
-
Tempo rozprzestrzeniania się ptasiej grypy w 2026 r. jest bezprecedensowe.
-
Straty w drobiu w ciągu niecałych dwóch miesięcy 2026 r. sięgnęły już niemal 40 proc. strat z całego poprzedniego roku.
-
Koalicja „Stop fermom przemysłowym” wskazuje na brak przepisów dotyczących odległości ferm i limitów koncentracji zwierząt jako przyczynę narastającego problemu.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W niecałe dwa miesiące 2026 r. straty w drobiu wyniosły już niemal 40 proc. tego, co w całym ubiegłym roku. Tempo rozprzestrzeniania się wirusa ptasiej grypy jest bezprecedensowe – alarmują eksperci. Problem dotyczący tego wirusa narasta od lat i jest ściśle związany z ciągle zwiększającą się produkcją i koncentracją zwierząt w hodowlach przemysłowych.
Wirus ptasiej grypy uderza z wielką siłą
Grypa ptaków jest chorobą wirusową, wywołaną przez wirusy grypy typu A, która dotyka w głównej mierze ptaki (zarówno drób, jak i ptaki dzikie).
Zakażenia ptaków mogą być wywoływane przez wirusy grypy wysoce zjadliwej (ang. Highly Pathogenic Avian Influenza – HPAI np. A(H5N1)) oraz wirusy o niskiej zjadliwości (ang. Low Pathogenic Avian Influenza-LPAI).
Wirusy ptasiej grypy o niskiej zjadliwości naturalnie krążą wśród dzikich ptaków, ale po przedostaniu się do populacji drobiu w warunkach ferm przemysłowych, mogą mutować do form wysoce zjadliwych. I wiele dzikich ptaków umiera w wyniku tych mutacji.
Dzikie ptaki wodne są często bezobjawowymi nosicielami, a zwierzęta żyjące w dużym stresie po prostu ulegają szybciej chorobom, spada ich odporność. Chorują więc masowo.
-
Setki martwych ptaków w Trójmieście. Bilans wciąż rośnie
-
Dramatyczne znalezisko na plaży. Ponad 700 martwych ptaków. Jakiś koszmar
Wielkie wydatki i masowe ubijanie
W 2025 r. z powodu ptasiej grypy zlikwidowano w Polsce ok. 20,4 mln ptaków. Dla porównania – między 2019 a 2022 r. zabito ich ponad 18 mln. Likwidowane są zarówno ptaki w gospodarstwach przyzagrodowych, jak i wielotysięczne stada na fermach przemysłowych.
Często uśmierca się ptaki zdrowe i to nie tylko na wielkich obszarach, ale i w małych kurnikach należących do prywatnych hodowców działających na dużo mniejszą skalę.
Na skutki zwierzęcych chorób zakaźnych Polska wydaje średnio 1 mld zł rocznie. „Miliony zabitych zwierząt. Setki milionów złotych strat. Miliardy złotych odszkodowań. I system, który nie działa” – tak szalejącą w Polsce ptasią grypę podsumowuje koalicja „Stop fermom przemysłowym”.
Ferma przemysłowa wylęgarnią wirusa
Wielu ekspertów, w tym przyrodników, czy przedstawicieli służb weterynaryjnych wskazuje od lat, że taki stan rzeczy osiągamy dzięki coraz intensywniejszym metodom chowu ptaków w przemyśle.
„W Polsce nadal brakuje przepisów o minimalnych odległościach między fermami i limitów koncentracji zwierząt. Bioasekuracja nie eliminuje ognisk na nowoczesnych, przemysłowych fermach, a jedynie zwiększa skalę problemu i związane z nią koszty – finansowe i społeczne – które ponosimy wszyscy” – zaznacza koalicja „Stop fermom przemysłowym”.
Problem nie zniknie, dopóki nie przestawimy się w rolnictwa i hodowli intensywnej na ekstensywną. Na fermach przemysłowych istnieje permanentny stan zagrożenia.
– Pozwalamy na powstawanie gigantycznych ferm jedna obok drugiej. Przy takiej koncentracji wirus może swobodnie rozprzestrzeniać się między kolejnymi obiektami. Obserwujemy to każdego roku – mówił w rozmowie z Zieloną Interią Bartosz Zając, koordynator koalicji.
Pomimo dużej liczby przypadków grypy ptaków wśród drobiu hodowlanego i dzikiego ptactwa w UE (w tym w Polsce) jak dotąd nie zidentyfikowano w tym regionie infekcji objawowej u ludzi. Nie odnotowano także zakażeń wśród ludzi, którzy mieli kontakt z chorymi kotami domowymi w Polsce latem 2023 r.













