Polską 2050 od czwartku targa potężny kryzys, kolejny w ciągu ostatniego roku. Zaczęło się w grudniu 2025 od rezygnacji Szymona Hołowni z walki o dalsze przywództwo w partii. Założyciel i lider formacji postanowił ubiegać się o stanowisko Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców. Na swą następczynię namaścił Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. Później mieliśmy pełne emocji i brutalnej walki wybory wewnętrzne zakończone rozłamem w partii, z której odeszła grupa parlamentarzystów i działaczy pod wodzą ministerki klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski. W czwartek z kolei Pełczyńska-Nałęcz postanowiła złożyć dymisję z funkcji szefowej funduszy i polityki regionalnej. W sobotę zarząd Polski 2050 usunął ją ze swych szeregów.
Wybory wewnętrzne jeszcze w tym roku
W tej sytuacji ugrupowanie czekają kolejne wybory wewnętrzne. Według piątkowych deklaracji Szymona Hołowni – wicemarszałka Sejmu i szefa klubu Polski 2050 – odbędą się w takiej samej formule jak ostatnio, czyli w głosowaniu powszechnym z udziałem wszystkich członków partii. – Sądzę, że nastąpi to jeszcze w tym roku, grudzień to bardzo prawdopodobny termin – mówi nam poseł Polski 2050.
Do czasu wyłonienia nowego szefa funkcję tę pełnić będzie poznańska posłanka Ewa Schädler, obecnie pierwsza wiceprzewodnicząca Polski 2050. Kwestią otwartą jest za to, kto ewentualnie pokieruje dalej partią. – Szymon jeszcze w piątek dał nam do zrozumienia, że raczej nie będzie kandydował. Definitywnie tego nie wykluczył, ale odnieśliśmy wrażenie, że nie ma na to ochoty – mówi jeden z parlamentarzystów.
Na giełdzie ewentualnych następców Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz zaczęły już kilka dni temu krążyć pierwsze nazwiska. – To może być Paweł Śliz, to może też być Ewa Schädler – nie wyklucza nasz rozmówca z Polski 2050. Na obecnego wiceprzewodniczącego klubu Polski 2050 i szefa sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka najczęściej wskazują nasi informatorzy z partii Szymona Hołowni. – Jeśli będzie trzeba, podejmę się tego. Ale nie pcham się do stanowisk – mówił nam Śliz w piątek.
Niektórzy nasi rozmówcy wymieniają też nazwiska skarbnika partii i posła Łukasza Osmalaka oraz wicemarszałka Senatu Macieja Żywno. – Te rozmowy jeszcze przed nami. Będziemy mieli spotkania wewnętrzne z działaczami. Może tym razem nikt nic nie nagra – ironizuje w rozmowie z Gazeta.pl jeden z posłów.
To aluzja do nagrania, które ujawniła w niedzielę telewizja wPolsce24. Pochodzi z zamkniętego spotkania, które odbyło się dzień wcześniej już po usunięciu z partii Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Brali w nim udział zarówno posłowie Polski 2050, jak i działacze z terenu. – Spotkanie się odbyło, ponieważ Kasia już po swojej rezygnacji zaprosiła ludzi na Zooma. Nikt jej nie blokował niczego, uważaliśmy, że byłoby to nie w porządku – mówi nam Łukasz Osmalak.
Był Zoom, wyciekło nagranie. „To już przekroczenie granicy”
Na nagraniu słychać m.in. jak była już liderka Polski 2050 oskarża Szymona Hołownię (nie był obecny na spotkaniu), że ten od dawna próbował zwalczać ją w partii. „Kilkukrotnie spotkał się za moimi plecami z Tuskiem, żeby rozmawiać o wyrzuceniu mnie z rządu i zajęciu mojego stołka” – mówi Pełczyńska-Nałęcz. Twierdzi ponadto, iż Hołownia miał zakazać jej wstępu na posiedzenia klubu Polski 2050. – Bzdura, nie było takich decyzji. Problemem Katarzyny jest to, iż nie jest posłanką, a my często spotykaliśmy się jako posłowie, żeby przegadać różne kwestie związane z Sejmem. Trudno, żeby na każde takie spotkanie zapraszać Katarzynę, zwłaszcza kiedy trzeba było szybko się spotkać – tłumaczy poseł Polski 2050.
Pełczyńska-Nałęcz krytycznie odnosi się też na nagraniu do wyboru Macieja Berka do TK, wytykając mu, iż jest politykiem i nie spełnia formalnych kryteriów, by pełnić urząd sędziego Trybunału. Od tych słów odcina się z kolei wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka. „Rewelacje prawicy na temat głosowania kandydatury do Trybunału Konstytucyjnego 'ujawnione’ na taśmach zawierających zapis wewnętrznego spotkania, przedstawiają prywatne poglądy Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz i nie odzwierciedlają ani oficjalnego stanowiska Polski 2050, ani (tym bardziej) stanowiska klubu parlamentarnego tej partii” – napisał Gramatyka na X.
W Polsce 2050 panuje dość duże rozgoryczenie, że nagranie z zamkniętego spotkania w ogóle wypłynęło do mediów, i to tych związanych z opozycją. – To już jest przekroczeniem jakiejś granicy – ocenia jeden z polityków. – Od jakiegoś czasu był spokój, przestały krążyć nagrania, skany, teraz znów wszystko wycieka – żali się nasz rozmówca. – Szkoda, że wyciekły tylko słowa Katarzyny, a już nie to, co mówili na przykład posłowie, bo oni mają zupełnie inny ogląd sytuacji w partii – dodaje.
– Ten Zoom był kulturalny, pojawiały się tam argumenty za jedną, i za drugą stroną, a to, że ktoś coś takiego nagrywa i wynosi jest strasznie słabe – komentuje z kolei Łukasz Osmalak.
Mogą być kolejne odejścia z Polski 2050
Nasi rozmówcy w Polsce 2050 przyznają jednak, iż była liderka ma wciąż grono sympatyków w partii. – Jeśli chce zakładać stowarzyszenie, to pewnie część działaczy za nią pójdzie. Liczę się z tym, iż może odejść nawet 20 czy 30 procent z nich – przyznaje jeden z posłów.
O tym, iż Pełczyńska-Nałęcz zamierza tworzyć nowy projekt polityczny mówił w niedzielę w Polsat News senator Żywno. – Poinformowała na spotkaniu, że zakłada nowe stowarzyszenie. Nie zaprosiła wszystkich członków Polski 2050, więc jest to co najmniej zaskakujące – mówił wicemarszałek.
Nasi rozmówcy z Polski 2050 mają jednak nadzieję, że emocje wkrótce opadną i uda się poprawić atmosferę w partii.













