
W weekend odsiedziałam sklep popularnej sieci z artykułami wyposażenia wnętrz. Moją uwagę przyciągnęła nowa kolokacja, wśród którzy znalazły się szklana szkatułki. Towar był tak poukładanych na pułkach, że się na nich nie mieścił. Wystarczyło przejść zbyt blisko regału, a szkatułki same spadały. Nieopatrznie stanęłam zbyt blisko i za moimi plecami rozległ się huk tłuczonego szkła, które spadło z półki.
O taką przypadkową stłuczkę bardzo łatwo podczas codziennych zakupów. Wystarczy ciasna alejka, czy tak, jak w moim przypadku źle ustawiony produkt, albo chwila nieuwagi, by słoik, butelka czy szklana ozdoba spadły z półki.
W takich sytuacjach wielu klientów odruchowo zakłada, że musi zapłacić za uszkodzony towar. Czy powinnam zapłacić za zniszczony towar? Tymczasem przepisy nie zawsze stoją po stronie sklepu.
Znaczenie ma przede wszystkim to, w jakich okolicznościach doszło do zdarzenia. Jeśli produkty były ustawione niestabilnie lub sklep nie zapewnił bezpiecznych warunków zakupów, odpowiedzialność może spoczywać właśnie na sprzedawcy.
Kiedy za stłuczony towar odpowiada sklep?
Zgodnie z przepisami właściciel sklepu ma obowiązek tak zorganizować przestrzeń handlową, by klienci mogli bezpiecznie korzystać z oferty. Dotyczy to m.in. odpowiedniego ustawienia produktów, szerokości przejść czy stabilności półek.
W praktyce oznacza to, że klient nie powinien ponosić kosztów, jeśli:
-
towar był ustawiony zbyt wysoko, -
półka była przeładowana, -
produkty wysuwały się przy próbie sięgnięcia po inny artykuł, -
alejki były zastawione paletami lub kartonami.
Podstawą jest tutaj art. 546 § 3 Kodeksu cywilnego: „Sprzedawca jest obowiązany zapewnić w miejscu sprzedaży odpowiednie warunki techniczno-organizacyjne umożliwiające dokonanie wyboru rzeczy sprzedanej i sprawdzenie jej jakości, kompletności oraz funkcjonowania głównych mechanizmów i podstawowych podzespołów”.
Eksperci zwracają uwagę, że wiele przypadkowych stłuczek wynika właśnie z niewłaściwej organizacji przestrzeni sprzedażowej.
Kiedy sklep może żądać zapłaty?
Sytuacja wygląda inaczej, gdy uszkodzenie produktu nastąpiło wyłącznie z winy klienta. Jeśli ktoś zachowywał się nieostrożnie, biegł między regałami albo przypadkowo strącił prawidłowo ustawiony towar, sklep może domagać się pokrycia szkody.
W takich przypadkach zastosowanie ma art. 415 Kodeksu cywilnego, którego treść brzmi: „Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia”.
W razie sporu warto poprosić o zabezpieczenie monitoringu. Nagranie może pomóc ustalić, czy przyczyną zdarzenia była nieuwaga klienta, czy np. źle ustawione produkty lub zbyt ciasne przejście.
Dziecko zbiło słoik?
Duże emocje pojawiają się również wtedy, gdy rozpatrywany przez nas hipotetyczny słoik uszkodzi dziecko. Przepisy przewidują jednak, że przypadkowe zdarzenia z udziałem najmłodszych są częścią ryzyka prowadzenia działalności handlowej.
Jeśli rodzic sprawował prawidłową opiekę nad dzieckiem, sklep zwykle nie ma podstaw do żądania odszkodowania. Inaczej sytuacja wygląda przy celowym niszczeniu towaru lub rażącym braku nadzoru.
Celowe zniszczenie towaru to inna historia
Przypadkowe strącenie produktu z półki to zupełnie inna sytuacja niż świadome niszczenie mienia sklepu. Jeśli klient działa umyślnie, np. celowo uszkadza produkty lub wyposażenie sklepu, konsekwencje mogą być bardzo poważne.
Oprócz obowiązku pokrycia wartości zniszczonego towaru sprawca naraża się także na grzywnę, która może sięgać nawet 800 zł. W przypadku większych strat finansowych możliwa jest również odpowiedzialność karna, łącznie z karą pozbawienia wolności do 5 lat.












