
-
Oleica krówka pojawia się masowo na polach pod koniec marca i jest dobrze widoczna dzięki swojemu dużemu rozmiarowi oraz czarnej barwie.
-
Chrząszcz wytwarza trującą substancję o nazwie kantarydyna, która może podrażniać błony śluzowe, zwłaszcza gdy dostanie się do nosa lub oczu.
-
Larwy pierwszego stadium, zwane trójpazurkowcami, przyczepiają się do pszczół określonych gatunków i żerują w ulach na jajach oraz zapasach pyłku i miodu.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Kantarydyna to trująca substancja z grupy terpenów. A ponieważ wytwarza ją i wykorzystuje wiele chrząszczy, w tym oleica krówka, wokół tych owadów i ich rzekomej toksyczności narosło wiele legend.
O oleicy mówi się, że „nawet jedna kropelka jej wydzieliny może zabić” i takie informacje pojawiały się nie w średniowieczu, nie wieki temu, ale nawet ostatnio. To kompletna bzdura.
Oleica krówka nie zabije ani kroplą, ani całym swoim zapasem kantarydyny. Substancja może ją chronić przed atakiem drapieżników, ale raczej tych mniejszych, jak błonkówki, drapieżne chrząszcze czy pająki, ale niezbyt skutecznie.
Trucizna służy jednak raczej do innych celów niż obrona. Związek ma pewne znaczenie w rytuałach godowych chrząszczy, co może tłumaczyć, dlaczego wydzielają go jedynie samce (oleista ciecz ścieka im po odnóżach). Samice dostają kantarydynę podczas kopulacji i przekazują potomstwu.
Niemniej to substancja, którą otacza spora sława. Już wieki temu wykorzystywano ją jako lekarstwo, a także jako pobudzający afrodyzjak. Dostarczał jej chociażby chrząszcz zwany pryszczelem lekarskim, któremu nadano nazwę „hiszpańskiej muchy”. Sproszkowane owady, dodawane do innych tajemnych preparatów, miały zauroczyć potencjalnego kochanka.
Oleica krówka wychodzi z kryjówek. Tak, ma truciznę
Oleica krówka jest zatem – wedle tych wierzeń – chodzącą bombą miłosną, która właśnie teraz, pod koniec marca, wyłania się masowo z kryjówek. Owady przetrwały zimę w schronieniach i stają się aktywne w promieniach słońca. Łatwo się na nie natknąć, np. podczas spaceru.
Oleica krówka może osiągać ponad 3 cm długości, to zatem więcej niż szerszeń europejski. Przy czym te większe to samice. Czarna barwa zwierzęcia sprawia, że staje się dobrze widoczne, a ogromny, napęczniały niemal odwłok tworzy wrażenie, jakbyśmy mieli do czynienia z małym czołgiem.
Beczkowaty chrząszcz wygląda nawet pociesznie, ale lepiej jednak do rąk go nie brać i uważać na niego. Pewne dawki jego toksyny mogą przeniknąć do błon śluzowych człowieka, np. przez potarcie zabrudzonymi rękami.
Oleica krówka jest problemem dla pszczół
Bardziej od nas oleicy krówki obawiać się jednak powinny… pszczoły. Dorosłe chrząszcze żywią się roślinami, Zjadają chętnie ich soczyste części, więc duży wysyp tych owadów nie jest mile widziany przez rolników i działkowców. Oleice objadają zielone części ziemniaków, buraków, fasoli czy grochu, wcinają słoneczniki, a nawet trawy.
Nie jest raczej możliwe, by stanowiły owadzią plagę, gdyż nawet jeżeli teraz widzimy ich wiele na polach i łąkach, to jest to chwilowe. Oleice to nie szarańcza, nie zdemolują upraw. Za to mogą poważnie zaszkodzić pasiekom.

Larwy owada wspinają się na kwiaty i tam czatują na nadlatujące pszczoły, ale też nie wszystkie, ale określone ich gatunki, np. lepiarki. Przyczepiają się do nich i lecą na gapę do uli i barci, gdzie żerują na pszczelich zapasach.
Najpierw zjadają jaja żywicielek i jako larwa drugiego stadium rozwoju (pędrak) żerują na pyłku i miodzie. Kiedy przejdą te stadia, przekształcają się jeszcze w trzy dodatkowe formy od pseudopoczwarki do poczwarki i owada dorosłego.
Dla pszczół i błonkówek zatem oleice krówki to poważny problem i wkrótce będą one musiały zwoić czujność. Chrząszcze wyległy z kryjówek właśnie po to, by odbyć gody. A po nich pojawią się trójpazurkowce.


![Kłodzko – afera KO? Konrad Ciesiołkiewicz przestrzega [OPINIA] Kłodzko – afera KO? Konrad Ciesiołkiewicz przestrzega [OPINIA]](https://i.iplsc.com/-/000MJPM51M3IC85Y-C461.jpg)









