„Spójrzmy prawdzie w oczy: kto jednoosobowo próbuje zapewnić nietykalność człowiekowi podejrzanemu o gigantyczne nadużycia w Funduszu Sprawiedliwości? To neosędzia Konrad Mielcarek. Awansowany do Sądu Okręgowego przez upolitycznioną neo-KRS. Komisarz wyborczy z nadania ekipy Ziobry. Sygnatariusz list poparcia do neo-KRS dla Stanisława Zduna – jednego z przedstawicieli tamtego układu zamkniętego. Człowiek, którego orzeczenia Sąd Apelacyjny w Warszawie musiał już uchylać z powodu wadliwości powołania i braku niezależności sądu” – napisał minister sprawiedliwości Waldemar Żurek w środę (30 września) na X. Skomentował w ten sposób decyzję o wydaniu listu żelaznego wobec Marcina Romanowskiego.
Waldemar Żurek: Neosędzia ze stajni Ziobry oświadcza, że pisowskie prawo go nie wiąże
„Teraz szczyt hipokryzji, który obnaża całą tę operację: zgodnie z art. 281 par. 2 k.p.k. – przepisem zaostrzonym w poprzedniej kadencji przez sam PiS – list żelazny w śledztwie NIE MOŻE zostać wydany bez zgody prokuratora. Prokurator Piotr Woźniak zgłosił sprzeciw, bo Romanowski ucieka, ukrywa się w Naddniestrzu i drwi z organów ścigania, posługując się fałszywą tożsamością” – podkreślił Żurek.
„Co robi neosędzia ze stajni Ziobry? Nagle oświadcza, że… pisowskie prawo go nie wiąże, zasłaniając się konstytucją, którą przez lata deptano! Gdy te same przepisy uderzają w obywateli – mają działać bezlitośnie. Gdy uderzają w partyjnego kolegę – nominat tamtej władzy wyrzuca ustawę do kosza. Zasada 'swoi chronią swoich’ tutaj nie zadziała” – dodał minister sprawiedliwości. Zapewnił też, że „nie ma i nie będzie bezkarności dla ludzi Zbigniewa Ziobry”, a prokuratura złoży zażalenie na postanowienie sądu.
Obrońca Marcina Romanowskiego: List żelazny uzasadniony interesem publicznym
Obrońca Romanowskiego mecenas Bartosz Lewandowski przekazał w środę, że Sąd Okręgowy w Warszawie wydał list żelazny wobec byłego wiceministra sprawiedliwości, o czym pisaliśmy w Gazeta.pl. „Wydanie listu żelaznego – na tym etapie śledztwa – jest uzasadnione interesem publicznym. Nie ma obecnie obawy, aby Marcin Romanowski podejmował działania o charakterze matactwa. Inne osoby występujące w śledztwie nie są tymczasowo aresztowane. Śledztwo może być kontynuowane z udziałem posła po jego stawiennictwie i leży to w interesie wymiaru sprawiedliwości. Bardzo mądra decyzja Sądu” – stwierdził adwokat we wpisie na X.
Stanowisko prokuratury i sądu
Marcin Romanowski złożył oświadczenie, z którego wynikało, że przebywał w Naddniestrzu. Prokuratura Krajowa nawiązała do tego w komunikacie opublikowanym po ogłoszeniu decyzji sądu. „Prokurator wnosił o nieuwzględnienie wniosku o wydanie listu żelaznego. Wskazywał na brak procesowego potwierdzenia, że Marcin Romanowski rzeczywiście przebywa w Tyraspolu oraz na jego dotychczasową postawę procesową, w tym ukrywanie się przed organami ścigania i ucieczkę z kraju w celu uniknięcia zatrzymania. W ocenie prokuratora okoliczności te nie dają rękojmi przestrzegania przez podejrzanego warunków listu żelaznego” – przekazała prokuratura.
Rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie Anna Ptaszek podkreśliła, że kluczową kwestią jest wyjaśnienie sprawy. W rozmowie z mediami powiedziała, że sąd uznał wcześniejsze metody, w tym wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania, za nieskuteczne. Z tego powodu przyznał list żelazny Romanowskiemu.
Prokuratura podejrzewa Marcina Romanowskiego o popełnienie przestępstw związanych z nieprawidłowościami przy wydawaniu środków Funduszu Sprawiedliwości. W czasie rządów Viktora Orbána Węgry przyznały mu azyl polityczny. Po przejęciu władzy przez Pétera Magyara Romanowski utracił status uchodźcy i wyjechał z Węgier. Nie jest jasne, gdzie teraz przebywa. W lutym Sąd Okręgowy w Warszawie wydał na wniosek prokuratury Europejski Nakaz Aresztowania za Romanowskim.














