą też służyły realia zbliżającej się kampanii przed wyborami parlamentarnymi. Albo musiałby od niej stronić, a więc być rzadziej obecny w przestrzeni publicznej, albo na różne sposoby wspierać polityków prawicy, co z kolei będzie mobilizowało przeciwko niemu odleglejszą od niego część opinii publicznej – podsumowuje dr hab. Rafał Chwedoruk. 

Udział
Exit mobile version