
Węgierskie służby 5 marca zatrzymały dwa pojazdy należące do ukraińskiego państwowego Oszczadbanku wraz z siedmioma jego pracownikami. Przewozili oni przez terytorium Węgier 40 mln dolarów, 35 mln euro oraz 9 kg złota z Austrii do Ukrainy. W piątek Węgry uwolniły zatrzymanych pracowników tego banku. Nie zwrócono jednak gotówki i złota.
Zełenski mówi o węgierskim „bandytyzmie”
– Przykład z bandytyzmem bardzo tu pasuje. To tyle, jeśli chodzi o to, czym to było. Jeśli chodzi o partnerów, z wieloma rozmawiałem i powtarzam wam oficjalnie i publicznie to, co mówiłem wielu naszym przyjaciołom. Od Europy potrzeba dziś jednego: aby nie milczała – powiedział prezydent w rozmowie z dziennikarzami.
Prezes Narodowego Banku Ukrainy Andrij Pysznyj przekonywał, że gotówka i złoto zostały odprawione zgodnie z międzynarodowymi przepisami, a transport pieniędzy drogą lądową między bankami jest standardową praktyką w trakcie pełnoskalowej wojny. „Transport funduszy i wartościowych przedmiotów został zrealizowany przez Oszczadbank w ramach i zgodnie z międzynarodową umową z Raiffeisen Bank Austria. Ładunek został odprawiony zgodnie z międzynarodowymi przepisami transportowymi i obowiązującymi europejskimi procedurami celnymi” – napisał bank w oświadczeniu.
Kampania wyborcza na Węgrzech
Sprawa wywołała ostrą reakcję Kijowa. Szef ukraińskiego resortu dyplomacji Andrij Sybiha nazwał działania Budapesztu „częścią szantażu i kampanii wyborczej na Węgrzech”. Nawiązał w ten sposób do zbliżających się wyborów parlamentarnych zaplanowanych na 12 kwietnia. Przypomnijmy, że zdaniem premiera Viktora Orbana opozycyjna partia Tisza jest finansowana przez Ukrainę, co wywołało spekulacje na temat konwoju i mogło przyczynić się do utraty zaufania do prozachodniej partii opozycyjnej.
Spór na linii Ukraina-Węgry
Sytuacja ta przyczyniła się do dalszego pogorszenia i tak już złych od dawna relacji między Kijowem a Budapesztem. W ostatnich tygodniach napięcia nasiliły się także po awarii rurociągu Przyjaźń, który od końca stycznia jest nieczynny po rosyjskim ataku. To właśnie tą rurą tranzytową przez Ukrainę rosyjska ropa płynęła na Węgry i do Słowacji, krajów uzależnionych energetycznie od Rosji. Kijów zapewnia, że rurociąg Przyjaźń jest naprawiany, podczas gdy Budapeszt i Bratysława zarzucają Ukrainie intencjonalne blokowanie tranzytu.
Jeśli prezydent Karol Nawrocki ostatecznie nie podpisze ustawy o SAFE, wówczas do pozyskania unijnych pieniędzy rząd wykorzysta Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Na czym ma polegać „Plan B” rządu Tuska tłumaczy Dorota Roman w Wyborcza.pl.












