
To dosyć zaskakujące, pisząc takie słowa po meczu Novaka Djokovicia. Serb rzeczywiście, choć bez wątpienia marzył o awansie do finału Wimbledonu 2026, musiał obejść się smakiem. Jannik Sinner na korcie centralnym w Londynie udowodnił, dlaczego jest numerem 1 na świecie. Młodszy o 14 lat od swojego rywala tenisista zamknął legendzie drogę po marzenia.
Jannik Sinner rozbił Novaka Djokovicia. Pokaz siły Włocha w Londynie
Choć Djoković ma już 39 lat, niejednokrotnie udowadniał, że potrafi stanąć na wysokości zadania w meczach, które teoretycznie wydawały się być nie do wygrania. Takim przykładem był ćwierćfinał tegorocznego Wimbledonu.
Zwycięstwo Serba, które przekroczyło pięć godzin na korcie, okazało się być jednak dotkliwe w kontekście gry z Sinnerem. Czy bitwa, którą ostatecznie przegrał ze słynnym Nole Kanadyjczyk Felix Auger-Aliassime, kosztowała legendę porażkę w półfinale? Teraz to tylko gdybanie, ale wydawało się, że w piątkowy (tj. 10 lipca) wieczór Sinner ma odpowiedzi na wszystko, co dostawał z drugiej strony siatki. A tryb włączony przez Włocha, żeby awansować do finału, był raczej w wersji oszczędnościowej. Kiedy trzeba było, pisząc kolokwialnie, docisnąć – numer 1 rankingu ATP po prostu to robił. Djoković mógł za to tylko bezradnie rozłożyć ręce.
Tym samym Serb nie sięgnął po swój 25 tytuł wielkoszlemowy w karierze. Nie w Londynie, nie w roku 2026. Pojawia się jednak pytanie, czy to nie była ostatnia taka szansa – tak realna, biorąc pod uwagę problemy zdrowotne Sinnera na Roland Garros 2026 oraz nieobecność Carlosa Alcaraza? Znając ambicję Djokovicia, będzie jeszcze próbował.
Sinner w finale, gdzie będzie bronił tytułu z 2025, zmierzy się z Niemcem Saszą Zwieriewem. Ten drugi zdobył kilka tygodni temu tytuł na kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu.
Transmisje Wimbledonu 2026 można śledzić na sportowych antenach Polsatu oraz online w Polsat Box Go.
Wimbledon 2026: Dużo pecha Polek i Polaków w legendarnym turnieju
Trzeba przyznać otwarcie, że Wimbledon 2026 nie był szczęśliwy dla reprezentantek i reprezentantów Polski.
Zaczęło się od ogromnego pecha Mai Chwalińskiej. Finalistka tegorocznego Roland Garros w meczu I rundy singla, mając piłkę meczową, doznała nieszczęśliwej kontuzji. Jak się później okazało, nie tylko sam staw skokowy, ale również problemy ze skurczami – ostatecznie pozbawiły Polki nadziei na jakikolwiek dobry wynik w Londynie.
Z Wimbledonem szybko pożegnały się również Magda Linette i Magdalena Fręch – podobnie jak Chwalińska – na etapie I rundy. Polki miały jednak trudne rywalki. Linette przegrała z Mirrą Andriejewą, a Fręch z Anną Kalinską. Na etapie kwalifikacji przepadły za to Linda Klimovicova (I runda) i Katarzyna Kawa (III runda).
Dużo więcej po swoim występie obiecywał sobie zapewne Kamil Majchrzak. Tenisista, który kilkanaście dni temu triumfował w turnieju w holenderskim 's-Hertogenbosch (ATP 250) – wygrywając swój pierwszy tytuł w karierze – odpadł w II rundzie w Londynie.
Pech dotknął za to Huberta Hurkacza. Wrocławianin w starciu IV rundy miał prowadzenie 2:0 w setach, nawet 6:5 na tablicy wyników w trzeciej odsłonie, ale ostatecznie nie awansował do ćwierćfinału. Hurkacz musiał skreczować przy stanie 2:4 w decydującej, piątej partii. I jeszcze Iga Świątek. Obrończyni tytułu przegrała już w meczu III rundy z Filipinką Alexandrą Ealą. Z pewnością zupełnie inaczej Polka wyobrażała sobie powrót na legendarne, londyńskie korty.
Jest jednak pozytywny akcent w całej tej, smutnej wyliczance. To Katarzyna Piter, polska deblistka, która podczas Wimbledonu 2026 osiągnęła życiowy wynik! Polka i Czeszka Anna Siskova osiągnęły ćwierćfinał turnieju debla w stolicy Wielkiej Brytanii. Dla Piter to życiowy wynik w wydaniu wielkoszlemowym.













