
W skrócie
-
Donald Tusk stwierdził, że czasowe przerwanie ognia jest lepsze od wojny, ale nie uważa sytuacji na Bliskim Wschodzie za trwale ustabilizowaną.
-
Premier poinformował, że zawieszenie broni może pozytywnie wpłynąć na ceny paliw i rząd nie zamierza rezygnować z mechanizmu obniżki.
-
USA i Iran zgodziły się na dwutygodniowe zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie przy mediacji Pakistanu, a decyzja spotkała się z uznaniem światowych przywódców.
Donald Tusk stwierdził, że „wszystko można powiedzieć, tylko nie to, że sytuacja jest na pewno ustabilizowana na trwałe”.
Premier zaznaczył również, że zawieszenie broni „ma bezpośrednie konsekwencje jak chodzi o ceny paliw„. – Możemy się spodziewać, że jeszcze w tym tygodniu, myślę, że od piątku będzie widać pozytywny wpływ zawieszenia ognia na polskich stacjach paliw – powiedział szef rządu. Przekazał też, że rząd nie zamierza rezygnować z mechanizmu obniżki cen paliw.
– Wolimy dmuchać na zimne. Tym bardziej, że to zimne jest ciągle bardzo gorące. Ciesząc się z tego z przerwania ognia i z pozytywnych jak na razie efektów negocjacji będziemy naprawdę bardzo ostrożni mając na uwadze dotychczasowe doświadczenia – stwierdził Tusk.
Premier powiedział, że rząd był „odpowiedzialny i wstrzemięźliwy” w sprawie decyzji o ewentualnym bezpośrednim zaangażowaniu Polski w konflikt. – Dziękuję, że przynajmniej tu w tym gronie nie mieliśmy od początku wątpliwości jak należy postępować – dodał.
Wojna na Bliskim Wschodzie. USA i Iran zgodziły się na zawieszenie broni
USA i Iran w nocy z wtorku na środę tuż przed upływem terminu ultimatum wyznaczonego przez Donalda Trumpa zgodziły się, dzięki mediacji Pakistanu, na dwutygodniowe zawieszenie broni. W ramach porozumienia Iran zgodził się na tymczasowe otwarcie cieśniny Ormuz.
Izrael, który wspólnie z USA prowadził walki przeciwko Iranowi, poinformował, że popiera zawieszenie broni, ale zastrzegł, że nie obejmuje ono Libanu. Od początku marca Izrael walczy tam z Hezbollahem wspierającym reżim w Teheranie.
Decyzja o zawieszeniu broni spotkała się z zadowoleniem światowych przywódców, m.in. prezydenta Francji Emmanuela Macrona, kanclerza Niemiec Friedricha Merza czy przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Zastrzegli oni jednak, że porozumienie musi być respektowane przez wszystkie strony konfliktu i powinno prowadzić do ostatecznego zakończenia wojny.












