
Dane Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) pokazują, że na przestrzeni ostatniej dekady niemal czterokrotnie wzrosła liczba osób w wieku emerytalnym, którzy decydują się na równoczesną pracę zarobkową i pobieranie świadczenia niż tylko na pracę, bez wystąpienia o emeryturę.
Rośnie grono pracujących emerytów
Pod koniec 2025 roku 879,5 tys. seniorów łączyło emeryturę z aktywnością zawodową. Rok wcześniej było to 872,6 tys. osób. Liczba pracujących w wieku emerytalnym rośnie co roku o kilka procent, a tych, którzy decydują się na jej przesunięcie, rośnie w tempie jednoprocentowym. Większość osób decyduje się na otrzymanie świadczenia natychmiast, gdy mają do tego prawo (w przypadku kobiet – 60 lat, a w przypadku mężczyzn – 65 lat). Z danych, które przytacza “Rzeczpospolita” wynika, że w 2024 roku blisko 70 proc. 70 proc. seniorów wystąpiło o emeryturę od razu, gdy mieli do tego prawo.
– Ludzie wolą wróbla w garści niż gołębia na dachu. Dzieje się tak z kilku przyczyn: potrzeby bieżących pieniędzy, braku pełnego zaufania do systemu emerytalnego oraz tego, że nie zastanawiamy się, że za 10–20 lat, gdy już naprawdę nie będziemy mogli pracować ze względu na zdrowie i samopoczucie, zostaniemy z emeryturą niższą, niż gdybyśmy opóźnili moment jej pobrania. A nasze wydatki, choćby związane ze zdrowiem, nie zmaleją – komentowała dla gazety prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak, była wiceminister pracy i polityki społecznej.
Eksperci zwracają uwagę, że opóźnienie decyzji o przejściu na emeryturę choćby o rok podnosi wysokość świadczenia o ok. 8 proc. Warto zatem zastanowić się czy pobierać jednocześnie emeryturę i wynagrodzenie, czy też wstrzymać się z jej pobieraniem, po to, aby w przyszłości była wyższa.













