Oczy NATO na Gotlandię. To tam może uderzyć Rosja – Wprost


Szef szwedzkich sił zbrojnych Michael Claesson w wywiadzie dla „The Times” ostrzegł, że Rosja mogłaby w niedalekiej przyszłości, a „nawet jutro” zająć jedną z wysp na Morzu Bałtyckim. W ten sposób miałaby sprawdzić, jak NATO zareaguje na prowokację. Do tego działania mają zachęcać m.in. groźby Donalda Trumpa w sprawie ograniczenia wsparcia europejskich partnerów – podał „Kyiv Post”.

Gdzie Rosja mogłaby zaatakować?


Claesson podkreślił, że NATO powinno zachowywać czujność. Ważne jest także odstraszanie Rosji dzięki obecności w strategicznych obszarach na Morzu Bałtyckim oraz na północy.


Jak przypomniał serwis RBC Ukraine, już we wrześniu szwedzkie siły zbrojne ujawniły raport, w którym wymieniono wyspę Gotlandię jako potencjalny cel Rosji. Atak mógłby zostać przeprowadzony poprzez desant morski lub powietrzny.


Rosja ma znacznie więcej możliwości. Nie musi to być operacja na dużą skalę, ale raczej demonstracja intencji, po której można poczekać na reakcję na szczeblu politycznym – wyjaśnił.

Szwedzki wywiad ostrzega


Według informacji zawartych w raporcie zagrożenie ze strony Rosji ma stale rosnąć, ponieważ Moskwa buduje potencjał militarny niedaleko Szwecji i jest zdolna do przeprowadzenia ataku. Za pięć lat sytuacja może być jeszcze poważniejsza.


Według ustaleń „Politico” Szwecja od dawna przygotowuje się na ewentualne zagrożenia. Zdecydowano m.in. o budowie dwóch 66-metrowych okrętów podwodnych (Blekinge i Skane), które w latach 2027–2028 mają wejść do służby. Wówczas będą patrolować wschodnią flankę NATO na Morzu Bałtyckim, aby obserwować ewentualne ruchy Moskwy.


Według szwedzkiego raportu rosyjska marynarka wojenna już w 2030 roku będzie miała 50 okrętów podwodnych. Z kolei liczba amerykańskich okrętów wojennych ma wówczas wynieść 57.

Udział