
W grudniu 2028 roku na budowie pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce poleje się morze betonu – to symboliczny start, od którego nie będzie odwrotu. Pierwszy blok elektrowni ma ruszyć osiem lat póżniej – w 2036 roku. Ale do tego trzeba rzeszy ludzi. W szczytowym momencie budowy nawet 10 tys. osób, a potem różnej maści specjalistów, także od codziennego zarządzania bezpieczeństwem.
W tym celu Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ) oraz Akademia Sztuki Wojennej (ASW) w Warszawie podpisały porozumienie o współpracy. Umowa zakłada wspólne działania dotyczące przygotowania, budowy, eksploatacji oraz funkcjonowania dozoru jądrowego w zakresie pokojowego wykorzystania energii jądrowej.
Najpierw bezpieczeństwo – nowe kierunki studiów na Akademii Sztuki Wojennej
Wyższa szkoła z Rembertowa dopasuje lub zmodyfikuje istniejące programów studiów na ASW, tak by odpowiadały potrzebom rozwijającego się sektora energetyki jądrowej w Polsce. Mowa o studiach licencjackich, magisterskich, szkoleniach oraz kursach. – Chcemy dołożyć naszą cegiełkę, aby zarówno budowa, funkcjonowanie, jak i eksploatacja elektrownii odbywały się w oparciu o najwyższe standardy bezpieczeństwa – podkreślił gen. w st. spocz. Mieczysław Gocuł, rektor Akademii Sztuki Wojennej.
– Polski program energetyki jądrowej to przedsięwzięcie o fundamentalnym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa, tak w wymiarze ścisłym, tym energetycznym związanym z produkcją energii elektrycznej, jak i szerszym, tym strategicznym. Jego realizacja wymaga nie tylko sprawdzonych technologii, ale przede wszystkim wysoko wykwalifikowanych kadr i silnego zaplecza eksperckiego – wyjaśniał prof. Maciej Sokołowski, członek Rady Nadzorczej PEJ delegowany do czasowego wykonywania czynności wiceprezesa zarządu.
Kogo już szuka praca przy budowie elektrownii jądrowej?
Na pracę przy pierwszym etapie budowy elektrownii, czyli wkrótce, już mogą liczyć: zbrojarze, spawacze, betoniarze, operatorzy ciężkiego sprzętu budowlanego, kotlarze, monterzy konstrukcji stalowych, inżynierowie budownictwa, elektrycy, cieśle. Będą mocno zajęci przez trzy do czterech lat.
– Osoby o wymaganych uprawnieniach, które zdobędą praktyczne doświadczenie na budowie w Choczewie, będą mogły potem też pracować przy budowie innych elektrowni jądrowych, nie tylko w technologii AP1000 opracowanej przez firmę Westinghouse Electric Company – stwierdził w rozmowie z PAP prezes Polskich Elektrowni Jądrowych Marek Woszczyk.
Polski Związek Pracodawców Budownictwa (PZPB) jest jednak pełen obaw o to czy polskie firmy odegrają jakąś istotniejszą rolę przy budowie elektrowni atomowej w Choczewie. Dr Damian Kaźmierczak, wiceprezes i główny ekonomista PZPB uważa, że strona amerykańska jest skoncentrowana na tym, by osiągnąć przy realizacji atomowego projektu w Polsce jak największe zyski i nie ma powodu, by polskie firmy czegokolwiek nauczyć, czy szeroko je włączać do własnych łańcuchów dostaw, kiedy już mają sprawdzonych partnerów – turecką Enka, czy koreański Hyundai E&C.
Wiceprezes PZPB twierdzi, że dialog Bechtela z największymi spółkami budowlanymi nie jest „ani szczególnie intensywny, ani wyjątkowo merytoryczny”, a firmy „z powodu zaskakującej dyskrecji strony amerykańskiej” nie wiedzą, do czego miałyby się przygotowywać, nie znając potencjalnego zakresu prac, w które mogłyby się włączyć, zasad ewentualnej współpracy ani wymagań, do których musiałyby się dostosować.












