Niemiecka prasa: Rubio pominął Polskę, pojechał do Orbana. „Wystarczy spojrzeć na plan podróży”

Jeżeli ktokolwiek miałby jeszcze kłopot z interpretacją wystąpienia sekretarza stanu USA Marco Rubio podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa w miniony weekend, to „wystarczy spojrzeć na plan podróży” amerykańskiego polityka – pisze we wtorek (17.02.2026) niemiecka gazeta „Sueddeutsche Zeitung” (SZ). „Spotkał się on bowiem z dwoma politykami będącymi orędownikami nieliberalnej demokracji i znanymi krytykami Unii Europejskiej: słowackim premierem Robertem Ficą oraz węgierskim szefem rządu Viktorem Orbanem, któremu Rubio w sposób całkowicie otwarty udzielił politycznego wsparcia” – dodaje autor komentarza Nicolas Richter.

„To właśnie Węgry Orbana najlepiej oddają obraz Europy, jaką chciałby widzieć Trump. Kraj ten izoluje się od migrantów, z pogardą odnosi się do instytucji takich jak UE i promuje białą, chrześcijańską wizję świata, w której centralne miejsce zajmują tożsamość i państwo narodowe. Gdy resort Rubio streścił jego monachijskie wystąpienie twierdzeniem, że europejskie rządy powinny bronić 'cywilizacji zachodniej’, było jasne, że chodzi o wizję bardzo zbliżoną do tej, jaką od lat propaguje Orban” – konstatuje Richter.

W jego ocenie Waszyngton próbuje wyciągnąć rząd w Budapeszcie spod wpływów Putina, a także „chętnie sprzedawałby Węgrom gaz”. „Węgry idealnie wpisują się zatem w amerykańskie kalkulacje. Trump ma w Orbanie sojusznika w kulturze politycznej, który wzmacnia jego wpływy na Zachodzie i który być może w przyszłości będzie płacił za dostawy energii z USA. Ideologia, władza i pieniądze – tak, według Trumpa, powinien działać świat” – pisze „SZ”.

Zobacz wideo Tusk chce badać polskie ślady w aferze Epsteina, a na Kremlu się śmieją

„Handelsblatt”: Postawić granice Orbanowi

W podobnym tonie o wizytach Rubio w Bratysławie i Budapeszcie pisze gospodarczy „Handelsblatt”. „Trasa ta nie tylko pasuje pod kątem ideologicznym, ale przede wszystkim służy jako wsparcie kampanii wyborczej Orbana, który w kwietniu musi stawić czoła swoim wyborcom. 'Twój sukces jest naszym sukcesem’ – przekazał premierowi Rubio w imieniu Trumpa. Nie można sobie wyobrazić większej ingerencji” – ocenia autor komentarza Jens Muenchrath.

„Z amerykańskiego punktu widzenia, orbanizm jest centralnym punktem wyjścia do przywrócenia starego kontynentu na właściwą drogę. Rubio mówił w Budapeszcie o 'złotej erze’ stosunków dwustronnych. AfD w Niemczech, Rassemblement National we Francji oraz partia Nigela Farage’a Reform UK w Wielkiej Brytanii są z amerykańskiego punktu widzenia obiecującymi odmianami idei narodowych w stylu Orbana. Co więcej, orbanizm jest uważany przez amerykańskich liderów ruchu MAGA za wzór do naśladowania, jeśli chodzi po pierwsze o demontaż państwa prawa, a po drugie o ujednolicenie krajobrazu medialnego” – dodaje niemiecki dziennikarz.

Perspektywa „Huxitu” nie taka straszna

Według Muenchratha Europa, która czuje się zagrożona ze wschodu oraz jest pod presją USA, powinna zachować „minimum jedności” – to „warunek konieczny dla utrzymania suwerenności europejskiej, choć z pewnością niewystarczający”. „Pierwszym krokiem mogłoby być postawienie wreszcie granic 'głównemu sabotażyście’, który działa dziś równie chętnie na rzecz Kremla, jak i Białego Domu” – ocenia autor komentarza w „Handelsblatt”. Zauważa, że postępowania wobec Budapesztu o naruszanie praworządności, incydentalne zamrażanie funduszy, groźby odebrania prawa głosu okazały się bezskuteczne – z powodu braku konsekwencji, ale także obaw, że Unia nie może pozwolić sobie na kolejny wstrząs, jakim był Brexit.

„W obecnej sytuacji prawda jest odwrotna: Bruksela nie może już tolerować członków, którzy twierdzą – jak powiedział ostatnio Orban – że 'prawdziwe zagrożenie płynie z Unii Europejskiej, nie z Rosji’. Europa jest nie tylko wspólnotą prawa, lecz przede wszystkim wspólnotą wartości – a Węgry od lat systematycznie naruszają oba filary” – ocenia Jens Muenchrath.

„Unia nie przewiduje procedury przyspieszonego wykluczenia państwa członkowskiego. Ale już dawno należało wysłać do Budapesztu jasny komunikat, że miarka się przebrała i że Węgry stoją przed wyborem:  albo głęboka zmiana polityczna, albo inicjatywa własnego 'Huxitu’, czyli wyjścia z Unii. To kwestia europejskiej zdolności do obrony własnych zasad” – dodaje.

Polska pominięta

Dziennik „Die Welt” relacjonuje, że obóz Orbana ma nadzieję, iż wizyta Marco Rubio doda wiatru w żagle kampanii wyborczej węgierskiego premiera przed kwietniowymi wyborami, w których Orban po 16 latach może stracić władzę. „W węgierskiej stolicy krążą plotki, że Rubio mógłby przygotować wizytę Trumpa jeszcze przed wyborami za niespełna dwa miesiące. Dla Orbana byłaby to okazja, by zaprezentować się jako polityk rangi światowej, który boksuje w o wiele wyższej kategorii wagowej – co być może pozwoliłoby odwrócić sondaże w liczącym 10,5 mln mieszkańców kraju” – pisze korespondent gazety Philipp Fritz.

Zauważa on też, że „znamienne jest to, iż Rubio w trakcie swej podróży pominął Polskę”. „Kraj ten długo uchodził za preferowanego partnera Waszyngtonu w Europie Środkowej i Wschodniej i jest największym na świecie odbiorcą amerykańskich produktów zbrojeniowych. Jednak w UE żaden inny kraj tak energicznie nie forsuje ostrej postawy wobec Moskwy, a jednocześnie nie wykazuje takiej gotowości do obrony” – dodaje niemiecki dziennikarz. 

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

Udział