Polska firma największym dostawcą amunicji dla Ukrainy. „Przerywamy milczenie” – Biznes Wprost


Szymon Krawiec, „Wprost”: Ukraińskie media rozpisywały się o kontrakcie państwa firmy ze Strażą Graniczną Ukrainy opiewającym na kwotę 23 miliardów hrywien, czyli ponad 1,8 mld zł. Według tych doniesień, umowa miała nigdy nie doczekać się realizacji.


Karolina Siudyła: Rozumiem, że kontrakt, o który pan pyta, budził i wciąż budzi zainteresowanie, ale pozwolę sobie stanowczo zdementować te doniesienia. Są one nie tylko nieaktualne, lecz przede wszystkim niezgodne z faktami. Ten kontrakt ze Strażą Graniczną Ukrainy został przez PHU Lechmar zrealizowany w całości, zgodnie z literą umowy i w terminie przewidzianym harmonogramem. Każdy z punktów tego kontraktu został wykonany należycie, a sama umowa została formalnie zamknięta po obustronnym potwierdzeniu wypełnienia wszystkich zobowiązań. Nie istnieją żadne zaległe roszczenia, nierozstrzygnięte spory ani niedokończone etapy realizacji.


Jeśli w ukraińskiej przestrzeni medialnej krążą informacje sugerujące coś przeciwnego, to mamy do czynienia z materiałami, które albo odnoszą się do pewnego etapu prac – wyrwanego z kontekstu całości – albo po prostu nie zostały zaktualizowane. Nie można również wykluczyć, że mamy do czynienia z celowo rozpowszechnianą dezinformacją, stanowiącą element specjalnych operacji informacyjnych prowadzonych przeciwko Ukrainie przez wrogie służby specjalne. Jest nam niezmiernie przykro, że tego rodzaju treści przenikają na Ukrainę i – niezależnie od przyczyn – szkodzą procesom dostaw uzbrojenia, w których uczestniczy nasza firma.


Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że 9 grudnia 2025 roku biuro prasowe Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej opublikowało całkowicie nieprawdziwe informacje dotyczące PHU Lechmar. Na ich podstawie postawiono kierownictwu Ukrainy zarzuty korupcji przy zakupie broni za pośrednictwem naszej firmy, a PHU Lechmar bezpodstawnie powiązano z szefem Biura Prezydenta Ukrainy – co jest twierdzeniem całkowicie absurdalnym i pozbawionym jakichkolwiek podstaw.


Są państwo uważani za jedną z najbardziej tajemniczych firm z polskiej branży zbrojeniowej. To będzie pierwszy wywiad z jakimkolwiek przedstawicielem państwa spółki.


To prawda – i nie czujemy się z tego powodu ani trochę skrępowani. Prowadzimy działalność, która z natury rzeczy wymaga powściągliwości. Charakter tej branży nakłada na nas szczególną ostrożność – zarówno w kwestii ciągłości łańcuchów dostaw, jak i ochrony osób zaangażowanych po naszej stronie.


Nie zabiegamy o rozgłos. Mamy siedzibę w Warszawie, działamy w pełnej zgodzie z obowiązującym prawem, dysponujemy wszelkimi wymaganymi koncesjami i to nam w zupełności wystarcza. Gdy jednak redakcja „Wprost” zwróciła się do nas z prośbą o rozmowę, uznaliśmy, że nadszedł właściwy moment.


Czytam, że lata temu zajmowali się państwo handlem maszynami do produkcji odzieży, a potem zdecydowali się państwo wejść w sprzedaż broni. To jakaś szalona zmiana. Skąd ten pomysł?


To bardzo ciekawe pytanie. Ciekawe przede wszystkim dlatego, że nie zawiera ani krzty prawdy. Nigdy, w żadnym momencie swojej historii, nie zajmowaliśmy się handlem maszynami do szycia odzieży. Ktoś musiał przed laty pomylić nasze kody PKD, od klasyfikacji działalności gospodarczej, informacja trafiła do obiegu i od tamtej pory jest powielana bezkrytycznie – przez portale, agregatory treści, a dziś już i przez algorytmy sztucznej inteligencji.


Cieszymy się, że ktoś wreszcie zapytał nas o fakty wprost, bo to jest właśnie ta chwila, by móc stanowczo sprostować tę narrację. I niejako przy okazji – tego właśnie oczekujemy od rzetelnego dziennikarstwa: weryfikacji źródeł, a nie reprodukowania dezinformacji. W branży, w której działamy, fałszywe informacje mają konsekwencje wykraczające daleko poza sferę wizerunkową.


Traktujemy naszą działalność jako misję, w którą zaangażowany jest każdy członek zespołu, niezależnie od zajmowanego stanowiska.


Od jakich produktów i jakich producentów z branży zbrojeniowej zaczynaliście, a czym zajmujecie się dzisiaj?


Profil asortymentowy pozostaje spójny od początku istnienia firmy. Specjalizujemy się w amunicji wielkokalibrowej. Nie ulegamy pokusie dywersyfikacji za wszelką cenę i koncentrujemy się na tym, w czym osiągnęliśmy rzeczywiste kompetencje, choć obecnie prowadzimy prace w nowych kierunkach, których pierwsze efekty można było zobaczyć również na ostatnich targach w Kielcach.


Firma uzyskała koncesję na obrót specjalny w 2014 roku. Jak to się udało i jak wygląda ten świat obrotu materiałami wybuchowymi, bronią lub amunicją w Polsce i za granicą?


W 2014 roku, gdy Rosja dokonała aneksji Krymu i zajęła Donbas, firma faktycznie uzyskała koncesję na obrót specjalny. Od tej chwili kierunek działalności był absolutnie jednoznaczny. Rozpoczęły się wyjazdy na targi, budowa sieci kontaktów na całym świecie, mnóstwo spotkań z potencjalnymi dostawcami i fabrykami – słowem praca u podstaw. Należy zaznaczyć, że ten rynek jest bardzo homogeniczny i żeby na nim zaistnieć konieczna jest bardzo duży nakład pracy na samym początku, bez żadnej gwarancji sukcesów czy benefitów.


Do tego dochodzi konieczność znajomości przepisów w Polsce i za granicą, bardzo szczegółowych danych dotyczących potrzebnego sprzętu, kwestie logistyki, bezpieczeństwa, finansów, ryzyk kursowych i politycznych itd.

Natomiast z punktu widzenia szerzej rozumianego celu firmy czy też rodzaju misji to ten świat można opisać w jednym zdaniu: po drugiej stronie stoi wróg. Naszą rolą jest go osłabiać poprzez konsekwentne dostarczanie sprzętu państwu, które broni własnej suwerenności i stabilizuje wschodnią flankę Sojuszu Północnoatlantyckiego.


Ale ten świat jest również przerażający w swojej brutalności. Towarzyszyłam grupie polskich dziennikarzy na froncie i to doświadczenie odciska na człowieku trwały ślad. Nasi pracownicy stykają się z realiami konfliktu na co dzień, realizując zadania w terenie. Znaleźliśmy się już na stronach internetowych rosyjskiego wywiadu. Nikomu nie życzymy egzystencji w takich warunkach, a jednak ktoś musi w nich działać.


Czy w tym sektorze da się robić biznes bez polityki?


Funkcjonowaliśmy przy rozmaitych konfiguracjach politycznych i zamierzamy kontynuować niezależnie od wyników kolejnych wyborów. Nasza misja pozostaje niezmienna: zapewniać dostawy sprzętu na froncie, czyli tam, gdzie jest to najbardziej potrzebne. Jesteśmy firmą apolityczną i zależy nam, by ta deklaracja nie była traktowana jedynie jako formuła.


W 2024 roku mieliście ponad 4 mld zł przychodów. W 2025 roku ponad 3,7 miliarda. Jakie kontrakty odpowiadają za te wyniki?


Cyfry mogą robić wrażenie, lecz za każdą z nich kryje się proporcjonalny ciężar odpowiedzialności, a w naszej branży szczególnie odczuwalny. Warto przy tym pamiętać o kwestii fundamentalnej: przychód to nie zysk. To rozróżnienie, zrozumiałe dla każdego, kto swobodnie porusza się w standardach rachunkowości.


Nie ekscytujemy się wolumenem obrotów. Wynika on z bieżących zobowiązań kontraktowych i konieczności terminowych dostaw, niczego więcej. O szczegółach zawartych umów nie możemy otwarcie pisać z uwagi na podpisane klauzule NDA w zawartych kontraktach, jednak możemy potwierdzić, że dotyczy szerokiego spektrum asortymentu.


Zyski netto w ostatnich dwóch latach przekroczyły 90 mln zł. Co robicie z tymi pieniędzmi? Inwestujecie czy zostawiacie w kieszeni?


Zysk wykazywany w księgach rachunkowych jest wielkością formalną, nie gotówką swobodnie przeznaczoną do dyspozycji. Służy on finansowaniu bieżącej działalności operacyjnej, rozwoju spółki i poszerzaniu dostępnego asortymentu a także utrzymaniu stałej gotowości zespołu realizującego dostawy.


Do tego dochodzi aspekt, który rzadko jest brany pod uwagę w zewnętrznych komentarzach: gwarancje kontraktowe, rezerwy na zobowiązania — te środki nie leżą bezczynnie, lecz pełnią konkretną funkcję zabezpieczającą. To nie ostrożność nadmierna, to elementarna przezorność w branży, gdzie konsekwencje błędu są nieodwracalne.


Jednym z największych państwa klientów stała się Ukraina. Jak się pracuje z ukraińską stroną?

Od momentu uzyskania koncesji w 2014 roku kierunek naszej działalności był jednoznaczny. Ukraina jest naszym najważniejszym partnerem i mówimy to bez cienia zakłopotania. Właśnie tam dostrzegamy największą i najpilniejszą potrzebę. Ochrona wschodniej flanki Sojuszu to dla nas nie deklaracja programowa, lecz codzienna rzeczywistość operacyjna.


Duże emocje wzbudził państwa kontrakt z ukraińską Służbą Graniczną. Ukraiński parlamentarzysta Jarosław Żeleźniak grzmiał, że 87 proc. wszystkich zakupów ukraińskich pograniczników przechodzi przez państwa firmę.


Kontrakt z ukraińską Służbą Graniczną realizujemy w warunkach aktywnej wojny – i właśnie ten kontekst jest kluczem do zrozumienia zarówno skali naszego zaangażowania, jak i charakteru kierowanych pod naszym adresem zarzutów.


Rosja prowadzi wojnę na wielu frontach jednocześnie: na polu walki, w domenie informacyjnej i psychologicznej. Jednym z celów tych działań jest dyskredytowanie kanałów dostaw dla Ukrainy.

Nie jest przypadkiem – o czym wspomniałam już powyżej – że fałszywe informacje o firmie Lechmar, opublikowane przez Służbę Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej, w ciągu zaledwie kilku godzin pojawiły się na ponad 600 prorosyjskich portalach internetowych, a niemal równocześnie te same narracje zaczęły być powielane przez ukraińskich influencerów.


Nasz udział w zamówieniach Służby Granicznej wynika z prostej przyczyny: większość firm nie jest w stanie sprostać wymogom kontraktowania w strefie konfliktu. Rygorystyczne kary umowne, złożone systemy gwarancji, logistyka działająca pod ostrzałem – to środowisko, które eliminuje słabszych graczy. My ponosimy to ryzyko. I robimy to skutecznie.


Kontrakt, o którym mówi poseł Żelaźniak, został w pełni zrealizowany, co samo w sobie jest najlepszą odpowiedzią na jego i wszelkie podobne zarzuty. Lechmar działa w pełnej zgodności z prawem i jest gotowy do wszelkich kontroli.


Po zakończeniu wojny – po uzgodnieniu z administracją ukraińską i polską – udostępnimy wszelkie możliwe informacje o naszych kontraktach. Jednak ujawnianie łańcuchów dostaw, typów sprzętu i danych logistycznych w czasie trwania konfliktu byłoby działaniem wprost na korzyść Moskwy. Na to nie możemy pozwolić.


A co z Polską? Po ataku Rosji na Ukrainę wybuchła u nas dyskusja o tym, że sami nie mamy amunicji.


Główny obszar naszej aktywności operacyjnej pozostaje rynek ukraiński, tam bowiem koncentruje się zasadniczy ciężar obrony przed rosyjskim imperializmem. Niemniej jesteśmy w pełni przygotowani do realizacji dostaw również dla odbiorców krajowych i postrzegamy to jako naturalną konsekwencję naszego rozwoju.

Jesteśmy patriotami i nie jest to wyłącznie deklaracja – w razie potrzeby pozostajemy do dyspozycji naszego państwa w trybie 24/7. W bieżącej działalności aktywnie pozyskujemy wiedzę i doświadczenia operacyjne, które mogą okazać się bezcenne w kontekście ewentualnego zagrożenia dla Polski. Ukraina jest dla nas nie tylko partnerem – jest źródłem wiedzy, w którym zdobywamy know-how nieosiągalny w żadnych warunkach pokojowych.


Co dzisiaj najbardziej przeszkadza państwu w prowadzeniu działalności w Polsce?


Dezinformacja rosyjska, ale nie wyłącznie. Nieuzasadnione eksponowanie nas w przestrzeni medialnej, powielanie nieprawdziwych informacji bez elementarnej weryfikacji – to zjawiska, które realnie komplikują pracę i generują wymierne zagrożenia.


Jesteśmy przedsiębiorstwem działającym w oparciu o bardzo restrykcje wymogi prawne. Podlegamy Wewnętrznemu Systemowi Kontroli, co wiąże się ze znaczącymi obowiązkami administracyjnymi i istotnym obciążeniem z perspektywy operacyjnej. To wymagające środowisko, lecz potrafimy się w nim poruszać.


Jak prywatnej firmie konkuruje się na polskim rynku, biorąc pod uwagę cień Polskiej Grupy Zbrojeniowej? Prezes jednej z prywatnych firm zbrojeniowych mówił w „Financial Times”, że polskie firmy prywatne są odstawiane na boczny tor.


Nie konkurujemy na rynku krajowym i jest to świadomy wybór strategiczny, nie okoliczność. Skoncentrowaliśmy całość wysiłków na rynkach zagranicznych i tam realizujemy naszą misję. Polska Grupa Zbrojeniowa operuje w innym wymiarze i realizuje inne zadania. My zajmujemy się swoją pracą.


Upatrujecie szansy w programie SAFE?


Przyjęcie programu SAFE przez Unię Europejską to krok w dobrym kierunku – popieramy tę inicjatywę i uważamy ją za istotną z punktu widzenia polskiej obronności oraz rozwoju krajowego przemysłu obronnego. Program ten powinien być konsekwentnie realizowany, a Polska powinna aktywnie uczestniczyć w tworzeniu europejskich zdolności obronnych. Jednocześnie, w jego obecnym kształcie, SAFE pozostaje poza bezpośrednim zakresem działalności naszej firmy. Uważnie śledzimy ewolucję programu i wszelkie zmiany w jego strukturze, jednak na tym etapie nie wpływa on na nasze bieżące plany operacyjne.


Co w razie pokoju na Ukrainie, o którym wszyscy mówią, ale który wciąż nie nadchodzi? Czy to oznacza gwałtowne zahamowanie państwa działalności?


Na ten moment czekamy od lat i mówię to bez cienia dwuznaczności. Będziemy mogli wreszcie odetchnąć, zwolnić tempo, spojrzeć na siebie inaczej.


Nasze własne wyrzeczenia są absolutnie nieporównywalne z tym, co znoszą ludzie na Ukrainie, a jednak i my nosimy w sobie ciężar tego konfliktu. Pracujemy bez przerwy, przez siedem dni w tygodniu. Znaczna część naszego zespołu to Ukraińcy. Mamy tam bliskich, przyjaciół, ludzi, którym codziennie staramy się zapewnić choć trochę większą szansę na przeżycie.

Wypatrujemy pokoju, ale pokoju sprawiedliwego. Nie każdego.


Jakie perspektywy widzą państwo dla własnej firmy i dla Polski w sektorze zbrojeniowym? Czy mamy szansę stać się europejskim hubem obronności?


W pełni popieramy politykę ukierunkowaną na wzmacnianie potencjału naszych sił zbrojnych. Przykład Ukrainy unaocznił z brutalną wyrazistością, jak poważne wyzwania stoją przed Polską w aktualnym środowisku międzynarodowym. Rosja respektuje wyłącznie język siły.

Wiemy już z doświadczenia, że nie istnieje taka ilość sprzętu, której rosyjska machina wojenna nie byłaby w stanie pochłonąć. Dlatego ciągłość dostaw i zdolność do błyskawicznego odtwarzania zasobów stanowi kwestię egzystencjalną, a nie jedynie logistyczną.


Prowadzimy współpracę z podmiotami międzynarodowymi i konsekwentnie dążymy do wzmocnienia potencjału obronnego – zarówno Ukrainy, jak i całego regionu wschodniej flanki. Ze względu na naturę naszej działalności nie możemy ujawniać szczegółów. Kierunek jednak pozostaje niezmienny: „Jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny”

Udział