Zmasowany atak rakietowy Hutich. Izrael grozi odwetem. „Zapłacą za to”

Huti przeprowadzili „zmasowany ostrzał rakietami manewrującymi i dronami” wymierzony w „kilka kluczowych obiektów wojskowych” – oświadczył rzecznik Hutich Jahja Sari. Atak zbiegł się w czasie z ostrzałami ze strony Iranu i działającego w Libanie Hezbollahu.

Huti grożą kolejnymi atakami

Rzecznik dodał, że Huti będą dalej przeprowadzać ostrzały, dopóki „wróg nie zaprzestanie ataków i agresji”. Wcześniej rebelianci twierdzili, że ich atak jest odpowiedzią na działania izraelskiej armii przeciw Iranowi, Libanowi, Irakowi i terytoriom palestyńskim. W sobotę 28 marca siły zbrojne Izraela informowały o przechwyceniu pocisku manewrującego wystrzelonego przez Hutich z Jemenu.

Zobacz wideo Ludzie Trumpa zarabiają na wojnie, bo mają o niej lepsze informacje

Izraelski urzędnik zapowiada odwet

Wysoki rangą urzędnik Sił Obronnych Izraela powiedział agencji Kan News, że Izraelczycy byli przygotowani na atak Hutich od wybuchu wojny 28 lutego, kiedy USA i Izrael przeprowadziły pierwsze ataki na Iran.

Czytaj także: Współpraca między Moskwą i Teheranem zatoczyła koło. Irańskie drony, które pomogły Rosjanom na wojnie w Ukrainie, zostały przez nich ulepszone i teraz zmierzają w drugą stronę – pisze na Wyborcza.pl Robert Stefanicki.

– Huti odwracają uwagę. My nie jesteśmy zdezorientowani, kontynuujemy ataki na Iran z całej siły – powiedział informator Kan News. – Wybierzemy, kiedy i jak uderzyć w Hutich, zgodnie z naszą oceną sytuacji. Zapłacą za to – dodał.

Udział Hutich w wojnie może wpłynąć na działania USA

Byli urzędnicy amerykańscy powiedzieli „The Telegraph”, że włączenie się Hutich do wojny na Bliskim Wschodzie prawdopodobnie będzie skutkowało atakiem USA na Jemen i doprowadzi do eskalacji konfliktu.

– To już nie jest wojna z Iranem. To szybko staje się wojną o przepływy energii i wolność żeglugi. Za każdym razem, gdy podważano wolność żeglugi, prowadziło to do działań militarnych – stwierdził były urzędnik Pentagonu Michael Rubin. 

Huti deklarowali gotowość do blokady Morza Czerwonego, o czym pisaliśmy w Gazeta.pl. Jako jedną z możliwych opcji wskazali zamknięcie cieśniny Bab al-Mandab. Przez tę cieśninę przechodzi około 30 procent izraelskiego importu.

Udział